W poszukiwaniu Cluny

W Cluny dobiegają końca tegoroczne obchody 1100. rocznicy założenia słynnego opactwa. Niegdyś największy klasztor Europy, później zburzony w czasach rewolucji francuskiej, dziś stara się odnaleźć swoje miejsce.
Czyta się kilka minut

Obchodzona od maja 2009 r. rocznica może stać się wreszcie okazją do tego, żeby przypomnieć sobie o duchowym i religijnym znaczeniu Cluny. Przez ostatnie wieki prawie o nim zapomniano. Pozostałości po największej świątyni średniowiecznej Europy są niewielkie, a współcześnie dla muzeum w Cluny najważniejsze jest to, żeby przede wszystkim zwrócić uwagę na zabytki architektury. Zresztą mnichów w Cluny dziś już nie znajdziemy, a „oświecone” czasy oświecenia postarały się, żeby z tego miejsca wyrugować duchową tradycję. Ostatnimi czasy pielgrzymi rzadko zaglądali do Cluny i przeważnie po drodze do Taizé, gdyż siedziba wspólnoty brata Rogera mieści się 10 km na północ stąd. Czy obchody 1100. rocznicy powstania opactwa staną się okazją do przypomnienia o znaczeniu Cluny dla historii duchowości? Władzom miasta, które były głównym organizatorem obchodów, zależało przede wszystkim na nadaniu wydarzeniu charakteru kulturalnego  i turystycznego. Kościół chce, aby świętowanie zyskało wymiar wydarzenia duchowego. W Cluny powstał nie tylko największy na świecie klasztor, ale i narodził się tam nurt odnowy chrześcijaństwa, który zmienił średniowieczną Europę.

Zgorszenie Wilhelma

Wilhelm I Pobożny, hrabia Owernii i książę Akwitanii, ufundował w ciągu swojego życia wiele klasztorów. Na osiem lat przed śmiercią doszła do skutku jego najważniejsza fundacja – 11 września 910 r. założył w Cluny opactwo oparte na regule benedyktyńskiej. Pierwszym opatem tego miejsca mianował Bernona de Baume, a kolejnych mieli wybierać sami mnisi. To była pierwsza rewolucja. Dotychczas takie praktyki nigdzie nie miały miejsca. Wilhelm Pobożny zrobił to pierwszy: zwolnił mnichów z jakichkolwiek zobowiązań wobec siebie samego i innej władzy świeckiej w przyszłości. Opactwo podlegało jedynie władzy papieskiej.

Takie posunięcie było dość szokujące w czasach, gdy wpływy świeckie na życie duchowe były normą. Nikogo nie dziwiła świecka zwierzchność nad kościelnymi dobrami. Symonia i nikolaizm – do tego doszedł Kościół w X w. Papieże, biskupi i opaci byli uzależnieni od władzy świeckiej. Moralny rozkład sięgał głębiej – mnisi nie mieli czasu na modlitwę, bo przecież trzeba było zarządzać majątkami, a lokalni władcy nad wszystkim trzymali kontrolę. Wilhelm Pobożny zrobił więc rzecz całkiem nową: podarował duchownym ziemie i wymagał od nich tylko jednego: nieustannej modlitwy. W dokumencie, który poświadczał fundację, napisano: „Ustanawiam przez tę darowiznę, aby w Cluny powstał klasztor zakonników ku czci świętych apostołów Piotra i Pawła, i aby gromadzili się tam mnisi żyjący zgodnie z Regułą św. Benedykta (…), by tamtejsze czcigodne schronienie modlitwy ze ślubami i błaganiami było nawiedzane oraz aby starano się i dążono z wszelkim pragnieniem i wewnętrznym żarem do życia niebieskiego, a nieustanne modły, wezwania i błagania były kierowane do Pana”. To był początek reformy zwanej później kluniacką.

Benedyktyńska sieć

W Cluny mnisi mieli powrócić do ideałów głoszonych przez św. Benedykta. W centrum życia klasztornego znalazło się sprawowanie liturgii w nieznanym dotąd stopniu. Rozszerzono nabożeństwo konwentualne o procesję i „Litanię do Wszystkich Świętych”, wprowadzono dodatkową Mszę poranną, w dni powszednie odprawiano ją za dusze zmarłych. Każdy z zakonników mający wyższe święcenia codziennie zobowiązany był odprawiać cichą Mszę i odśpiewać cały psałterz. Msze konwentualne odprawiane były z niezwykłym liturgicznym przepychem. „Ora et labora”, czyli „Módl się i pracuj”, mówiła benedyktyńska reguła. Modlitwa rzeczywiście zajmowała mnichom niemal cały dzień, a przecież tradycyjny benedyktyński model klasztoru, jako struktury samowystarczalnej, wymagał także pracy fizycznej w polu. W takiej sytuacji obowiązek pracy fizycznej przypadł w Cluny nowicjuszom oraz specjalnie w tym celu wynajętym pracownikom.

W 932 r. kolejny opat Cluny, Odo, otrzymał z Rzymu pozwolenie, aby rozpowszechniać reformę kulniacką poprzez tworzenie filiarnych klasztorów oraz – co więcej – reformować istniejące i poddawać je zwierzchnictwu Cluny. Na czele tych podległych klasztorów stali przeorowie, których bezpośrednim zwierzchnikiem był opat Cluny. W ten sposób powstało coś w rodzaju sieci oplatającej Europę - kongregacja kluniacka. W szczytowym okresie rozwoju konkregacja liczyła około 1200 klasztorów, w których przebywało 20 tys. mnichów i mniszek.

Cluny stało się centrum kulturowym, intelektualnym i duchowym średniowiecznej Europy. Wydało trzech papieży i wielu świętych. Odnowa życia monastycznego stała się faktem.

Stajnia zamiast ołtarza

Romańska architektura Cluny to przykład stylu kopiowanego w całej Europie. Opactwo rozwijało się i rozbudowywało. Była to największa budowla sakralna średniowiecza i najbogatsze w architekturze romańskiej rozwinięcie planu i rozczłonkowanie bryły: 5 naw, 2 transepty, 15 absyd, 8 wież. Wnętrze było bogato dekorowane: rzeźbione pasy ornamentów, malowidła, kobierce, olbrzymie koliste świeczniki, figury świętych, kadzidła, wyszywane złotem szaty liturgiczne, wysadzane drogimi kamieniami paramenty liturgiczne. Żadna inna budowla w całej Europie nie mogła mierzyć się z Cluny. Jednak to właśnie wtedy skończyła się popularność Cluny. Bernard z Clairvoux odrócił się od przepychu i stworzył zakon cystersów umiłowanych w prostocie. Potem, w 1562 r., klasztor zniszczyli hugenoci, a wreszcie miłośnicy „wolności, równości i braterstwa”. Dekret z 1790 r. mówił o likwidacji domów zakonnych, więc mnisi zostali wydaleni. Zabudowania sprzedano handlarzom nieruchomości i przekształcono w kamieniołom. Od 1809 r. następuje burzenie całego opactwa, za co odpowiedzialny był Napoleon Bonaparte. W zachowanym ramieniu transeptu założył stajnię, która istnieje do dziś. W pozostałych budynkach mieści się wyższa uczelnia. Skromne muzeum stojące na uboczu traktuje Cluny jako wytwór „myśli” ludzkiej. Od kilku miesięcy zwiedzający pozostałości po Cluny mogą zobaczyć kościół „odbudowany” w 3D. Stojąc pod gołym niebem i patrząc w specjalnie zamontowane ruchome ekrany, widzą rzeczywistość sprzed wieków. Można znaleźć się wewnątrz olbrzymiej romańskiej świątyni.

Podczas obchodów 1100-lecia był czas na taneczne korowowdy, koncerty zespołów muzycznych z całej Europy, wystawy oraz wspólne posiłki. Wszyscy goście przybywający do Cluny odśpiewali hymn europejski. Hasło wszystkich imprez to „Cała Europa w Cluny”.

Pewnego dnia modlitwę prowadzili tam bracia z Taize. Brat Alois ujawnił, że w 1960 r. zaproponowano Wspólnocie Taize osiedlenie się w murach opactwa. Brat Roger odmówił, tłumacząc, że „duchowe dziedzictwo Cluny byłoby zbyt ciężkie do uniesienia”. Dziś można powiedzieć tylko: szkoda, że się nie zgodził.

 

 

 

  

 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2010