Reakcja obronna eklezjalnego organizmu

Głębsze spojrzenie na historię Kościoła pozwala odkryć, że mówienie o nim jako ciele można spokojnie uzupełnić o jeszcze jeden aspekt: wspólnota wiary ma układ odpornościowy. I jeden z jego istotnych elementów stanowią mnisi.
Czyta się kilka minut
Widok z lotu ptaka na opactwo benedyktyńskie w Cluny, Burgundia | fot. Wikipedia
Widok z lotu ptaka na opactwo benedyktyńskie w Cluny, Burgundia | fot. Wikipedia

Seculum obscurum. Inaczej: ponure/ mroczne stulecie Kościoła, które tak naprawdę trwało 60 lat, chociaż w następnym wieku nastąpiła „dogrywka” za pontyfikatu Benedykta IX. Zaczęło się wraz z wstąpieniem na tron Piotrowy Sergiusza III (904), a ostatecznie zostało zakończone definitywnym przepędzeniem z Rzymu Benedykta IX (1054).

Moralny upadek Rzymu
W jego pierwszej połowie na politykę Rzymu i papiestwa niemały wpływ miały prostytutki, dlatego okres ten nosi też nazwę pornokracji. Chociaż tak naprawdę za wszystkie sznurki pociągała jedna kobieta, potem do spółki z dwiema córkami, która bynajmniej nie żyła ze sprzedawania swojego ciała. Mowa o Teodorze, księżnej Tusculanum. Oficjalnie rządził jej mąż, ale to ona bawiła się w osadzanie i usuwanie kolejnych swoich kochanków z tronu papieskiego (wykorzystywane środki: trucizna, duszenie, topienie w Tybrze etc.). A że była kochliwa, rotacja na nim miała duże tempo. Ostatecznie na tronie papieskim zasiadł jej wnuk, spłodzony przez córkę z jednym z poprzednich papieży. Jan XII, bo takie przyjął imię, przekroczył wszelkie granice moralne (niektóre źródła podają, że posunął się do polowania na ludzi na ulicach Rzymu i torturowania ich, miał też zajmować się czarną magią i wznosić toasty na cześć szatana).
Świętopietrze i jałmużny były wykorzystywane do płacenia za orgie, Jan XII uważał za dobry dowcip święcenie biskupów w papieskich stajniach oraz rozdawanie urzędów kościelnych na lewo i prawo swoim kolegom. Słynął z prymitywizmu w zachowaniu, a skonał w ramionach kochanki, chociaż inne źródła mówią, że zmarł, bo został tak skutecznie pobity przez jej wściekłego męża.
Sytuację w Rzymie próbowała wielokrotnie naprawić władza świecka, a dokładnie cesarz niemiecki. Wynikało to z chęci podporządkowania sobie politycznie Kościoła, ale też stała za tym pobożność i pragnienie zakończenia publicznego zgorszenia. Niestety rzymskie możne rody wolały, żeby mordowano i okradano mieszkańców Miasta (na ekscesy seksualne patrzono pobłażliwie), niż żeby ktoś z zewnątrz narzucił im pokój. Dlatego kolejne kilka dekad to przepychanki polityczno-wojskowe z cesarzem, które zakończyły się wyświęceniem świeckiego osiemnastolatka, który przyjął imię Benedykta IX. Ten powtórzył niechlubne postępowanie papieży seculum obscurum i dołożył do tego sprzedawanie urzędu papieskiego (symonia). Trzykrotnie wracał na tron Piotrowy, ostatecznie doprowadził do sytuacji, w której w Kościele było trzech papieży. O ile pozostali dwaj podporządkowali się cesarzowi Henrykowi III i zrezygnowali z tytułu, Benedykt próbował jeszcze walczyć. Na szczęście tym razem definitywnie przegrał.

Złota nić
Kiedy spojrzymy głębiej i nieco szerzej na ten mroczny obraz, dostrzeżemy, że przeplata się w nim złocista nić. Pięć lub sześć lat (data roczna nie jest pewna) po tym, jak papieżem został Sergiusz III, akwitański książę Wilhelm Pobożny wystawił dokument fundacyjny dla benedyktyńskiego opactwa w Cluny. Znaczące w kontekście tamtej sytuacji i późniejszego wpływu tego klasztoru na wydarzenia wydaje się to, że jego patronami zostali święci Piotr i Paweł. Rzecz jasna, celem fundacji było prowadzenie tam pogłębionego życia chrześcijańskiego. Nikt zapewne nie podejrzewał, że opactwo stanie się ośrodkiem życia duchowego, który podtrzyma i odnowi Kościół.
Duży wpływ na taki rozwój sytuacji miało to, że przez pierwsze stulecia kierowali nim święci opaci, co sprawiło, że mimo podporządkowania Cluny bezpośrednio papieżowi (fundator, co było nowością, zrzekł się władzy nad fundacją, w tym oddał w ręce wspólnoty prawo wyboru kolejnych przełożonych) sytuacja w Rzymie nie zatruła duchowo monasteru. Wręcz przeciwnie, z roku na rok stawał się on coraz bardziej miejscem, ku któremu zwracali się wszyscy, którzy poważnie traktowali Ewangelię i bycie chrześcijaninem.
Tych właśnie opatów wspominamy 11 maja; wymieńmy ich, bo są tego warci: Odon, Majol, Odylon, Hugon z Semur, bł. Piotr Czcigodny. Już pierwszy z nich nie tylko był przełożonym w budującym się opactwie, ale wprowadził reformę w kolejnych, m.in. w Monte Cassino (założonym jeszcze przez św. Benedykta) i Subiaco, założył też opactwo w Rzymie – klasztor Matki Bożej na Awentynie. Już dwadzieścia siedem lat po fundacji Cluny do reformy przystąpiło siedemnaście opactw w Burgundii, Akwitanii, północnej Francji i Italii. Za następcy Odona, św. Majola, kongregacja, a wraz z nią reforma, rozlały się także na Niemcy. Tam trafiły na podatny grunt, gdyż żona cesarza Ottona I, Adelajda, znała i ceniła kluniatów, nadto ich radykalizm i duchowa mądrość były też pociągające dla matki władcy, św. Matyldy Westfalskiej. Opat został doradcą władcy i tak wątek rozwijającego się nurtu zmian wypływającego z benedyktyńskiego źródła pojawił się w kontekście duchowego i moralnego rozkładu papiestwa.

Zmaganie
Wtedy jeszcze wyboru papieża dokonywano zwykle przez aklamację możnych rzymskich i ludu Miasta (zmieni się to w 1059 roku, kiedy grono wybierających zostanie ograniczone do kolegium kardynalskiego). Możliwe było także kogoś osadzenie na tronie Piotrowym siłowo, przez możnych lub cesarza. To sprawiało, że o tym, kto zostawał namiestnikiem Chrystusa, decydowały polityczne przepychanki, a nie szukanie woli Boga, co z kolei sprawiało, że zapominano często o zasadniczym zadaniu papieża, czyli byciu biskupem Rzymu i odpowiedzialnym za Kościół. Łaska jednak potrafi znaleźć drogę.
Kiedy Henryk III ostatecznie odsunął od urzędu Benedykta IX, na jego katedrze postanowił osadzić Brunona, biskupa Toul. Rzymianie mieli innego kandydata i w tej trudnej sytuacji objawiła się mądrość nominata: zaczekał rok z przyjęciem papiestwa, przez ten czas starając się pozyskać życzliwość diecezjan, co zresztą mu się udało. Jako papież przyjął imię Leona IX. Co najistotniejsze dla naszej opowieści, był on ściśle związany duchowo i formacyjnie ze środowiskiem Cluny. Jednym z jego doradców był Piotr Damiani, ale wpływali na niego i popierali jego działania także kluniaccy mnisi. Środowisko to stanowiło nie tylko szeroko rozlaną już wtedy po Europie sieć relacji, ale także „zagłębie” gruntownie uformowanych ludzi, którym można było z zaufaniem powierzyć urzędy kościelne. Leon wymienił skład kurii rzymskiej, ściągając do niej ludzi z całego kontynentu, zebrał też wokół siebie grono osób światłych i pragnących uzdrowienia Kościoła. Pozostawili oni po sobie cenny i obfity dorobek literacki dotyczący zarówno duchowości, jak i praktycznych wskazówek dotyczących reform. Leon IX współpracował również, jakżeby inaczej, z ówczesnym opatem Cluny, św. Hugonem. Nic dziwnego, że jego zaledwie pięcioletni pontyfikat ustawił życie wspólnoty wierzących na właściwym kursie. Niestety nie zdołał zapobiec schizmie wschodniej, jednak i tak dorobek jego pontyfikatu jest niepodważalny. Po nim zresztą przyszli kolejni święci papieże z rodziny św. Benedykta.

Lekcja
Historię lubię za to, że pozwala zbudować dystans do współczesności i że stanowi kopalnię inspiracji do radzenia sobie z tym, co jest tu i teraz. Opisane tu zmagania niosą nadzieję, że reakcja obronna na to, co jest kryzysem Kościoła, już jest w nim obecna. Stanowią też wezwanie do każdej i każdego z nas – reformy XI wieku nie byłoby, gdyby zabrakło ludzi pragnących na serio bliskości Boga. Kościół potrzebuje naszej osobistej świętości.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2025