Logo Przewdonik Katolicki

Pomysł biskupów na młodzież

Magdalena Guziak-Nowak
Fot.

Ta dzisiejsza młodzież nie jest łatwa. Ale nie jest też zbyt trudna, by się jej bać, omijać ją z daleka i spodziewać się po niej najgorszego.

 

Do „zagospodarowania” jest 9 mln Polaków – obliczył Główny Urząd Statystyczny w Roczniku Demograficznym 2009. Dokładnie tyle – niespełna 24 proc. – mamy w Polsce młodzieży między 15. a 29. rokiem życia. Wśród nich skrzywdzeni reformą oświatową gimnazjaliści, uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, studenci i młodzież pracująca. W każdej z tych grup wiekowych mamy młodzież „grzeczną”, która chodzi do kościoła „z inspiracji” dziadków i rodziców. Jest też garstka tych, którzy sami własnym przykładem chcą pozytywnie inspirować innych. Nie brakuje młodzieży zbuntowanej, której pozornie wszystko jedno. W tym „zbiorze” wyróżnić można dodatkowo dwa „podzbiory”: młodych otwartych na szukanie i stawianie pytań i tych, co się od Kościoła odwrócili i zamknęli w swoim świecie na amen (choć „amen” nie jest tu najtrafniejszym słowem…). Są jeszcze ci, którzy uparcie z Kościołem walczą. Łączy ich jedno – wszyscy ochrzczeni należą do tej samej wspólnoty. Nawet wtedy, gdy zbuntowani „wygarniają” rodzicom, że w dzieciństwie przynieśli ich w beciku pod chrzcielnicę. Czy polscy biskupi mają na nich

 

jakiś pomysł?

Niektórzy mają, pod warunkiem że wiedzą, czym żyją „drodzy młodzi przyjaciele”, jak mówił o nich Jan Paweł II, kiedy widzą ich szanse, problemy, kiedy cieszą się z obecności tych, co są, ale i nie przesadzają z optymizmem. Fakt, że średnia wieku uczestników Mszy św. sięga grubo ponad „naście”, nie jest powodem do dumy z babć i dziadków, a raczej bodźcem do poszukiwania młodych chrześcijan.

– Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że po otrzymaniu sakramentu bierzmowania zamiast czuć się bardziej odpowiedzialnymi za Kościół, młodzi gdzieś znikają – z troską przyznaje poznański bp Marek Jędraszewski. Dokąd wtedy idą, czego szukają? Drogi Kościoła i drogi młodych

 

rozchodzą się.

Przyczynia się do tego negatywny obraz Kościoła w mediach. Kościoła, który zakazuje, zabiera wolność i dyskryminuje homoseksualistów. Który jest nieatrakcyjny i staroświecki, bo nie ma reklamy na Youtube, konkursów audiotele, elektronicznej spowiedzi i billboardów w dużych miastach. Którego kapłani nie są nieskazitelni. Który nawet w XXI wieku upiera się zawzięcie przy VI przykazaniu. W którym homilie wygłaszane są w napuszonym, wzniosłym języku, niezrozumiałym dla młodych. Ale to wszystko „pestka”. Tak naprawdę znikają, bo nie nawiązali relacji z Chrystusem i nie znaleźli panaceum na swoje

 

młodzieńcze problemy.

Bp Marek Jędraszewski: – Współczesna młodzież boryka się z zagubieniem i ciągłym poszukiwaniem tożsamości. Jest bombardowana przez coraz więcej impulsów. Rozmaite propozycje mediów są często w opozycji do wartości przekazywanych młodzieży w domu i na lekcjach religii. A ci młodzi, którzy w domu nie dostali dobrego przykładu, jeszcze mocniej muszą zmagać się o prawdę. Jest to trudne, gdy nie mają wsparcia w bliskim otoczeniu.

Bp Józef Guzdek z Krakowa: – Młodzież jest wspaniała. Winę za jej problemy ponoszą dorośli. Jeśli dzieje się coś złego, trzeba pytać o stan szkół, rodzin i parafii, które jako rodziny rodzin powinny uzupełniać braki z domów rodzinnych, często rozbitych.

Ks. Grzegorz Suchodolski kieruje Krajowym Biurem Organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży w Warszawie: – Rozpad rodziny, utrata autorytetów i wpływ mediów to, moim zdaniem, najbardziej istotne przyczyny problemów, na które narażone jest młode pokolenie. Wszystkie one sprawiają, że życie młodego człowieka dzisiaj jest życiem bez fundamentów, w ciągłej frustracji zmian i niepewności. Nie mając zdrowych modeli wychowawczych człowiek taki wchodzi w dojrzałość bez silnego kręgosłupa duchowego i moralnego, i często przyszłość życiowa staje się kwestią przypadku i ślepego losu, a nie dojrzale dokonanego wyboru i pewnej wierności. Szukając lekarstwa proponowałbym zaangażowanie się w

 

konkretne grupy.

Tych na szczęście nie brakuje. Wśród prężniej działających jest harcerstwo, Ruch Światło-Życie, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Odnowa w Duchu Świętym, krakowska WIOSNA, warszawskie Soli Deo, Grupy Apostolskie, Pomocnicy Matki Kościoła, ministranci, duszpasterstwa akademickie, grupy skupione przy zakonach np. dominikanów, franciszkanów, jezuitów czy karmelitów i wiele innych. Jedne są nastawione na rozwój duchowy albo przygotowanie pięknych liturgii, inne opiekują się słabszymi – dziećmi czy niepełnosprawnymi, kolejne wyciągają z nałogów młodych narkomanów, a jeszcze inne kształcą katolickich liderów, tak bardzo potrzebnych, bo gdzie ksiądz nie może, tam świeckiego pośle. Ciągle niewiele jest propozycji zrzeszania się dla młodzieży pracującej, która skończyła edukację, między studentami czuje się staro i żyje innymi sprawami niż oni.

Mimo tego dusz-młodych-pasterstwo jest dobrze zorganizowane. Tradycyjny, konserwatywny przekaz często idzie w parze z nowoczesną formą: rockowa droga krzyżowa, pasja wg Tolkiena albo w supermarkecie, chrześcijańskie gry komputerowe, filmy religijne. Do tego coś wyjazdowego: Lednica, ewangelizacja w Jarocinie, Przystanek Jezus na Woodstocku czy Światowe Dni Młodzieży. Tylko czy to wystarczy?

Jeden z krakowskich duszpasterzy akademickich powiedział, że dwa lub trzy lata temu z innymi księżmi z „młodzieżowej branży” pokusili się o liczenie studentów zaangażowanych w różne grupy. Okazało się, że na 220 tys. krakowskich żaków zaledwie 2 tys., czyli niecały 1 proc., w miarę regularnie odwiedza duszpasterstwo. Księża z uśmiechem stwierdzili wtedy, że nie są dla siebie żadną konkurencją – 99 proc. wciąż jest do wzięcia…

Ofiarni kapłani „czują temat”. To dzięki nim z ust młodzieży można usłyszeć: „Przymnóż nam wiary, Panie” albo „Ojcze nasz” a nie „Dżagę” Dody czy „Będę brał cię w aucie” Franka Kimono.

– Ks. Władysław Bukowiński powiedział, że jesteśmy wyświęceni nie na to, abyśmy się oszczędzali, lecz na to, byśmy – jak trzeba – dusze swe kładli za owce Chrystusowe – przypomina bp Guzdek.

 

– Czy młodzi ludzie potrzebują Kościoła?

– zapytałam kiedyś wieloletniego katechetę, autora książki dla młodych „Co ksiądz o tym sądzi?”, ks. dr. Piotra Gąsiora.
– Z całym przekonaniem mówię: Tak.
– Czy Kościół potrzebuje młodych?
– Tak.
– A kto kogo bardziej?
– Jeden bez drugiego się nie obejdzie.

Kościół ma do „zaoferowania” młodym to, co 100, 500 i 1000 lat temu – życie Ewangelią i zbawienie. Młodzi też nie przychodzą z niczym.

Ks. Suchodolski: – Zdolność do poświęceń, pragnienie budowania lepszego świata oraz chęć doskonalenia swojej lokalnej wspólnoty kościelnej to chyba najbardziej podatny grunt, który młodzi mogą ofiarować Kościołowi w dziele ewangelizacyjnym. Radość wiary, entuzjazm i autentyczność postaw to cechy młodych, których często brakuje dzisiaj lokalnym parafiom i wspólnotom kościelnym. Talenty i potencjał, jaki drzemie w młodych, wymagają dostrzeżenia i wsparcia ze strony odpowiedzialnych za dzisiejsze duszpasterstwo.

Bp Jędraszewski: – Młodzież może dać Kościołowi swoją młodość i entuzjazm. Nie boję się powiedzieć, że również niewinność, wrażliwość na piękno, bo nie dała się jeszcze „przysypać” złem. Młodzi mają coś, co pociąga innych, co starszym daje optymizm, nadzieję. Oni zarażają smakiem życia. Spotkanie z młodymi dawało siły też komuś takiemu jak Jan Paweł II.

 

Ale młodzież nie zawsze

to czuje – że jest potrzebna. I nie wszyscy kapłani i biskupi mają wizję ich miejsca w Kościele. Tu trzeba wyjść z pałacu biskupiego, rzecznika i fotografa zostawić w kurii i pójść do ludu. Nie, nie na spotkanie z pobożną rodziną, którą chwali się ksiądz proboszcz, ale tam, gdzie się toczy prawdziwe życie dzieci rozwiedzionych rodziców, do nastolatków uwikłanych w nałogi, do dziewczyn, które „się nie szanują” i do chłopców od sterydów. Do liderów katolickich wspólnot młodzieżowych, aby zobaczyć, co u nich słychać.

Spośród siedmiu księży biskupów, z którymi próbowałam porozmawiać, tylko dwóch znalazło na to chwilę. Inni, choć obiecali, nie odpowiedzieli na moje pytania. Nikogo nie posądzam o złą wolę. Może nie dają rady z wypełnianiem wszystkich obowiązków, których na pewno jest sporo. Należałoby się więc zastanowić nad powołaniem biskupów pomocniczych. A może nie wiedzą, co powiedzieć, bo nie mają pomysłu na duszpasterstwo młodych? Zasłaniają się więc kwiecistym językiem, pustosłowiem, w którym brakuje konkretów: jest z naszą młodzieżą tak i tak, żeby było lepiej, trzeba zrobić to i to.

 

Nie wystarczy powiedzieć:

Kościół was potrzebuje! Jesteście stróżami poranka, kwiatem polskiej ziemi. Bo który zbuntowany nastolatek rozumie, co to znaczy być „stróżem poranka”? Nie trzeba na kazaniu puszczać filmów sensacyjnych i połykać ogni. Bo młodzi nie szukają w Kościele dodatkowych mocnych wrażeń – burzliwe dyskusje z rodzicami i kolejny sezon „Prison Break” (popularny serial akcji) zapewnią im ich w nadmiarze. Nie potrzebują też pogawędek umoralniającyh – od tego mają niespełniające swej roli godziny wychowawcze w szkole. Nic też nie da mnożenie urzędów: powoływanie kolejnych ekspertów, delegatów, przedstawicieli ds. młodzieży. Kto nie wierzy w słabość biurokracji, niech spojrzy na organizację niektórych polskich urzędów.

Zatem co robić?

– Jeśli młodzi chcą działać w Kościele, mają na to pomysł, a ksiądz i rodzice nie chcą pomagać, to niech im chociaż nie przeszkadzają – powiedział jeden kapłan na kazaniu.

Młodzieży „inspirowanej” przez rodziców i dziadków trzeba pokazać sens. Liderów porządnie formować. Z buntownikami rozmawiać i świecić własnym przykładem. Za walczących z Kościołem się modlić. I dać im zgubioną gdzieś, utopioną w tej walce nadzieję.

 

 

Rok i Dni Młodzieży

1 stycznia 1985 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła Międzynarodowy Rok Młodzieży. Jego hasło brzmiało: „Udział, Rozwój, Pokój”. Największym wydarzeniem był zorganizowany przez UNESCO Światowy Kongres Młodzieży. Inicjatywę poparł Kościół. Z tej okazji Jan Paweł II wydał specjalny list apostolski skierowany do młodzieży całego świata „Dilecti Amici”. Od 12 sierpnia br. do 11 sierpnia 2011 trwa drugi Międzynarodowy Rok Młodzieży: Dialogu i Wzajemnego Zrozumienia.

Niesłabnącą popularnością cieszą się zapoczątkowane przez papieża Polaka Światowe Dni Młodzieży. Po raz 12. odbędą się za rok w Madrycie.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki