Z ks. Michałem Damazynem – wikariuszem parafii Matki Boskiej Częstochowskiej w Bydgoszczy - rozmawia Marcin Jarzembowski
Skąd u Księdza tak wielkie zainteresowanie kultem Bożego Miłosierdzia?
- Wiedza o kulcie była zawsze ważna i obecna w moim życiu. Jednak bardziej zacząłem się nim interesować od czasu pewnej wizyty duszpasterskiej, podczas której poznałem pierwszą członkinię instytutu, żyjącą w ukryciu. Dzisiaj możemy powiedzieć, że istnieje w Kościele jakaś epoka kultu Miłosierdzia Bożego. Zacząłem więc szukać i czytać: „Dzienniczek”, a także życiorys bł. ks. Michała Sopoćki. Dziś wiem, że to, co spisała św. Faustyna, jest tylko jednym ze źródeł naszej wiedzy o Bożym Miłosierdziu. Kolejnym jest to, co pozostawił po sobie jej spowiednik. Dlatego jego życie i teksty pokazują, czym było to objawienie.
Kiedy ksiądz zaczął interesować się życiem – dzisiaj już błogosławionego – kapłana?
- Pierwszy wymowny znak pojawił się podczas pieszej pielgrzymki do Górki Klasztornej, kiedy bp Wojciech Polak przysłał mi pozdrowienia z beatyfikacji. Poza tym to mój imiennik. Dzisiaj wiem, że jego życie było wielkie i szczególne, bo poświęcone Bożemu Miłosierdziu. To wielki przykład duchowego kierownika i spowiednika.
Co dzisiaj młodzi kapłani mogą czerpać z jego postawy?
- Myślę, że mogą uczyć się wielkiej pokory. W tym, że to nie ja prowadzę człowieka, tylko że człowiek jest prowadzony przez samego Boga. Jeśli trafia do kapłana, to tylko dzięki Bogu. Kiedy jestem na to otwarty, wówczas człowiek, którego spowiadam, także zbliża się do Boga. Tak było z Faustyną. Dzisiaj poprzez comiesięczne katechezy oraz spotkania przy parafii zgłębiamy naukę i poznajemy cały Instytut Bożego Miłosierdzia. Po rosnącej liczbie uczestników widać, że temat Bożego Miłosierdzia jest ciągle aktualny.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









