Żyją w ich sercach

70 lat temu dokonała się straszliwa zbrodnia, o której przez dziesiątki lat nie wolno było mówić. Jednak ci, których dotknęły tamte wydarzenia, nie zapomnieli.
Czyta się kilka minut

 

W zamyśle Stalina likwidacja polskiej elity społecznej, do której zaliczali się również policjanci, miała ułatwić komunistom przejęcie władzy w naszym kraju. W samym tylko Kalininie, w 1940 r. wymordowano 5889 policjantów, wcześniej więzionych w Ostaszkowie. Ich ciała pogrzebano w dołach śmierci w wiosce Miednoje. W sumie zbrodnicze działania ZSRR doprowadziły do śmierci około 13 tys. policjantów II Rzeczypospolitej Polskiej. Takich strat, jakich doświadczyła policja z rąk NKWD, nie poniosła żadna inna przedwojenna polska formacja mundurowa, w tym także wojsko. Ci w większości zwykli funkcjonariusze zginęli, ponieważ byli Polakami wiernymi swojej ojczyźnie.

Mówiłem, że ojciec był piekarzem...

Kiedy wybuchła II wojna światowa, Józef Gierowski miał 40 lat. Pełnił służbę na stanowisku komendanta posterunku Policji Państwowej w Kiszkowie w powiecie gnieźnieńskim. Był bardzo zasłużonym policjantem, wielokrotnie odznaczanym, m.in. w 1931 r. Medalem za Ratowanie Ginących, a w 1938 r. Brązowym Krzyżem Zasługi. Przede wszystkim jednak był kochającym mężem i ojcem wówczas 7-letniej Aleksandry, 4-letniej Mirosławy i dwuletnich bliźniąt: Kazimierza i Zbigniewa. − W 1939 r. ojciec poszedł na wojnę, a mama została sama z naszą czwórką. Wywieziono nas wtedy do Niemiec, gdzie spędziliśmy całą wojnę w oczekiwaniu na powrót ojca do domu – opowiada Mirosława Gierowska z Pleszewa. – Dostaliśmy od ojca list z Ostaszkowa, który do dzisiaj jest cenną, rodzinną pamiątką. Matka wierząc, że ojciec wciąż żyje, szukała go przez Czerwony Krzyż w Rosji. Po wojnie wróciliśmy do Polski mając nadzieję, że ojciec na nas czeka. W 1946 r. dowiedzieliśmy się, że jednak zginął. Matka ukrywała przed nami, że ojciec był policjantem, nie wolno nam było na ten temat rozmawiać. Przez całe lata mówiliśmy, że ojciec był piekarzem. Tak podawaliśmy też w szkole – wspomina Kazimierz Gierowski z Tomaszowa Mazowieckiego. Rodzina Józefa Gierowskiego, jak się później okazało, zamordowanego w Kalininie w 1940 r., oficjalnie dowiedziała się o tym dopiero pięćdziesiąt lat później.

Nazwisko na liście

Zbrodnie stalinowskie stały się jawne dopiero w kwietniu 1990 r. Wówczas, podczas spotkania w Moskwie, prezydent Michaił Gorbaczow przekazał polskiemu prezydentowi Wojciechowi Jaruzelskiemu zbiór dokumentów z archiwum sowieckiej tajnej policji, które zawierały listy nazwisk pomordowanych polskich jeńców wojennych. − Kolega w pracy przyniósł „Rzeczpospolitą”, która te nazwiska drukowała i pokazał mi, że znajduje się wśród nich nazwisko mojego ojca – mówi Kazimierz Gierowski. Jego syn również nazwisko swojego dziadka zobaczył dopiero na tej liście. − Dopóki byliśmy mali i moglibyśmy mieć z tego tytułu kłopoty, dopóty rodzina ukrywała przed nami prawdę o dziadku. Dopiero gdy byłem w liceum, ojciec pokazał mi publikacje i książki z Zachodu, które mówiły o zbrodniach stalinowskich. W końcu poznałem prawdę – wyznaje Dariusz Gierowski ze Szczecinka. Ta niezafałszowana historia przekazywana jest także następnym pokoleniom. Przyszedł czas, że pan Kazimierz o swoim ojcu może opowiadać również wnuczce. − Wprawdzie uczyłam się o Katyniu na lekcjach historii, ale najważniejszych lekcji na ten temat udzielił mi mój dziadek. Wspólnie oglądamy dokumenty i pamiątki związane z jego ojcem, a moim pradziadkiem – przyznaje 16-letnia Ola Gierowska, córka pana Dariusza.

Aby o nich nie zapomniano

Dzieci pomordowanych policjantów II Rzeczypospolitej Polskiej postanowiły wydobyć na światło dzienne całą prawdę o cierpieniach ich ojców. O tym, że zawsze byli wiernymi synami Polski. Dlatego w 1990 r. w Katowicach powstało Ogólnopolskie Stowarzyszenie „Rodzina Policyjna 1939 r.”. Początkowo liczyło ono dwudziestu członków. Obecnie zrzesza ponad tysiąc sześćset osób: żony, dzieci, rodzeństwo i innych członków rodzin pomordowanych policjantów, a jego oddziały funkcjonują w wielu miastach całego kraju, m.in. w Opolu, Krakowie, Częstochowie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie i Wrocławiu.

Stowarzyszenie podejmuje wiele różnorodnych inicjatyw mających na celu upamiętnienie życia i śmierci swoich ojców i dziadków. W tym roku członkowie stowarzyszenia przeżywają 70. rocznicę mordu dokonanego przez NKWD na polskich policjantach. Główne uroczystości, poprzedzone konferencją naukową, odbyły się 9 kwietnia w Katowicach, przed Grobem Policjanta Polskiego. Uczestniczył w nich m.in. Janusz Krupski, kierownik Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Następnego dnia zginął pod Smoleńskiem...

Na początku maja, również w Katowicach, posadzono Dąb Pamięci, symbol wszystkich pomordowanych na Wschodzie polskich policjantów, przy którym umieszczono tablicę ze znamiennymi słowami: „Pamiętajmy, a żyć będą w sercach naszych”.

Nie pozwolimy ich pomijać!

− Zależy nam na tym, żeby nie zapomniano o wszystkich policjantach zamordowanych na Wschodzie – podkreśla Andrzej Borowski, prezes poznańskiego oddziału Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939 r.”. − Rozumiemy, że Katyń jest symbolem, ale nie wolno pomijać dużo większej grupy Polaków, którzy tam zginęli. W Miednoje w sumie pogrzebano 6300 osób: policjantów, funkcjonariuszy Straży Granicznej i strażników więziennych. Porównywalnie w Katyniu spoczywa około 3800 osób. Trzeba o tym wszystkim mówić. Nie po to odkłamujemy historię, żeby ją ponownie zakłamywać. Ci ludzie na to zasłużyli, nosili takie same mundury jak wojskowi – stwierdza Andrzej Borowski. To właśnie m.in. dzięki zaangażowaniu pana Borowskiego powstał w Poznaniu, przy kościele Garnizonowym Policji pw. św. Jerzego, pomnik upamiętniający funkcjonariuszy Policji Państwowej województwa poznańskiego II Rzeczypospolitej Polskiej. Umieszczono na nim nazwiska 340 policjantów spoczywających w Miednoje oraz 55 zamordowanych podczas II wojny światowej przez Sowietów i hitlerowców w innych miejscach.

Miejsce pamięci

Uroczyste odsłonięcie pomnika pamięci pomordowanych policjantów II Rzeczypospolitej Polskiej województwa poznańskiego miało miejsce 14 maja tego roku. Było to niezwykle ważne wydarzenie dla członków rodzin tych, którzy zginęli. Aby w nim uczestniczyć, niektórzy z nich pokonali nawet tysiące kilometrów, tak jak ponad osiemdziesięcioletni pan Edmund Kiczka, przebywający od sześćdziesięciu lat na emigracji w Argentynie. Syn zamordowanego w dawnym Kalininie, obecnie Twerze, Leona Kiczki przybył także po to, by odebrać nadany pośmiertnie jego ojcu akt nominacji na stopień aspiranta, podpisany przez prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego.

– Bardzo się cieszę, że doczekałem powstania tego pomnika, na którym jest również nazwisko mojego ojca – wyznaje syn innego z zamordowanych policjantów, 86-letni poznaniak Aleksander Budzyń dodając, że to dla niego bardzo ważne miejsce pamięci.

O wielu innych ofiarach zbrodniczych działań ZSRR jeszcze nie wiemy. Szansą na poznanie ich nazwisk będzie otrzymanie przez Polskę dalszych uzupełniających danych o wymordowanych na Wschodzie. Po tragedii, jaka miała miejsce pod Smoleńskiem, pojawiła się nadzieja, że Rosja je udostępni.

 

70 lat temu dokonała się straszliwa zbrodnia, o której przez dziesiątki lat nie wolno było mówić. Jednak ci, których dotknęły tamte wydarzenia, nie zapomnieli.

 
 

W zamyśle Stalina likwidacja polskiej elity społecznej, do której zaliczali się również policjanci, miała ułatwić komunistom przejęcie władzy w naszym kraju. W samym tylko Kalininie, w 1940 r. wymordowano 5889 policjantów, wcześniej więzionych w Ostaszkowie. Ich ciała pogrzebano w dołach śmierci w wiosce Miednoje. W sumie zbrodnicze działania ZSRR doprowadziły do śmierci około 13 tys. policjantów II Rzeczypospolitej Polskiej. Takich strat, jakich doświadczyła policja z rąk NKWD, nie poniosła żadna inna przedwojenna polska formacja mundurowa, w tym także wojsko. Ci w większości zwykli funkcjonariusze zginęli, ponieważ byli Polakami wiernymi swojej ojczyźnie.

 

Mówiłem, że ojciec był piekarzem...

Kiedy wybuchła II wojna światowa, Józef Gierowski miał 40 lat. Pełnił służbę na stanowisku komendanta posterunku Policji Państwowej w Kiszkowie w powiecie gnieźnieńskim. Był bardzo zasłużonym policjantem, wielokrotnie odznaczanym, m.in. w 1931 r. Medalem za Ratowanie Ginących, a w 1938 r. Brązowym Krzyżem Zasługi. Przede wszystkim jednak był kochającym mężem i ojcem wówczas 7-letniej Aleksandry, 4-letniej Mirosławy i dwuletnich bliźniąt: Kazimierza i Zbigniewa. ? W 1939 r. ojciec poszedł na wojnę, a mama została sama z naszą czwórką. Wywieziono nas wtedy do Niemiec, gdzie spędziliśmy całą wojnę w oczekiwaniu na powrót ojca do domu ? opowiada Mirosława Gierowska z Pleszewa. ? Dostaliśmy od ojca list z Ostaszkowa, który do dzisiaj jest cenną, rodzinną pamiątką. Matka wierząc, że ojciec wciąż żyje, szukała go przez Czerwony Krzyż w Rosji. Po wojnie wróciliśmy do Polski mając nadzieję, że ojciec na nas czeka. W 1946 r. dowiedzieliśmy się, że jednak zginął. Matka ukrywała przed nami, że ojciec był policjantem, nie wolno nam było na ten temat rozmawiać. Przez całe lata mówiliśmy, że ojciec był piekarzem. Tak podawaliśmy też w szkole ? wspomina Kazimierz Gierowski z Tomaszowa Mazowieckiego. Rodzina Józefa Gierowskiego, jak się później okazało, zamordowanego w Kalininie w 1940 r., oficjalnie dowiedziała się o tym dopiero pięćdziesiąt lat później.

 

Nazwisko na liście

Zbrodnie stalinowskie stały się jawne dopiero w kwietniu 1990 r. Wówczas, podczas spotkania w Moskwie, prezydent Michaił Gorbaczow przekazał polskiemu prezydentowi Wojciechowi Jaruzelskiemu zbiór dokumentów z archiwum sowieckiej tajnej policji, które zawierały listy nazwisk pomordowanych polskich jeńców wojennych. ? Kolega w pracy przyniósł ?Rzeczpospolitą?, która te nazwiska drukowała i pokazał mi, że znajduje się wśród nich nazwisko mojego ojca ? mówi Kazimierz Gierowski. Jego syn również nazwisko swojego dziadka zobaczył dopiero na tej liście. ? Dopóki byliśmy mali i moglibyśmy mieć z tego tytułu kłopoty, dopóty rodzina ukrywała przed nami prawdę o dziadku. Dopiero gdy byłem w liceum, ojciec pokazał mi publikacje i książki z Zachodu, które mówiły o zbrodniach stalinowskich. W końcu poznałem prawdę ? wyznaje Dariusz Gierowski ze Szczecinka. Ta niezafałszowana historia przekazywana jest także następnym pokoleniom. Przyszedł czas, że pan Kazimierz o swoim ojcu może opowiadać również wnuczce. ? Wprawdzie uczyłam się o Katyniu na lekcjach historii, ale najważniejszych lekcji na ten temat udzielił mi mój dziadek. Wspólnie oglądamy dokumenty i pamiątki związane z jego ojcem, a moim pradziadkiem ? przyznaje 16-letnia Ola Gierowska, córka pana Dariusza.

 

Aby o nich nie zapomniano

Dzieci pomordowanych policjantów II Rzeczypospolitej Polskiej postanowiły wydobyć na światło dzienne całą prawdę o cierpieniach ich ojców. O tym, że zawsze byli wiernymi synami Polski. Dlatego w 1990 r. w Katowicach powstało Ogólnopolskie Stowarzyszenie ?Rodzina Policyjna 1939 r.?. Początkowo liczyło ono dwudziestu członków. Obecnie zrzesza ponad tysiąc sześćset osób: żony, dzieci, rodzeństwo i innych członków rodzin pomordowanych policjantów, a jego oddziały funkcjonują w wielu miastach całego kraju, m.in. w Opolu, Krakowie, Częstochowie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie i Wrocławiu.

Stowarzyszenie podejmuje wiele różnorodnych inicjatyw mających na celu upamiętnienie życia i śmierci swoich ojców i dziadków. W tym roku członkowie stowarzyszenia przeżywają 70. rocznicę mordu dokonanego przez NKWD na polskich policjantach. Główne uroczystości, poprzedzone konferencją naukową, odbyły się 9 kwietnia w Katowicach, przed Grobem Policjanta Polskiego. Uczestniczył w nich m.in. Janusz Krupski, kierownik Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Następnego dnia zginął pod Smoleńskiem...

Na początku maja, również w Katowicach, posadzono Dąb Pamięci, symbol wszystkich pomordowanych na Wschodzie polskich policjantów, przy którym umieszczono tablicę ze znamiennymi słowami: ?Pamiętajmy, a żyć będą w sercach naszych?.

 

Nie pozwolimy ich pomijać!

? Zależy nam na tym, żeby nie zapomniano o wszystkich policjantach zamordowanych na Wschodzie ? podkreśla Andrzej Borowski, prezes poznańskiego oddziału Ogólnopolskiego Stowarzyszenia ?Rodzina Policyjna 1939 r.?. ? Rozumiemy, że Katyń jest symbolem, ale nie wolno pomijać dużo większej grupy Polaków, którzy tam zginęli. W Miednoje w sumie pogrzebano 6300 osób: policjantów, funkcjonariuszy Straży Granicznej i strażników więziennych. Porównywalnie w Katyniu spoczywa około 3800 osób. Trzeba o tym wszystkim mówić. Nie po to odkłamujemy historię, żeby ją ponownie zakłamywać. Ci ludzie na to zasłużyli, nosili takie same mundury jak wojskowi ? stwierdza Andrzej Borowski. To właśnie m.in. dzięki zaangażowaniu pana Borowskiego powstał w Poznaniu, przy kościele Garnizonowym Policji pw. św. Jerzego, pomnik upamiętniający funkcjonariuszy Policji Państwowej województwa poznańskiego II Rzeczypospolitej Polskiej. Umieszczono na nim nazwiska 340 policjantów spoczywających w Miednoje oraz 55 zamordowanych podczas II wojny światowej przez Sowietów i hitlerowców w innych miejscach.

 

Miejsce pamięci

Uroczyste odsłonięcie pomnika pamięci pomordowanych policjantów II Rzeczypospolitej Polskiej województwa poznańskiego miało miejsce 14 maja tego roku. Było to niezwykle ważne wydarzenie dla członków rodzin tych, którzy zginęli. Aby w nim uczestniczyć, niektórzy z nich pokonali nawet tysiące kilometrów, tak jak ponad osiemdziesięcioletni pan Edmund Kiczka, przebywający od sześćdziesięciu lat na emigracji w Argentynie. Syn zamordowanego w dawnym Kalininie, obecnie Twerze, Leona Kiczki przybył także po to, by odebrać nadany pośmiertnie jego ojcu akt nominacji na stopień aspiranta, podpisany przez prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego.

? Bardzo się cieszę, że doczekałem powstania tego pomnika, na którym jest również nazwisko mojego ojca ? wyznaje syn innego z zamordowanych policjantów, 86-letni poznaniak Aleksander Budzyń dodając, że to dla niego bardzo ważne miejsce pamięci.

O wielu innych ofiarach zbrodniczych działań ZSRR jeszcze nie wiemy. Szansą na poznanie ich nazwisk będzie otrzymanie przez Polskę dalszych uzupełniających danych o wymordowanych na Wschodzie. Po tragedii, jaka miała miejsce pod Smoleńskiem, pojawiła się nadzieja, że Rosja je udostępni.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2010