/**/
Słowa, które Stanisław Wyspiański w „Nocy listopadowej” włożył w usta Korze, bogini wiecznie odradzającego się życia, nabierają szczególnej wymowy w obliczu smoleńskiej tragedii narodowej.
Krwi przelanej nie zmarnię,
Krwią tą pola i rolę użyźnię
I synów z krwi tej dam kiedyś Ojczyźnie
W przygotowanym na uroczystość w Katyniu przemówieniu Śp. Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński miał powiedzieć m.in.: „W kwietniu 1940 roku ponad 21 tysięcy polskich jeńców z obozów i więzień NKWD zostało zamordowanych. Tej zbrodni ludobójstwa dokonano z woli Stalina, na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego. Sojusz III Rzeszy i ZSRR, pakt Ribbentrop-Mołotow i agresja na Polskę 17 września 1939 roku znalazły swoją wstrząsającą kulminację w Zbrodni Katyńskiej. Nie tylko w lasach Katynia, także w Twerze, Charkowie i w innych, znanych i jeszcze nieznanych miejscach straceń wymordowano obywateli II Rzeczypospolitej, ludzi tworzących podstawę naszej państwowości, nieugiętych w służbie ojczyzny”. W tym krótkim, ale jakże dobitnym prezydenckim przemówieniu, które nie zostało wypowiedziane w katyńskim lesie, Prezydent powtórzył po raz kolejny nie tylko prawdę katyńską, przez dziesięciolecia zakłamywaną, ale też ujawnił dojmujący tragizm polskiej historii. Historii, która nie przestaje zadziwiać i w której w sposób przejmujący i tajemniczy przeplata się owo mysterium iniquitatis ze znakami Bożej Opatrzności i Miłosierdzia.
Polska wybrana
Patrząc na dzieje Polski, nie sposób nie dostrzec głębokiej tajemnicy mistycznej, jaka je obejmuje, nadając im głębokie znaczenie historiozoficzne. Jan Paweł II w swym dziele „Pamięć i tożsamość” zwrócił już na początku uwagę, że „wiek XX był w jakimś sensie widownią narastania procesów dziejowych, a także procesów ideowych, które zmierzały w kierunku wielkiego «wybuchu» zła, ale także był widownią ich pokonywania”. Polacy doświadczyli wyraźnie w tym stuleciu, że to właśnie ich kraj stał się areną konfrontacji tych sił dobra ze złem. Tragiczna katastrofa nad smoleńskim lasem wymownie wpisuje się w tę tajemniczą sferę doświadczeń narodu, który tyle wycierpiał w ostatnich dziesięcioleciach. Jakże w takiej sytuacji nie sądzić, że Polska z jej tragicznymi dziejami wybrana została do jakiejś szczególnej roli?
Takie intuicje przejawiał w Polsce już przed wiekami Wespazjan Kochowski i Piotr Skarga, kontynuowali je w XIX wieku wieszczowie narodowi; a swoje ukoronowanie to przekonanie o szczególnej roli cierpiącej Polski w dziejach Europy i świata znalazło w polskim mesjanizmie i jego haśle: „Polska Chrystusem narodów”.
Wypełnienie cierpienia
Przekonanie o szczególnym naznaczeniu narodu polskiego spotęgowały dramatyczne polskie losy w XX stuleciu. Pakt Ribbentrop-Mołotow, zmowa niemiecko-sowiecka, nazywana IV rozbiorem Polski, agresywna i podstępna zbrodnia na polskich oficerach, duchownych, urzędnikach, policjantach, funkcjonariuszach straży granicznej i więziennictwa była – jak chciał powiedzieć na katyńskiej ziemi w 70. rocznicę tego ludobójstwa Prezydent RP – „najtragiczniejszą drogą polskiej Golgoty Wschodu”. Wrogowie pokonanej Polski chcieli ją po raz kolejny wymazać z mapy świata. Szef radzieckiej dyplomacji Mołotow z demonicznym triumfalizmem mówił nad zgliszczami wypalonej we wrześniu 1939 roku Rzeczypospolitej, o „pokracznym tworze traktatu wersalskiego”, po którym nic już nie zostało. Aby tej zaplanowanej zagłady dopełnić, obaj agresorzy podpisali traktat o granicach i przyjaźni wraz z tajnymi załącznikami, w którym usankcjonowali „upadek byłego państwa polskiego” i faktyczny IV rozbiór Polski.
Wkrótce rozpoczęły się spotkania rosyjskich i niemieckich służb specjalnych poświęcone „rozwiązaniu sprawy polskiej”. 20 lutego podczas III Metodycznej Konferencji NKWD i Gestapo, zorganizowanej w zakopiańskich willach „Pan Tadeusz” i „Telimena”, omawiano szczegółowe plany eksterminacji Polaków i starano się je zsynchronizować, by były bardziej skuteczne. Narady pomiędzy Gestapo a NKWD trwały nieprzerwanie aż do kwietnia 1940 roku! Według badaczy to właśnie wtedy skoordynowano masowe ludobójstwo Polaków. Ze strony Niemiec już wcześniej zostało ono wszczęte jako akcja pod kryptonimem AB oraz tzw. Intelligenzaktion, która łącznie, także w szeregu jej regionalnych etapów jak: Sonderaktion Krakau, pochłonęła kilkanaście tysięcy przedstawicieli polskiej inteligencji; ze strony sowieckiej zaś – jako mord na polskich oficerach i jeńcach w Katyniu, Charkowie, Twerze oraz więźniach w Bykowni i Kuropatach pod Mińskiem.
Makabrycznym pokłosiem III Metodycznej Konferencji Gestapo-NKWD był plan zakładający ostateczną likwidację narodu polskiego do roku 1975. Narzędziem w skutecznym zrealizowaniu tego morderczego i ludobójczego założenia miała być w pierwszej kolejności właśnie eksterminacja elit polskich jako czynników najbardziej państwowotwórczych, dalej wykorzystanie Polaków jako niewolniczej siły roboczej oraz – co było stalinowską specjalnością testowaną na większości narodów ZSRR – deportacje. W ich wyniku na dawnym terytorium II Rzeczypospolitej miało ostatecznie pozostać jedynie 5 procent ludności polskiej. Pozostała część, która uniknęłaby wymordowania bądź wyniszczenia w niewolniczych pracach, miała zostać rozproszona po odległych, azjatyckich terytoriach ZSRR, gdzie nie stanowiłaby według założeń Sowietów skoncentrowanej grupy etnicznej, zdolnej do samoorganizacji. Ten stalinowski plan deportacyjno-eksterminacyjny był zaskakująco zgodny z hitlerowskimi rojeniami wyłożonymi w „Mein Kampf”, a zakładającymi na terytoriach II RP i na wschód od nich powstanie „przestrzeni życiowej” dla „rasy panów” i rozrastającej się III Rzeszy.
Los zatoczył koło
Jest wielką ironią dziejową, że po upływie tylu dziesięcioleci od zakończenia II wojny światowej, tylu lat po upadku Związku Radzieckiego, nad katyńską ziemią, gdzie polski Prezydent wraz z delegacją leciał po to, by przypomnieć i potwierdzić prawdę historyczną, doszło do tragicznej katastrofy, w której – jak powiedział krótko po tym wydarzeniu metropolita warszawski arcybiskup Kazimierz Nycz – zginął kwiat polskiego życia politycznego i społecznego. Wymieniamy nazwiska tych ludzi i przypominamy, ile zrobili dla Polski. Ta „nowa lista katyńska” jest tragicznym nekrologiem tych wszystkich bohaterów współczesności, którzy często na przekór atakom, insynuacjom i żenującym niekiedy epitetom, głosili prawdę, przeciwstawiając się politycznej poprawności, łatwym rozwiązaniom, świętemu spokojowi za cenę politycznych srebrników. Patrząc na przerażające zgliszcza samolotu, nie wierzymy w te niezrozumiałe wyroki Opatrzności i nierzadko przez łzy rozpaczy pytamy: „Jak do tego mogło dojść?”.
Nadzieja przezwycięża czas
Odpowiedzi szukajmy u Jana Pawła II, u tego, który przed pięciu laty uczył nas, jak przyjmować umieranie, a który w „Pamięci i tożsamości” napisał: „Do końca czasów będzie trwała walka pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy grzechem, który ludzkość odziedziczyła po pierwszych rodzicach, a zbawczą łaską, którą przynosi Chrystus, Syn Maryi”. Dalej Jan Paweł II zostawił nam przesłanie, jakby idealnie przygotowane do tak tragicznej i bezprecedensowej sytuacji, jak ta z 10 kwietnia: „Oto więc odpowiedź na zasadnicze pytanie: najgłębszy sens historii wykracza poza historię i znajduje pełne wyjaśnienie w Chrystusie, Bogu – Człowieku. Chrześcijańska nadzieja sięga poza granice czasu. Królestwo Boże zaszczepia się i rozwija w dziejach ludzkich, ale jego celem jest życie przyszłe. Ludzkość jest powołana do wychodzenia poza granicę śmierci i poza granicę przemijających wieków, ku ostatecznej przystani w wieczności, przy chwalebnym Chrystusie w trynitarnej komunii. «Nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności» (Mdr 3, 4).”
Podobną nadzieją żył Wyspiański, pisząc swą „Noc listopadową”, będącą pełnym przejęcia pochyleniem się nad powstaniem listopadowym i tamtą krwawą ofiarą synów polskiej ziemi. Wyspiański jednak wierzył, że tak jak ziarna wschodzą po zimnej, martwej zimie, tak ziarna ofiary złożonej na ołtarzu bohaterstwa, patriotyzmu wzejdą, kiedy przyjdzie na to czas:
Wieki i lata, co przyjdą,
żyć będą ziaren tych treścią.
(…)
Pokoleniom ostawię czyny,
Po ojcach wielkich – wielkie wskrzeszę syny,
Kiedyś będziecie wolni.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











