Logo Przewdonik Katolicki

Poczekajmy na owoce

Kamila Tobolska
Fot.

W jaki sposób młodzi ludzie chcą dojrzewać do wiary? Co jest dla nich istotne na tej drodze? Spójrzmy na sakrament bierzmowania oczyma młodych.

 

 

 

W jednej z parafii na spotkaniu z młodymi ludźmi proboszcz zwracając się do nich, powiedział: „Zobaczcie, idziecie do bierzmowania. Ksiądz biskup wykona znak, wypowie słowa, namaści was, to jest dopiero 50 proc. Drugie 50 proc. to jest wasza wiara, wasza modlitwa”. No właśnie, poprzez sakrament bierzmowania człowiek zostaje umocniony i uzdolniony do czynnego uczestnictwa w Kościele, ale potrzebna jest współpraca z łaską Bożą.

 

Bo tak wypada

Jak młodzi ludzie przystępujący do sakramentu bierzmowania przeżywają jego przyjęcie? Czy mają świadomość znaczenia tego sakramentu? Postanowiłam zapytać samych zainteresowanych. − Kiedy przystępowałam do bierzmowania, w mojej parafii nie było dobrego przygotowania i szczerze powiedziawszy, nie miałam świadomości, że ten sakrament wiąże się z otrzymaniem darów Ducha Świętego. Dopiero po jego przyjęciu zaczęłam szukać, czym naprawdę jest ten sakrament – wyznaje Julia Kozieł z Golęczewa, studentka pedagogiki. Niestety, podczas moich rozmów często mogłam usłyszeć, że wielu młodych ludzi przystępuje do sakramentu bierzmowania, bo tak wypada, bo potrzebny jest kolejny dokument, bo tak każą. Pozostaje nadzieja, że podobnie jak Julia, w przyszłości odkryją moc tego sakramentu. Pomóc może im w tym dom rodzinny i postawa rodziców. − Jeśli oni zawodzą, sami nie są pobożni, to i my mamy często problemy z wiarą – podkreśla Marek Polus z Głuszyny, uczeń III klasy gimnazjum. − Ja na szczęście nie mam takiego problemu, moi rodzice chodzą do kościoła – dodaje.

 

Odwaga w wyznawaniu wiary

Dla młodych ludzi ważna jest też postawa i przykład duszpasterzy. − Podczas przygotowań do sakramentu bierzmowania księża prowadzący spotkania pomagali nam pogłębiać wiarę i starali się udzielać odpowiedzi na dręczące nas pytania. Bardzo pomogli mi zrozumieć Boga i Jego Słowo, co przybliżyło mnie do Kościoła. Tak jak każdy z kandydatów do bierzmowania brałem też czynny udział we Mszach św. czytając publicznie lekcję lub modlitwę wiernych. Nauczyło mnie to odwagi w wyznawaniu wiary – przyznaje Michał Rajewski z Gostynia, który bierzmowany był kilka tygodni temu. − W czasie przygotowań do bierzmowania staram się uczyć młodzież dojrzałości w praktykowaniu wiary. W naszej parafii owocem tych trzech lat pracy jest to, że wielu młodych ludzi zostaje przy Kościele – stwierdza ks. Krzysztof Andrzejewski, proboszcz niewielkiej parafii w Sobocie. Wspólne przygotowania zintegrowały młodzież parafii i w efekcie mają swoją kontynuację. Część z tych osób zaangażowana jest w grupę duszpasterską.

 

Bóg sam zadziała

− Choć bierzmowanie jest sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej, to jednak nie każdy młody człowiek osiąga ją w tej samej chwili. Nawet jeśli wielu młodych ludzi odchodzi od Kościoła zaraz po bierzmowaniu, to jednak przyjęcie tego sakramentu na pewno nie pozostanie bezowocne − uważa Marysia Wasilewska z Kiekrza. − Byłam bierzmowana w ubiegłym roku i widzę w moim życiu, jak następują przemiany: pogłębienie wiary i zaangażowanie w życie Kościoła – przyznaje. Brakiem natychmiastowych owoców trzyletniej pracy duszpasterskiej z młodzieżą nie martwi się również wikariusz parafii w Głuszynie. Wie on bowiem, że Bóg zadziała w odpowiednim czasie poprzez swoją łaskę udzieloną w tym sakramencie. − Jestem przekonany, nawet jeśli wielu młodych przestaje po bierzmowaniu praktykować, to dzięki temu, co usłyszeli w czasie trzyletniej formacji, będą mieli do czego wrócić w chwilach kryzysu – stwierdza ks. Przemysław Wilk.

 

Bez przymusu

Dyskutuje się też wiele o długości i formie przygotowania do bierzmowania. − Dobrze, że zaczynamy już trzy lata wcześniej. Trzeba bowiem w sobie „rozkręcić” potrzebę pogłębiania wiary. Ja już ją zaczęłam odczuwać, głównie dzięki postawie rodziców, którzy są związani z Kościołem – podkreśla Daria Letkiewicz z parafii w Kiekrzu, uczennica I klasy gimnazjum. Jak widać, do wiary trzeba po prostu dojrzeć. − Uważam, że jeśli ktoś nie czuje się dojrzały do przystąpienia do sakramentu bierzmowania, to nie powinien przyjmować tego daru – stwierdza kilka dni przed swoim bierzmowaniem Marek Polus z Głuszyny. Jednocześnie dodaje, że w jego parafii młodzi nie czują się zmuszani, ale zachęcani przez duszpasterzy do udziału w przygotowaniach. Podobnie jest w Sobocie. − Ksiądz proboszcz na każdym spotkaniu przed bierzmowaniem podkreśla, że nie możemy na nie przychodzić z przymusu, ale musimy czuć wewnętrzne przekonanie i potrzebę. I widzę, że to przynosi efekty. Większość ludzi biorących udział w spotkaniach nastawiona jest na pogłębienie wiary i duchowe przeżycie sakramentu – przyznaje Monika Kozieł, która będzie bierzmowana jesienią tego roku. Za kilka dni natomiast przyjmie ten sakrament Adrian Gonera z Głuszyny. – Myślę, że w osiągnięciu dojrzałości chrześcijańskiej pomaga zaangażowanie w Kościele. Kilka miesięcy temu zostałem ministrantem i dzięki temu inaczej przeżywam Msze św. Szczerze, to sport, a dokładnie Liga Ministrancka przyciągnęła mnie do tego, żeby służyć przy ołtarzu – opowiada Adrian. Każdego bowiem Bóg prowadzi jego własną drogą.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki