Logo Przewdonik Katolicki

"Piszę swoim życiem"

Małgorzata Szewczyk
Fot.

W twórczości Anny Kamieńskiej nie byłoby nic zadziwiającego, gdyby nie fakt nagłego, gwałtownego zwrotu ku wierze i religii. Przełom nastąpił w 1967 r.

 

 

 

 

Poetka urodzona 12 kwietnia 1920 r. w Krasnymstawie dzisiaj miałaby 90 lat. Oprócz epizodu wstąpienia w 1936 r. do Sodalicji Mariańskiej (zachował się nawet dokument poświadczający jej przynależność), dzisiaj powiedzielibyśmy, że jej związki z Kościołem były luźne. Roku lub dwa lata później odeszła od Kościoła. Nagłe nawrócenie, które wyniosło ją na szczyty wiary, związane było ze śmiercią jej męża, znanego poety Jana Śpiewaka. W tym trudnym czasie wspierał ją mocno ks. Jan Twardowski, z którym prowadziła rozmowy na tematy związane z religią.

Poetycki wykład i świadectwo wierze, pozbawione jednocześnie tonu autorytarnego dyskursu ewangelicznego, są zarazem zapisem i wyrazem jej autentycznego, głębokiego życia duchowego.

 

Słowo i milczenie

Związana była z Lublinem, dokąd przeprowadziła się jej rodzina w 1925 r., na Lubelszczyźnie też spędziła lata okupacji. Rozpoczęte po wojnie studia polonistyczne na KUL kontynuowała w Warszawie. W latach 50. była kierownikiem działu poezji w „Nowej Kulturze”, a od 1968 r. należała do redakcji miesięcznika „Twórczość”.

„Droga. Tym jest dla mnie poezja. Zwykła droga ludzkiego życia. Tu, w poezji, naprawdę nie ma nic, gdy nie ma biografii. (...) piszę swoim życiem”. Jak dla każdego poety, dominantą jej twórczości było słowo. U Kamieńskiej jest to słowo akcentujące ład i ascezę, motywujące do głębszego dialogu i głębszego porozumienia niż język rozmowy. Osią jej poezji jest wsłuchiwanie się w słowo, troska o wierność słowu, próba szukania głębi znaczeń, dotarcia do korzeni rzeczy, szczegółów, przedmiotów i sytuacji, a także próba przekazania czegoś niewyrażalnego. W swych rozważaniach na temat poezji rozwijała myśl, że oto z otaczającej człowieka rzeczywistości emanuje poezja.

Sformułowała własny gatunek wiersza, który nazwała „milczeniem”. To wiersze, które niosą większe treści, niż jest powiedziane, kontaminujące „ewangeliczne prawo ubóstwa”, stanowią „uwewnętrznienie mowy”. Milczenie - twierdziła - jest oddechem w poezji, daje przestrzeń dla nieskończoności. Pierwszym tomem, w którym posłużyła się formą milczeń, były „Rzeczy nietrwałe” (1963).

 

Biblia – „ziemia poezji”

Brak wyboru określonych nurtów, tematów czy form wyrazu nie wyklucza uchwycenia indywidualnego pola zainteresowań poetki. Charakterystycznym rysem twórczości Kamieńskiej była wewnętrzna „powinność” dawania świadectwa wobec prawdy życia i czasu. Prawda ta, utożsamiana przez poetkę z najdroższym skarbem człowieka, choć wymagająca, bo poświadczają ją swoim życiem i śmiercią, jak Edyta Stein, Janusz Korczak, Brat Albert Chmielowski, rozważaniom o ludzkim losie nadaje sens i otwiera na jego piękno. Ale w jej twórczości jest i inna przestrzeń, z której wyrastają świadkowie. To Biblia – „ziemia poezji” i „kraina powrotu”. To z niej wygląda cierpiący swoim drugim szczęściem Hiob, smutny prorok Kohelet, wdowa z resztkami mąki i oliwy w dzbanie, Noemi, Rut... Ziemia, podobnie jak Księga ksiąg, jest miejscem uprzywilejowanym, nacechowanym świętością, sacrum, jest nośnikiem chrześcijańskiej kultury i tradycji.

Początkowy zachwyt nad marksizmem, zainspirowany lekturą klasyków tej ideologii (zwłaszcza „O szczęściu” 1952), mniej więcej dekadę później ukierunkował poetkę w stronę innego procesu: od filozofii materialistycznej ku racjonalizacji historii, sceptycyzmowi, by ostatecznie otworzyć ją na wewnętrzną przemianę, nawrócenie, pracę nad sobą, wymagającą wysiłku, poświęcenia, przedzierania się przez meandry ducha. Towarzyszą mu często niecodzienne, zewnętrzne znaki, niezapowiadane wcześniej przez cokolwiek. Wiele z powstałych wówczas utworów jest symbolicznych, np. „Kropla”, „Ten który idzie”.

 

Cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie

Przełomowy, a zarazem najbardziej osobisty, jest tom powstały w 1970 r., nacechowany „nowymi narodzinami” tej poezji. „Biały rękopis”, nasycony poetyckimi refleksjami, jest zapisem drogi do wiary i sensu życia po śmierci męża. Cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie to triada budująca ten tomik. Religia staje się więc antidotum na zmaganie się z samotnością, cierpieniem, śmiercią. Kamieńską interesuje materia nieco kłopotliwa – ciało – przemijające, a zarazem będące „połową naszego zbawienia”. „(...) Błogosławieni którzy noszą ciało | obrzydliwy wór umiłowany (...)”. Tym, co je nobilituje, unieśmiertelnia, zamienia brzydotę w piękno, a z ułomności czyni wartość – jest miłość.

Zmaganie się z cierpieniem, przebyte doświadczenie, samotność, odkrycie osobowe Boga wyznaczają dalszą drogę jej poetyckich zmagań, utrwalonych w tomikach: „Herody” (1972), „Drugie szczęście Hioba” (1974), „Rękopis znaleziony we śnie” (1978), „Milczenie” (1980), „Wiersze jednej nocy” (1981), „W pół słowa” (1983).

 

 

Hiob szuka szczęścia

Warto zatrzymać się bliżej przy tomiku z 1974 r. Kamieńska rozpoczyna swą opowieść o Hiobie od momentu, w którym zakończyła się ona w Biblii. Zadaje pytania o powtórne szczęście Hioba, o jego „ponowne narodziny”, o „odzyskane” dobra, i poszukuje na nie odpowiedzi. Można powiedzieć, że kontynuuje więc opowieść starotestamentowego pisarza. Ostrze pytań natrafia jednak na mur milczenia. Hiob Kamieńskiej nosi rysy współczesnego człowieka, który na swych barkach niesie bagaż gehenny obozów koncentracyjnych, rozpaczy po stracie bliskich, cierpienie bez dna, a poruszanie się w zastanej rzeczywistości utrudnia mu nadwyrężony kręgosłup wartości i ideałów, którymi wcześniej żył. Wobec takiego stanu rzeczy może przyjąć tylko jedną postawę: milczenia i modlitwy. Cierpienie bowiem jest czymś niewypowiedzianym, wymykającym się słowom i wszelkim treściom. Ból przenika człowieka dogłębnie i paraliżuje go. Ale czytelnik może odsłonić zasłonę milczenia, którą spowity jest Hiob Kamieńskiej, a wówczas dostrzeże, że jest on „odurzony” obecnością Boga, nasycony kontaktem z Nim. W tym właśnie tkwi jego szczęście i jego człowieczeństwo: „Hiobie warto było | przecierpieć więcej| aby na starość poznać miłość Boga (...)” („Odejście Hioba”). Hiob był więc niejako zdeterminowany, by wyzbyć się wszystkiego, wyzwolić się z różnorakich więzów, a wówczas za cenę oddania całego siebie, można zostać „jeńcem Bożej wolności”.

Pod koniec życia Kamieńska związała się ze środowiskiem dominikańskiego wydawnictwa „W drodze”. Zmarła 10 maja w 1986 r. Warto sięgać po tomiki tej poetki, uczyć się od niej chrześcijańskiego apostolstwa, postawy służby wobec innych i dawania świadectwa. Karmić się słowem Biblii i spotkaniem z absolutnym „Ty”.

To poezja opromieniona blaskiem wiary, głęboko zakorzeniona w tradycji i sacrum, to moment spotkania z drugim, a przede wszystkim z Bogiem. Mów Panie, bo sługa Twój słucha (por. 1 Sm 3, 10) – zdaje się mówić autorka ze swoich wierszy.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki