Logo Przewdonik Katolicki

Znieczulica

Magdalena Woźniak
Fot.

Choroba ta ogrania większość społeczeństwa. Brak reakcji na znęcanie się nad kolegami w szkole, szydzenie z nauczyciela, przemoc u sąsiada czy lobbing w pracy to typowy syndrom znieczulicy.

 

 


 

Jakiś czas temu mówiło się o kolejnym przypadku samobójstwa chłopaka, który załamał się po tym, jak pewna dziewczyna opublikowała w internecie film opowiadający o ich intymnym zbliżeniu. Najprawdopodobniej od momentu napisania tego tekstu do chwili jego opublikowania gdzieś w świecie zginie kolejna młoda osoba będąca ofiarą głupich żartów lub psychicznie molestowana. Dookoła wszyscy zadają sobie pytanie, skąd w dzisiejszej młodzieży tyle agresji i nienawiści wobec drugiego. Nie jestem w stanie zmienić, według mnie, po części winnego felernego systemu edukacji, dlatego zastanawiam się nie nad sprawcami niemoralnych czynów, ale nad tłumem bezczynnie obserwujących ich ludzi.

 

Objawy

Znieczulica. To właśnie ona ogarnia nas, zwykłych uczestników codziennego życia. Jednym udziela się na szkolnych korytarzach, innym w salach wykładowych, a jeszcze innym na ulicy w środku miasta. Choroba ta dotyka coraz większą część społeczeństwa. Zarazić się można w sposób bardzo prosty. Wystarczy, że dookoła nas wszyscy przymykają oczy, nie chcąc zauważyć krzywdy drugiego człowieka. Wówczas strach przed „wybiciem się z tłumu” jest tak silny, że wolimy zostać uczestnikiem anonimowego tłumu. Tak wydaje się łatwiej. W końcu, co kogoś obchodzi kolega z innej klasy, nauczycielka gnębiona przez uczniów czy staruszka okradziona na ulicy. Nietrudno nam też zrzucać winę na innych mówiąc, że skoro oni nie reagują, to czemu ja miałbym czy miałabym zachowywać się inaczej. Ogarniający nas w tłumie brak reakcji i brak empatii nie jest jednak czymś, co można usprawiedliwiać.

 

Działania niepożądane

Gdy Jezus wjeżdżał do Jerozolimy na osiołku, wszyscy wiwatowali na Jego cześć. Niestety, już kilka dni później ci sami ludzie, pod wpływem arcykapłanów i starszych krzyczeli, by ukrzyżować Jezusa. Trudno było się wówczas komukolwiek sprzeciwiać, wyróżniając się przy tym z tłumu. Pozostając biernym wobec nieszczęścia drugiego człowieka czy wyrządzanej mu na naszych oczach krzywdy, stajemy się niczym ten tłum krzyczący „ukrzyżuj”. Nieważne, czy kibicujemy kolegom, którzy podle ubliżają dziewczynie, czy też stoimy z boku „tylko” obserwując zaistniałą sytuację. Ogarniająca nas znieczulica staje się przyzwoleniem dla wyrządzanego zła.

Choroba obojętności jest też niebezpieczna kiedy to my sami stajemy się jej ofiarą. Bo tak naprawdę kto powiedział, że się nią nie staniemy? Zmiana szkoły, klasy, nowe środowisko czy to na studiach, czy w pracy mogą okazać się dla nas tragiczne. Nie chodzi o to, by wzbudzać w kimś strach, ale trzeba jednak pamiętać, że każdy z nas z niemego tłumu może nagle zostać „wybrany” na marionetkę, którą można się pobawić. W dobie dzisiejszych możliwości nietrudno nagrać film i opublikować go na cały świat albo zamieścić kompromitujące zdjęcia na portalach społecznościowych. Wówczas, gdy staniemy się ofiarą, może się okazać, że wszyscy dookoła gdzieś zniknęli. Nagle zostajemy sami z naszymi wyśmiewcami, a cały świat milczy, nikt nie pomaga, nikt nie wyciąga pomocnej dłoni. Wcześniej my byliśmy bierni, bo w końcu tak było wygodniej. Dziś inni odwdzięczają nam się tym samym.

 

Leczenie

Jezus na drodze krzyżowej, wśród ludzi, którzy Go skazali, spotkał jednak i tych, którzy nie bali się wyjść poza zmanipulowany szary tłum i chcieli Mu pomóc. Najpierw Chrystus ujrzał Matkę, potem krzyż pomógł mu nieść Szymon z Cyreny, a Weronika ocierała Jego zmęczoną twarz.

Z pewnością nie było to łatwe, tak jak dziś trudne jest sprzeciwienie się złu wśród milczącej publiczności codziennych tragedii. Jezus jednak uczy nas, że w życiu trzeba być wiernym temu w co się wierzy. Jako katolicy, ludzie wierzący w Boga i przyjmujący Jego naukę, powinniśmy żyć zgodnie z Dekalogiem. To w nim zawarte są słowa o miłości bliźniego. Od nas zależy, czy będziemy cicho siedzieć w kącie i chorować na wszechogarniającą znieczulicę czy postanowimy się wyleczyć i tak jak Szymon z Cyreny i Weronika wyjść z tłumu i pomóc temu, kto tego potrzebuje.

Nawet jeśli boimy się, że sami zostaniemy skrzywdzeni, możemy zawsze poinformować innych: rodziców, nauczycieli, wykładowców, przełożonych lub zadzwonić do odpowiednich instytucji. Najbardziej destrukcyjne jest milczenie. To ono doprowadza do znieczulicy, która zagłusza sumienie i prowadzi do zatwardziałości serca.   

     

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki