Logo Przewdonik Katolicki

Czy chorujemy za karę?

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Bywa, że przychodzi z dnia na dzień, choć nic jej nie zapowiada i czyni z człowieka kalekę na resztę życia. Zabiera siły, uniemożliwia pracę, odbiera przyjaciół, zamyka na świat. Choroba doświadczenie prowokujące pełne bezsilności wołanie: dlaczego ja? Dlaczego matka, dziecko, brat?

Bywa, że przychodzi z dnia na dzień, choć nic jej nie zapowiada i czyni z człowieka kalekę na resztę życia. Zabiera siły, uniemożliwia pracę, odbiera przyjaciół, zamyka na świat. Choroba – doświadczenie prowokujące pełne bezsilności wołanie: dlaczego ja? Dlaczego matka, dziecko, brat?

 

Biblijne relacje

Nie my pierwsi zadajemy to pytanie. Nie tylko w nas rodzą się rozterki: Choroba zawsze była i będzie dla człowieka trudnym wyzwaniem. Wystarczy sięgnąć do Biblii. Autorzy biblijni poruszają temat choroby w odniesieniu do Przymierza oraz wiary w Boga, który przychodzi z pomocą człowiekowi.

W Starym Testamencie chory cierpi z powodu konkretnej dolegliwości. Najobszerniejszy katalog chorób znajduje się w Księdze Powtórzonego Prawa. W Starym Testamencie człowiek przeżywa chorobę w obliczu Boga, wobec Niego wypowiada swoją skargę na chorobę (por. Ps 38) i błaga Pana o uzdrowienie (por. Ps 6, 3; Iz 38). Choroba jest więc drogą nawrócenia (por. Ps 38, 5; 39), a Boże przebaczenie zapoczątkowuje powrót do zdrowia (por. Ps 32, 5; 107). Prorok Izajasz stwierdza, że cierpienie może mieć wartość odkupieńczą w stosunku do grzechów innych ludzi (por. Iz 53, 11), a w innym miejscu dodaje, że przyjdzie czas dla Syjonu, gdy Bóg przebaczy mu wszelki grzech i uleczy wszelką chorobę (por. Iz 33, 24).

Ewangelie również nie pomijają tego tematu. Przez cały czas swej publicznej działalności Jezus spotykał chorych i cierpiących, którym nie odmawiał pomocy. W chorobie upatrywał zło, które przygniata człowieka, następstwo grzechu, znak potęgi szatana. Raz była to zwykła gorączka, innym razem trąd, krwotok czy paraliż. Pochylając się nad chorym i uzdrawiając go, często żądał od niego wiary (por. Mk 5, 34; 9, 26). Wzruszony cierpieniem chorego pozwalał się mu dotykać i brał na siebie jego nędzę (Mk 1, 41; 3, 10; 6, 56; Mt 8, 17). Utożsamiał się z chorymi, mówiąc o sobie: „Byłem chory, a odwiedziliście Mnie” (Mt 25, 36). 

 

„Córko, twoja wiara cię uzdrowiła”

Bezradność wobec choroby, natarczywe poszukiwanie kogoś, kto może uzdrowić i dziś skłania człowieka do szukania ratunku i upatrywania nadziei na wyleczenie nie tylko w coraz większych, choć wciąż ograniczonych możliwościach medycyny, ale i w Bogu.

„Córko, twoja wiara cię uzdrowiła” (Mt 8, 22) – powiedział Jezus do kobiety w Kafarnaum, która, wśród przechodzącego tłumu, z wiarą dotknęła się frędzli Jego płaszcza.

Historia tej kobiety cierpiącej na krwotok suponuje dwa bardzo ważne procesy i relacje, jakie między nimi zachodzą: uzdrowienie i uleczenie.

Choroba jest znakiem ograniczenia, niemocy, skończoności, często izoluje człowieka od świata, nierzadko też zamyka na Boga. Kobieta z Mateuszowej Ewangelii z wiarą dotknęła się Jezusa. Tym samym została uzdrowiona i uleczona z choroby. Współczesny człowiek również potrzebuje Bożego dotknięcia. Dzisiaj doznaje Bożego działania w sakramentach. To one są widocznym znakiem niewidocznej łaski Boga. Uzdrowienie to powrót człowieka do pełnej relacji z Bogiem, z sobą samym, ze swoim ciałem i z całym światem. W Ewangeliach wyleczenie człowieka z choroby jest znakiem rzeczywistości mesjańskiej, czyli działania Chrystusa. W świetle religii uzdrowienie bez wyleczenia jest niemożliwe. Uzdrowieniu towarzyszy otwarcie na Boga, na przyjęcie Jego Słowa, ale nie zawsze wiąże się z uleczeniem z choroby.

 

„Uzdrawiajcie chorych!”

Kościół otacza ludzi chorych szczególną opieką i troską, podkreślając, że są oni świadkami Ewangelii cierpienia, która jest orędziem odkupienia i zbawienia. Wypełnia tym samym polecenie samego Chrystusa: „Uzdrawiajcie chorych!” (Mt 10, 8).

Troska ta obejmuje całego człowieka, a więc zarówno sferę fizyczną, jak i duchową. Poleca ich modlitwie wstawienniczej i udziela im sakramentu namaszczenia chorych. Obrzęd ten znany jest już od czasów apostolskich, o czym pisał św. Jakub: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5, 14-15).

Co roku też, od 11 lutego 1993 r., w całym Kościele obchodzony jest Światowy Dzień Chorego, który ustanowił Jan Paweł II w liście z 13 maja 1992 r., skierowanym do ówczesnego przewodniczącego Rady ds. Duszpasterstwa Służby kard. Fiorenzo Angeliniego, w którym pisał: „Światowy Dzień Chorego ma na celu uwrażliwienie ludu Bożego i - w konsekwencji - wielu katolickich instytucji działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym; pomagania chorym w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenie w duszpasterstwo służby zdrowia wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych, popieranie coraz cenniejszego zaangażowania wolontariatu...".

Kościół powszechny wspomina 11 lutego pierwsze objawienie Maryi w Lourdes, miejscu bliskim wielu chorym i cierpiącym, tak na duszy, jak i na ciele, w którym odnajdują oni pociechę, znak nadziei i łaski. Obchody Światowego Dnia Chorego mają przypominać wszystkim wiernym o zbawczym charakterze ofiary cierpienia, które przeżywane z Chrystusem, należy do samej istoty odkupienia (por. „Redemptoris missio”, 78). Chodzi o to, by był to również dzień poświęcony szczególnej modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu miejsca chorych i cierpiących, którzy są cenną cząstką Kościoła, i w których winno się widzieć cierpiące oblicze Zbawiciela. Centralne uroczystości odbywają się co roku w innym mieście na świecie.

 


 

List apostolski „Salvifici doloris”

W tym roku mija 25. rocznica ukazania się listu apostolskiego Jana Pawła II „Salvifici doloris”, dokumentu traktującego o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia, a także o problematyce choroby. Sam Ojciec Święty był już wówczas doświadczony cierpieniem, jakiego doznał z powodu zamachu na swoje życie.

W podejmowanej przez Papieża problematyce choroby można wyróżnić dwa aspekty. Jan Paweł II postrzega  chorobę w kontekście całej, duchowo-cielesnej osoby ludzkiej, podkreślając, że tym samym wzywa go i wymusza na nim niejako, by „przerastał samego siebie” (por. SD 1). Zwraca uwagę, że wszelkie dolegliwości, tak fizyczne, jak i psychiczne powiązane są z duchowym wymiarem człowieczeństwa, w którym człowiek doświadcza „bólu duszy” (por. SD 5). Choroba wyzwala niejako w człowieku różnego rodzaju przeżycia duchowe: doświadczenie niezrozumienia ze strony otoczenia, samotność, opuszczenie, wyrzuty sumienia (por. SD 6). Papież ukazuje ukryty sens choroby. Konstatuje, że w chorobie objawia się wielkość i siła moralna człowieka. „Bardzo często, gdy ciało jest głęboko chore, całkowicie niesprawne, a człowiek jakby niezdolny do życia i do działania, to wówczas wewnętrzna dojrzałość i wielkość duchowa tym bardziej jeszcze się uwydatnia, stanowiąc przejmującą lekcję dla ludzi zdrowych i normalnych” (SD 26). Ostateczne światło na tajemnicę choroby rzuca Ewangelia. Poprzez Jezusa choroba i każde ludzkie cierpienie otrzymują szczególną wartość zbawczą. Gdy chory jednoczy się z Chrystusem, „dopełnia braki udręk Chrystusa”, wówczas uczestniczy w Jego zbawczej misji, czyniąc tym samym z doświadczenia cierpienia życiowe powołanie (por. SD 26).

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki