Logo Przewdonik Katolicki

Lekarz 24h

ks. Krzysztof Porosło

Mówi się o nim błędnie: ostatnie namaszczenie. To odstrasza od jego przyjmowania. Szkoda, bo przez sakrament chorych możemy przekonać się, że to Jezus jest najlepszym Lekarzem na świecie.

Jezus-Lekarz
Jezus jest jedynym w swoim rodzaju Lekarzem, ponieważ zna się On na wszystkich rodzajach chorób: cielesnych, psychicznych i duchowych. Ze wszystkich chce i może nas uzdrowić, ponieważ On nie tylko jest kimś, kto potrafi rozpoznać przyczyny tych chorób, ale również potrafi zastosować najlepsze lekarstwa, a najczęściej On sam staje się tym Lekarstwem na nasze uzdrowienie. To jedyny lekarz, który potrafi nas wyleczyć również ze śmierci: zarówno tej duchowej, jaką jest grzech, co czyni przez przebaczenie, jak i z tej fizycznej, co udowodnił przez swoje zmartwychwstanie. Jest On jedynym lekarzem, który za nasze zdrowie płaci swoim życiem, bo, abym ja był zdrowy, On musiał umrzeć. Towarzysząc nam w zmaganiu się z chorobami okazuje się być naszym najlepszym Przyjacielem. I na koniec, bo to też niezwykle ważne: to taki Lekarz, do którego nie trzeba się zapisywać z rocznym wyprzedzeniem i czekać w długich kolejkach. On na nas czeka zawsze. Ma dyżur 24 godziny na dobę.
 
Dotknąć Jezusa
W Ewangelii znajdziemy wiele historii mówiących o tym, jak Jezus uzdrawia. Warto zwrócić uwagę, że większość tych uzdrowień dokonywała się przy zaistnieniu trzech elementów. Jezus prawie zawsze pytał o wiarę i pragnienie uzdrowienia. Tym samym pokazał, że nasza wiara i nasze pragnienie bycia uzdrowionym stają się bramą, przez którą dociera do nas moc Boga. Po drugie, prawie zawsze uzdrowieniu fizycznemu towarzyszy uzdrowienie duchowe. Klucz w tym, żebyśmy naprawdę uwierzyli, że czymś najgorszym, co może się nam przydarzyć, nie jest choroba ciała, ale grzech. To on jest najpoważniejszą naszą chorobą, i to z nią przede wszystkim chce się zmierzyć Jezus-Lekarz, bo tylko ona może być tak poważana w skutkach, że doprowadzi do śmierci wiecznej. Trzecim elementem jest bliskość Jezusa, który uzdrawiając człowieka prawie zawsze nakłada na niego ręce, czy po prostu go dotyka. Uzdrowienie dokonuje się w kontakcie z Ciałem Jezusa.
Dzisiaj także możemy spotkać się z Jezusem-Lekarzem. Katechizm Kościoła katolickiego mówi, że sakramenty są „mocami wychodzącymi z zawsze żywego Ciała Chrystusa”. To wszystko, co Chrystus czynił chodząc po palestyńskiej ziemi, dzisiaj jest dla nas dostępne w Kościele, w celebracji sakramentów. Bóg przez nie działa z taką samą mocą, jak działał przed dwoma tysiącami lat. Tylko musimy w to uwierzyć, i pozwolić się dotykać Jezusowi, który chce nas uzdrawiać i zbawiać (greckie słowo sodzo oznacza zarówno „zbawiać” jak i „uzdrawiać”).
 
Namaszczenie olejem w imię Pana
Szczególnym sakramentem uzdrowienia jest sakrament namaszczenia chorych. W nim Jezus pragnie uzdrawiać zarówno z chorób ciała, jak i ducha. Biblijną podstawą dla tego sakramentu, oprócz uzdrowicielskiej działalności samego Jezusa, jest fragment Listu św. Jakuba, który mówi: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5, 14–15).
Dzisiaj także kapłani przychodzą do chorych, aby ci przez modlitwę Kościoła i namaszczeniem świętym olejem, mogli dotknąć Jezusa-Lekarza, doświadczyć Jego mocy i miłości. Najważniejszym skutkiem tego sakramentu jest właśnie to spotkanie z Jezusem, które owocuje upodobnieniem do Niego, także w tajemnicy Jego cierpienia i śmierci. A świętość i niebo nie jest niczym innym, jak byciem podobnym do Jezusa. Sakrament ten również ma moc odpuszczania grzechów, dlatego jest lekarstwem na najcięższą naszą chorobę, jaką jest grzech. Czasami jego owocem może być również uzdrowienie fizyczne, a bardzo często przemienia on sposób przeżywania choroby tak, że chory zaczyna ją przeżywać w wewnętrznym pokoju, dostrzegając miłość, która rodzi się koło niego. Tak jak pisał ks. Józef Tischner, sam zmagający się z chorobą nowotworową, która doprowadziła do jego śmierci: „Nie cierpienie jest tutaj ważne. Nie ono dźwiga. Wręcz przeciwnie, cierpienie zawsze niszczy. Tym, co dźwiga, podnosi i wznosi ku górze, jest miłość”. Nie każde cierpienie jest zbawcze. Zbawcze jest cierpienie zjednoczone z cierpieniem Jezusa.
 
Sakrament chorych, a nie zmarłych
Niestety, w historii Kościoła doszło do nieporozumienia, które dzisiaj bardzo trudno wyprostować. Zidentyfikowano ten sakrament z pojęciem „ostatnie namaszczenie”, co ma sugerować, że udziela się go ludziom w momencie śmierci. Niektórzy wręcz myślą, że można go udzielić nawet po niej. Nie jest to jednak możliwe, ponieważ sakramenty są udzielane osobom żywym. A namaszczenie to jest sakrament ludzi chorych, a nie zmarłych.
W praktyce oznacza to, że mogą ten sakrament przyjąć wszystkie osoby, które poważnie chorują. I nie musi to być stan krytyczny, bezpośredniego zagrożenia życia. Wystarczy poważna choroba. Również każda operacja, która w jakiś sposób zagraża życiu (na pewno każda operacja, która wymaga narkozy), jest wystarczającą racją dla przyjęcia tego sakramentu. Także ludzie starsi mogą z racji swojego wieku i dolegliwości wynikających ze starości przyjmować ten sakrament. Ale nie jest on tylko dla starszych. Jest dla każdego poważnie chorego człowieka, dlatego również i dzieci mogą go przyjąć, jeśli tylko są ochrzczone i są w stanie zrozumieć, że ten sakrament może im pomóc w chorobie. Innymi słowy, mogą go przyjąć dzieci, które wiedzą, że kiedy się choruje, to trzeba przyjąć lekarstwo, bo ono pomaga. A to rozumieją dzieci jeszcze całkiem małe.
Sakrament namaszczenia chorych można powtarzać zawsze, kiedy pojawia się nowa ciężka choroba. Również wtedy, gdy pogarsza się stan zdrowia, nawet w nieodległej perspektywie czasowej, można przyjąć ten sakrament po raz kolejny. Także w starości, kiedy stan zdrowia jest stabilny, można regularnie przyjmować namaszczenie, nawet kilka razy w ciągu roku (np. z okazji Wielkanocy, Bożego Narodzenia czy parafialnego „Dnia chorych”).
 
Co należy przygotować?
Sakrament ten jest przyjmowany przez chorych w bardzo różnych sytuacjach i w różnych miejscach: nie tylko w kościele w czasie Mszy, ale i w domu, czy szpitalu. Z własnego doświadczeniem wiem, że bardzo często chorzy są samotni tak, że nie ma nawet kto przygotować mieszkania i modlić się razem z księdzem w czasie sprawowania tego sakramentu. Jednak ważne jest wiedzieć, że zawsze możemy wezwać księdza, aby przyszedł do mieszkania z sakramentem namaszczenia. Nie ma na co czekać! Najważniejsze wtedy jest uczestnictwo w tej liturgii całej rodziny, wspólna modlitwa o zdrowie chorego domownika. Wyrazem tej wiary jest również przygotowanie celebracji od strony zewnętrznej: posprzątany stół z białym, czystym obrusem, a na nim zapalone świece, krzyż i woda pobłogosławiona. Charakter świąteczny tej celebracji podkreśla również godny strój rodziny, a przede wszystkim stan łaski uświęcającej, zarówno osoby chorej, jak i pozostałych domowników. W przypadku chorego sakramentowi namaszczenia towarzyszy wcześniej spowiedź, zaś kiedy nie jest on w stanie się wyspowiadać, samo namaszczenie ma moc gładzenia grzechów. Dlatego też, jeśli tylko chory jest w stanie, ostatnim elementem tego rytuału jest przyjęcie Komunii św.   
 
Pokarm na drogę
Szczególnie ważnym momentem jest przyjęcie Komunii św. przed zbliżającą się śmiercią, którą od starożytności Kościół nazywał Wiatykiem, czyli pokarmem na drogę. Dzisiaj znacznie trudniej o celebrację tego obrzędu, gdyż ludzie umierają najczęściej w hospicjach czy szpitalach, a nie w domach. Ale kiedy już wiadomo, że bliski nam człowiek odchodzi, wtedy trzeba poprosić o posługę kapłana, aby udzielił Wiatyku, czyli Komunii, która będzie pokarmem na drogę do zmartwychwstania. Pan Jezus jasno powiedział, że „kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew ma życie wieczne” (J 6, 54). Istnieje również możliwość odprawienia wtedy Mszy w domu, przy łóżku chorego. Bardzo ważne jest, żeby wtedy wraz z odchodzącym człowiekiem, cała rodzina łączyła się z Chrystusem Zmartwychwstałym przez przyjęcie Komunii.
 
Jezus naprawdę jest najlepszym Lekarzem na świecie. On zna nasze choroby i wie, jakie lekarstwa trzeba zastosować, aby nas z nich wyleczyć. Ale trzeba do Niego przyjść z naszą chorobą. Uwierzyć, że On chce i ma moc nas uleczyć. A potem wystarczy się Go dotknąć przez celebrację sakramentów.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki