Tytuły kobiet

Adiunktka, chirurgini, laryngolożka, a może premierka? Brzmi absurdalnie, więc lepiej nie zwracać się w ten sposób do kobiet wykonujących te zawody, pełniących takie funkcje lub piastujących takie stanowiska.
Czyta się kilka minut

 

Nazwy zawodów, funkcji czy stanowisk wykonywanych przez kobiety, czy to się wojującym feministkom podobało, czy nie, były do niedawna tworzone od nazw męskich za pomocą kilku przyrostków: -ka, np. piosenkarz – piosenkarka, prezes – prezeska, kierownik – kierowniczka, -ini (-yni), np. gospodarz – gospodyni, wychowawca – wychowawczyni, sprzedawca – sprzedawczyni, a także – owa, np. król – królowa, baron – baronowa, cesarz – cesarzowa (w znaczeni władczyni, nie jako żona króla, barona, cesarza). Trzeba jednak zaznaczyć, że nie wszystkie tytuły męskie stały się podstawami słowotwórczymi nazw żeńskich. Okazało się, że zjawisko analogii nie spełniło swego zadania. Pojawiły się bowiem względy językowe, np. trudności fonetyczne, stąd nie ma wspomnianej już adiunktki.

 

Pani gospodarz

Opór na tego rodzaju słowa pojawił się także w samym społeczeństwie. Po prostu nazwy takie jak np. wspomniana powyżej chirurgini czy hydrauliczka nie zyskały akceptacji społecznej. Warto wspomnieć o ciekawym skądinąd zjawisku obserwowanym w polszczyźnie ostatnich dziesięcioleci. Otóż nazwy żeńskie z wykładnikiem –ka zostały uznane za mało oficjalne, a nawet lekceważące, umniejszające rangę i pozycję społeczną osób.

Rozpoczął się nawet proces odwrotu od określeń już przyjętych typu: dyrektorka, kierowniczka, profesorka, na rzecz wyrażeń: pani dyrektor, pani kierownik, pani profesor.

W postaci żeńskiej zostały nazwy zawodów tradycyjnie wykonywanych przez kobiety, np. aktorka, malarka, nauczycielka, pisarka oraz uchodzących za mało atrakcyjne, o niewysokiej randze społecznej, np. ekspedientka, fryzjerka, sprzątaczka. W dzisiejszej polszczyźnie nie ma żadnej nazwy prestiżowego stanowiska, stopnia czy tytułu naukowego, która miałaby żeńską formę słowotwórczą.

 

Pani ambasador

Warto pamiętać o kryterium rozstrzygającym o używaniu lub nieużywaniu nazwy żeńskiej. Jest nim możliwość stosowania nazwy żeńskiej w bezpośredniej formule adresatywnej. Schemat jest następujący: pani + tytuł, funkcja, stanowisko, np. pani premier, mecenas, doktor, minister, ambasador, rektor, profesor. Jeżeli tytuł wchodzi w skład takich formuł, musi mieć formę męską. Poprzedzając go wyrazem pani, zaznaczamy, że przysługuje on kobiecie. W zdaniach tytuły te nie odmieniają się, tylko łączą z przydawką przymiotną i orzeczeniem w rodzaju męskim, np. Pani premier wyznaczyła posiedzenie swego gabinetu na godz. 14 w poniedziałek 12 czerwca br. Delegacja włoskich parlamentarzystów została wczoraj przyjęta przez panią ambasador w Rzymie. Wyjątkowo możemy użyć męskiej formy przydawki, jeśli umieszczamy ją po imieniu i nazwisku kobiety, np. Propozycje tę poparła Hanna Suchocka, były premier.

 

Żona swego męża

Trzeba jeszcze wspomnieć o przyrostku –owa, za pomocą którego tworzy się nazwy żeńskie. Jest on dzisiaj stosowany już tylko do tworzenia tytułów kobiet i „wyspecjalizował” się w znaczeniu „żona”, np. dyrektorowa – żona dyrektora. Wyjątek stanowi tutaj słowo krawcowa. W gwarach można spotkać wyraz np. doktorowa w znaczeniu „kobieta lekarz”.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 22/2009