Logo Przewdonik Katolicki

Z Matką pod krzyżem

Natalia Budzyńska
Fot.

Główną osią programu Festiwalu Misteria Paschalia, odbywającego się w Wielkim Tygodniu w Krakowie, są opracowania sekwencji Stabat Mater. Ponad pięciuset kompozytorów w historii muzyki zmierzyło się z tym arcydziełem liryki maryjnej.

Główną osią programu Festiwalu Misteria Paschalia, odbywającego się w Wielkim Tygodniu w Krakowie, są opracowania sekwencji „Stabat Mater”. Ponad pięciuset kompozytorów w historii muzyki zmierzyło się z tym arcydziełem liryki maryjnej.

 

 

Napisany w XIII wieku poemat „Stabat Mater dolorosa” („Stała Matka boleściwa”) do dziś inspiruje poetów, kompozytorów i malarzy. Zaliczany jest do siedmiu największych hymnów kościelnych. Jego autorem jest najprawdopodobniej pewien franciszkanin z bogatą przeszłością – Jacopone da Todi. Kiedy w 1981 Jan Paweł II odwiedził Todi, uklęknął przy grobie Jacopone i modlił się słowami tego hymnu.

Podczas Festiwalu Misteria Paschalia zabrzmią nie tylko najbardziej rozpoznawalne wersje „Stabat Mater” – Pergolesiego i Vivaldiego, ale także kompozycje nieznane szerszej publiczności – Bononciniego i Salvatore.

 

„Szalony Kuba”

Kim był autor „Stabat Mater”, właściwie nie wiadomo. Jedną z najsłynniejszych sekwencji wielkopostnych wprowadzonych przez Kościół do liturgii miał napisać Bernard z Clairvaux (zm. 1135), papież Innocenty III (ok. 1160-1216), św. Bonawentura (zm.1274) lub – co najpewniejsze – Jacopone da Todi, franciszkański poeta i mistyk. Urodził się w Todi około roku 1230 w szlacheckiej rodzinie Benedettich. Studiował prawo w Bolonii, a później odnosił sukcesy, pracując w rodzinnym mieście jako adwokat. W 1267 roku ożenił się z hrabianką Vanną di Guidone. I żyłby tak dalej w dostatku, przyzwyczajając się do pasma sukcesów, gdyby nie drastyczna pobudka, jaką podarował mu Pan Bóg. Piękna i ukochana Vanna została przygnieciona spadającym balkonem i zmarła. Jacopone, chcąc ją ratować, rozchylił jej suknię i zobaczył, iż piękna młoda żona pod wspaniałymi szatami nosi włosiennicę. Zrozumiał, że Vanna pokutowała w ten sposób za jego lekkomyślne i zbytkowne życie. Od tej chwili wszystko dla młodego prawnika się zmieniło. Rzucił swój zawód, rozdał majątek ubogim, założył pokutną szatę i wstąpił do III Zakonu św. Franciszka. Można sobie wyobrazić, co pomyśleli o nim jego znajomi, skoro właśnie z powodu tego niezrozumiałego dla nich zachowania Jacopone zyskał przydomek „Szalonego Kuby”. Pokutował dziesięć lat i kiedy myślał, że teraz może wstąpić do zakonu, franciszkanie odmówili. Podobno zaszkodziła mu opinia … „Szalonego Kuby”. W 1278 roku napisał więc poemat o marności doczesnego świata, który miałby dowieść jego nawrócenia i tak się rzeczywiście stało. Jego lektura przekonała zakonników i Jacopone został przyjęty do klasztoru w Todi. Jednak nie wyzbył się do końca swego „szaleństwa”, tyle że teraz było to „Boże szaleństwo”. To właśnie z powodu jego radykalizmu franciszkanie zaczęli dyskutować na temat życia zgodnego z zaleceniami św. Franciszka. Jacopone stanął na czele „spirytuałów”, wewnątrzzakonnego ruchu, którego pragnieniem był powrót do ubogiego życia na wzór Biedaczyny z Asyżu. Otrzymali poparcie dwóch kardynałów, a nawet papieża Celestyna V. Następcą jego był Bonifacy VIII, który nie był zwolennikiem franciszkańskich radykałów. Nazwisko Jacopone widniało wśród innych, którzy sprzeciwiali się wyborowi Bonifacego na Stolicę Piotrową i uważali ten wybór za nieważny. Gdy w 1298 roku wojska papieskie zajęły Palestrinę, Jacopone został schwytany, ekskomunikowany i uwięziony. Spędził w więzieniu pięć lat, mimo że szybko uznał swoją winę i wyraził skruchę! Z więzienia uwolnił go dopiero kolejny papież Benedykt IX.

Jak przedziwne są drogi, jakimi prowadzi człowieka Pan Bóg – właśnie w więzieniu powstały najbardziej znane poematy i hymny religijne. Pisał je nie tylko po łacinie, ale przede wszystkim w języku św. Franciszka, w dialekcie umbryjskim.  

Ostatnie trzy lata życia Jacopone spędził jako pustelnik niedaleko Orvieto. Żył w radykalnym ubóstwie. Tam, w 1305 roku, napisał dramat religijny w dialekcie umbryjskim, w którym przejmująco opisywał cierpienie Maryi stojącej pod krzyżem. Na podstawie tego poematu Jacopone napisał łaciński hymn „Stabat Mater Dolorosa”, arcydzieło liryki maryjnej.

Jacopone zmarł w klasztorze klarysek w Collazzone, 25 grudnia 1306 roku, intonując w czasie Mszy Świętej hymn „Chwała na wysokościach”.

 

Współcierpienie

Przez włoskich literaturoznawców Jacopone da Todi uważany jest za największego poetę włoskiego przed Dantem Alighierim. Pisał teksty nasycone mistycyzmem, pełne głębokich wyznań i tragizmu człowieka samotnego i cierpiącego. Szczególne nabożeństwo posiadał dla Matki Bożej i to Ona jest najczęstszą bohaterką jego utworów. Jest wśród nich wiele pieśni religijnych, tzw. „laud”, do których sam układał muzykę. Rozpamiętywał Jej współcierpienie z Synem.

Sekwencja „Stabat Mater” rozpisana jest w dwudziestu tercynach (tercyna to trójwersowa strofa rymowana, która często występowała w poezji włoskiej. Tak została napisana m.in. „Boska Komedia” Dantego Alighieri. W literaturze polskiej pojawiła się w twórczości Jana Kochanowskiego). Kolejne strofy opisują trzy stany: opis bólu i smutku Maryi, która opłakuje ukrzyżowanego Syna; modlitwa skierowana do Maryi o to, by pozwoliła cierpieć z Jezusem i prośba o wstawiennictwo; prośba do Chrystusa o niebo dla duszy.

Podobno sekwencję „Stabat Mater” Jacopone napisał z myślą o prywatnej modlitwy. Jej tekst można znaleźć w książkach modlitewnych pochodzących już z XIV wieku, zaś najstarszym datowanym źródłem jest manuskrypt z Arezzo z 1417 roku. Od 1727 roku śpiewało się ją podczas liturgii święta Siedmiu Boleści Najświętszej Maryi Panny (dziś nazwa tego święta brzmi: Najświętszej Maryi Panny Bolesnej), obchodzonego 15 września.

Polskie przekłady znane są od połowy XVI wieku, m.in. z kancjonału Walentego z Brzozowa z 1554 roku – Stała Matka Żałościwa. Autorem najsłynniejszego przekładu jest Miron Białoszewski.

 

Płacz instrumentów

Podobno aż pięciuset kompozytorów zainspirował utwór Jacopone da Todi i stworzyli oni własną interpretację muzyczną tego dzieła. Nie wiem, czy istnieje pełna lista tych artystów, faktem jest, że jednym tchem można wymienić najbardziej znanych: Giovanni Battista Pergolesi, Giovanni da Palestrina, Gioacchino Rossini, Franz Schubert, Antonio Vivaldi, Giuseppe Verdi, Joseph Haydn, Antoni Dworzak, Karol Szymanowski, Arvo Pärt, Krzysztof Penderecki.

Pierwsze opracowania są oczywiście jednogłosowe, chorałowe. Polifoniczny jest dopiero motet Johna Browne’a z okolic 1490 roku.

Czy przeżywanie bólu, współcierpienie można ubrać w różne szaty stylów muzycznych? Czy forma przeżywania tych stanów sprzed kilku wieków będzie zrozumiała dla współczesnego człowieka? Te pytania wydają się zupełnie bezsensowne wobec potęgi sztuki.

Najsłynniejsze „Stabat Mater” skomponował Włoch Giovanni Battista Pergolesi – ukończył je na dwa dni przed śmiercią w 1736 roku. Pisał w ciągu ostatnich tygodni życia w zaciszu klasztoru franciszkańskiego w Pozzuoli. Jego dzieło napisane na dwa głosy żeńskie, orkiestrę smyczkową i continuo nie ma w sobie nic z surowości. To na wskroś uczuciowa kompozycja, nieco teatralna, ale osobista wypowiedź cierpiącego człowieka.

Nie mniej znana jest kompozycja Vivaldiego, której zapis odnaleziony został w latach trzydziestych XX wieku w turyńskiej Bibliotece Narodowej. Napisana na alt, smyczki i organy składa się z 5 powolnych ogniw, w których nie wykorzystano całego tekstu. Zapomniane „Stabat Mater” Antonio Marii Bononciniego to poruszający dramat cierpienia Marii w stylistyce dojrzałego baroku. Natomiast Giovanni Salvatore dzięki „Stabat Mater” zyskał sławę i uwielbienie współczesnych a jego opracowanie do dziś uważane jest za jeden z najświetniejszych utworów XVII wieku.

 

 

 


 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki