Kiedy chrześcijanie słyszą wyrażenie Syn Boży, spontanicznie odnoszą je do Osoby Chrystusa. Takie skojarzenie opiera się na samym Nowym Testamencie, zwłaszcza na jego aspekcie statystycznym: Jezus nazwany jest Synem Bożym 31 razy w Ewangeliach synoptycznych, 23 razy przez Jana, 42 razy w różnych listach nowotestamentalnych, 3 razy w Dziejach Apostolskich...
Kiedy chrześcijanie słyszą wyrażenie „Syn Boży”, spontanicznie odnoszą je do Osoby Chrystusa. Takie skojarzenie opiera się na samym Nowym Testamencie, zwłaszcza na jego aspekcie statystycznym: Jezus nazwany jest Synem Bożym 31 razy w Ewangeliach synoptycznych, 23 razy przez Jana, 42 razy w różnych listach nowotestamentalnych, 3 razy w Dziejach Apostolskich i ostatni raz w Apokalipsie. Chodzi tu zatem o specyficzny chrystologiczny zakres tego tytułu, ale jego historia jest wcześniejsza. Zacznijmy od tego, co jest przed Chrystusem. W Starym Testamencie znaczenie zwrotu „synowie Boży” nie było sprecyzowane, ale powszechnie łączony był on z aniołami (na przykład Hi 1, 6; 2, 1; 38, 7). Niemniej „synami Bożymi” byli także Izraelici, jak oznajmia sam Pan na początku wydarzeń wyjścia z niewoli egipskiej: „Synem moim pierworodnym jest Izrael” (Wj 4, 22). To synostwo jest następstwem przedstawiania Boga w Jego cechach ojcowskich: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem – wyznaje Pan prorokowi Ozeaszowi – i syna swego wezwałem z Egiptu [...] Ja uczyłem [go] chodzić” (Oz 11, 1.3). Bóg, właśnie dlatego, że jest Ojcem, musi uwolnić syna z niewoli, doprowadzając do finału zadanie ojca, które w hebrajskim oddane jest jako należące do go’el, odkupiciela, tego, który wykupuje i uwalnia. Stawiamy tu następny krok: „synami Bożymi” mogą być nazwani także poszczególni Hebrajczycy. Jest to przypadek króla Dawidowego, wobec którego Pan ogłasza: „Ja go ustanowię pierworodnym [...] Tyś synem moim, Ja ciebie dziś zrodziłem” (Ps 89, 28 i 2, 7). Jest to rodzaj oficjalnej adopcji, która uprawomocnia funkcję boskiego namiestnika przyznaną władcy Dawidowemu. Jednak synostwem Bożym zostaje objęty także prosty wierny: „zwie siebie dzieckiem Pańskim [...] chełpi się Bogiem jako Ojcem” (Mdr 2, 13. 16). A „jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim” i w dniu sądu wierny będzie „policzony między synów Bożych” (2, 18; 5, 5). W ten sposób przygotowane zostaje przejście do Nowego Testamentu i tego, co następuje po proklamowaniu Chrystusa „Synem Bożym”. Bowiem przez Jego dzieła także chrześcijanie mogą stać się przybranymi dziećmi Bożymi, co podkreśla święty Paweł, odwołując się do prawnego aktu hyiotesía, czyli adopcji. W Synu także my stajemy się dziećmi Bożymi, chociaż na innej płaszczyźnie. Dlatego święty Jan używa dwóch różnych słów, by wskazać na Syna w sensie ścisłym – Chrystusa, który jest Jednorodzonym Synem (hyiós) i na synów, którymi jesteśmy my (tékna). Również nasze synostwo jest rzeczywiste, a jego znamię w nas żywe, dlatego „pokój czyniący” słusznie mogą być nazywani „synami Bożymi” (Mt 5, 8). Bowiem „wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście bowiem ducha niewoli [...], ale ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami [...], współdziedzicami Chrystusa” (Rz 8, 14-17).
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









