Logo Przewdonik Katolicki

Czy Bóg odrzucił bratobujcę?

ks. Wojciech Pikor
Fot.

Porównywanie się zinnymi nie zawsze prowadzi ku dobru. Dla jednych będzie ono źródłem radości zczyjegoś powodzenia, odkrywaniem drugiego jako daru, impulsem do większego wysiłku. Dla drugich zestawianie siebie zkimś innym będzie rodzić zazdrość izawiść, poczucie niższości iniedowartościowania. Ktoś jest bogatszy od nas, ktoś inteligentniejszy,...

Porównywanie się z innymi nie zawsze prowadzi ku dobru. Dla jednych będzie ono źródłem radości z czyjegoś powodzenia, odkrywaniem drugiego jako daru, impulsem do większego wysiłku. Dla drugich zestawianie siebie z kimś innym będzie rodzić zazdrość i zawiść, poczucie niższości i niedowartościowania.


 

Ktoś jest bogatszy od nas, ktoś inteligentniejszy, ktoś inny odnosi sukcesy zawodowe, ktoś inny miał lepszy start życiowy. Łatwo o odczytywanie takiego zróżnicowania jako znaku niesprawiedliwości ze strony Boga, Pana i Stwórcy ludzkiej historii. Dlaczego Pan Bóg dopuszcza tak często bolesne różnice wśród ludzi? Dlaczego wydaje się sprzyjać jednym, zapominając o tych, którzy rzeczywiście Go potrzebują? Czy Bóg nie jest przypadkiem stronniczy?


Powyższe pytania towarzyszyły człowiekowi każdego miejsca i czasu. Nie były one obce historii początków opisanej przez Księgę Rodzaju, która w opowiadaniu o Kainie i Ablu podjęła się próby odpowiedzenia na nie. Dramat Kaina ma swój początek w konfrontacji z bratem, w którym widzi tylko rywala i konkurenta. Zróżnicowanie obecne w jego świecie zewnętrznym budzi w nim lęk objawiający jego trudność spojrzenia we własne wnętrze. Jego świat wewnętrzny jest również zróżnicowany w sferze uczuć, nastrojów i opinii. Zaakceptowanie przez niego tej mozaiki serca i nadanie jej kształtu dobra wymaga spotkania z Bożym miłosierdziem.


Sztuka patrzenia Boga


Historię Kaina i Abla można zawrzeć w kilku zdaniach. Starszy brat Kain był rolnikiem, zaś młodszy Abel – pasterzem. Odmienna kultura determinowała ich sposób wyrażania siebie wobec Boga: jeden składał w ofierze plony ziemi, drugi zwierzęta. Harmonijnemu zróżnicowaniu między nimi kładzie kres spojrzenie Kaina na relację jego młodszego brata do Boga. To że Abel cieszy się większą przychylnością Stwórcy, staje się przyczyną jego zazdrości. Pan Bóg zwraca uwagę na jego twarz zdeformowaną rozgoryczeniem, zdradzającą pierwsze oznaki nienawiści wobec brata. Mimo pomocy ze strony Boga, Kain nie potrafi zaakceptować jego inności i zabija go. Ponowna rozmowa z Bogiem objawia tylko całkowite zamknięcie się bratobójcy na innych, w tym również na Boga, który z powodu wzięcia w obronę zamordowanego brata zostaje uznany przez Kaina za osobistego wroga. Starszy brat ucieka ostatecznie sprzed Bożego oblicza, zrywając swą relację z Bogiem poszukującym cały czas jego dobra.


U podstaw tragedii leżało przekonanie Kaina o stronniczości Boga, czego wyrazem miał być fakt, że Bóg „spojrzał” na ofiarę Abla, a na jego ofiarę „nie spojrzał” (w. 5). By wyjaśnić postawę Boga wobec ofiary braci, komentatorzy podkreślają wyższą pozycję pasterza i jego ofiar ze zwierząt w pierwotnej kulturze. Inni tłumaczą reakcję Boga zaangażowaniem się Abla w dobór materiału ofiarniczego: musiał on dokonać wcześniejszej selekcji bydła w przeciwieństwie do Kaina, który przyniósł płody roli bez szczególnej troski o ich jakość. Sam tekst pomija jednak zupełnie motywy, dla których Bóg przychylił się do ofiary Abla. Dla narratora ważnym jest tylko, że Bóg „spojrzał”. Sens Bożego spojrzenia staje się zrozumiały, gdy sięgnie się do opisu stworzenia z pierwszego rozdziału tej samej księgi. Stwarzanie świata przez Boga przyjmuje charakter stopniowego różnicowania, oddzielania, nadawania odrębnych funkcji różnym składnikom kosmosu (gwiazdom, księżycowi itd.), świata roślinnego i zwierzęcego. Podobna różnorodność wpisana jest w człowieka, stworzonego jako „mężczyzna i niewiasta” (1, 27). Każdy nowy, odmienny w swojej istocie element wszechświata był w oczach Boga „dobry” (por. ww. 4.10.12.18.21.25), zaś zróżnicowanie całości stworzenia otrzymuje notę „bardzo dobre” (w. 31). Jeśli zatem Bóg spojrzał na jednego z braci i na jego ofiarę, znaczy to, że zauważył i zaakceptował różnicę między nimi. W ten sposób potwierdził zasadę różnorodności wpisaną w stworzenie, której częścią jest również bogactwo różnych relacji, jakie Bóg nawiązuje z człowiekiem.


Pan Bóg traktuje każdego z dwóch braci inaczej, lecz żaden z nich nie jest Mu obojętny. Jeśli punktem odniesienia tych relacji jest osoba Boga, to jakkolwiek by ten związek mógł być przeżywany przez człowieka, dla Boga pozostaje on niepowtarzalny. Dialog, który Jahwe nawiązuje z Kainem zaraz po tym, jak ten poczuł się pominięty przez Niego, pokazuje, że Boże spojrzenie ogarnia także jego twarz zniekształconą gniewem. Co więcej, opowiadanie nie wspomina o tym, by Bóg komunikował się słownie z Ablem. Czy to znaczy, że starszy brat jest przez to lepszy od młodszego? Nie, tylko inny. Jego stan ducha wymaga ze strony Boga odmiennego podejścia, spojrzenia i słowa, które wyjdą naprzeciw jego wewnętrznym rozterkom.


Patrzeć jak Bóg

Dlaczego Kain podejrzewał Boga o stronniczość? Problem tkwił w jego sposobie patrzenia. Najpierw swoim spojrzeniem nie umiał właściwie ocenić odmienności Abla i jego związku z Bogiem (w. 5). Jego spojrzenie skierowane ku ziemi odrzuciło inność młodszego brata (w. 6). Ponownie podniesione

(w. 8), stało się przyczyną zamordowania go, by w ten sposób zniknął on definitywnie z pola widzenia bratobójcy. Kain nie opanował sztuki patrzenia Boga, które odkrywało piękno i dobro zróżnicowania między ludźmi.


Szukając wytłumaczenia dla tragicznej nieumiejętności Kaina, należy się zatrzymać na w. 7, w którym Bóg pragnie swoim słowem uleczyć chory wzrok Kaina: „Jeśli postępujesz dobrze, wzniesiesz swoją twarz, jeśli zaś nie postępujesz dobrze, u twojej bramy czai się grzech i jego skłonność ku tobie, podczas gdy ty winieneś panować nad nim”. Nie chodziło zatem tylko o sposób patrzenia na świat zewnętrzny. Trudność budowania przez Kaina więzi z innymi miała swoje źródło w jego braku relacji z samym sobą, w uciekaniu od spojrzenia w swój świat wewnętrzny. Bóg przychodzi mu z pomocą i odkrywa przed nim jego uczucia, namiętności i pragnienia. Dotąd pozostawały one dla starszego brata zakryte, jeśli nie świadomie tłumione i negowane. Brak harmonii wewnętrznej zostaje porównany przez Boga do dzikiego zwierzęcia, które leży u bram ludzkiego serca i pragnie się tam wedrzeć. Tym czyhającym zwierzęciem jest zazdrość i zawiść, które objawiają Kainowi jego własne ograniczenia. By panować nad nimi, trzeba wejść w relację z samym sobą i spojrzeć na własne uczucia i namiętności. Użyty w tym zdaniu czasownik hebrajski „panować” ma jeszcze inne znaczenie – „opowiadać”, co wskazywałoby drogę ku wewnętrznemu pokojowi. Uporządkowanie uczuć jest możliwe wtedy, gdy pozwoli im się mówić, gdy potrafi się je nazwać, gdy posiada się znajomość własnej osoby. Nadanie imienia swoim sprzecznościom prowadziło do wyznaczenia im na nowo miejsca w życiu człowieka, do określenia ich względem siebie, a w konsekwencji do zapanowania nad nimi.


Kain jako znak Bożego miłosierdzia


Historia człowieka pisana jest jego spojrzeniami. Problem Kaina nie kończy się wraz z zamordowaniem Abla. Ginie on po raz drugi, gdy bratobójca retorycznie odpowiada Bogu pytaniem: „Czy ja jestem stróżem mego brata?” (w. 9). Jego ucieczkę przed własnym obliczem kończy Boży wyrok (ww. 11-12). Kara zmusza Kaina do spojrzenia na siebie samego w odniesieniu do Boga, do drugiego człowieka i do ziemi, co potwierdza jego skarga: „Oto wypędzasz mnie z oblicza ziemi i muszę się ukrywać przed Twoim obliczem. Będę tułaczem i zbiegiem na ziemi i ktokolwiek mnie spotka, zabije mnie” (w. 13). Skupiony na sobie, Kain przerzuca na innych swój sposób patrzenia. Bóg nie jest już dla niego Stworzycielem, lecz mścicielem, przed którym trzeba się chronić. Drugi człowiek z brata przeobraża się w mordercę nastającego na jego życie. Ziemia, dotąd miejsce jego pracy, staje się sceną jego tułaczki. Poprzez projekcję swego świata wewnętrznego na osoby, wobec których stanie w przyszłości, Kain wyklucza możliwość ponownego wejścia w relację nie tylko z nimi, ale też i z Bogiem.


„Kain odszedł sprzed oblicza Boga” (w. 16), ale towarzyszyło mu wciąż miłosierne spojrzenie Stwórcy. Lęk o własne życie wprowadził Kaina paradoksalnie w sytuację zamordowanego przez niego wcześniej brata. Teraz on sam znajduje się w niebezpieczeństwie. Nie jest już więcej pewnym siebie, aroganckim, zazdrosnym. Jest sobą – człowiekiem zranionym wewnętrznie i zagrożonym zewnętrznie. Bóg bierze go w obronę, pokazując, że Jego miłosierdzie przekracza ludzką logikę zemsty. Życie każdego człowieka, także mordercy, jest w ręku Boga i decyzja o jego losie jest zastrzeżona wyłącznie Bogu. Wejście w kompetencje Pana życia pociąga za sobą Bożą sankcję: „Ktokolwiek by zabił Kaina, siedmiokrotnej pomsty dozna” (w. 15). Jej potwierdzeniem jest znak, który ma chronić Kaina przed potencjalnymi mścicielami. Nie jest znana natura tego znaku – czy był to tatuaż, stygmat, rodzaj uczesania włosów, słowo protekcji. Istotnym jest fakt, że Bóg otacza opieką tego, który jest zagrożony śmiercią ze strony innych.


Kain nie usłyszał od Boga żadnego słowa przebaczenia, ale otrzymał znak, który otworzył mu drogę ku życiu. Dopóki żyje, dopóty możliwym jest dla niego nawiązanie relacji z samym sobą, a przez to z drugim człowiekiem i z Bogiem. Bóg nie odwrócił od niego swego oblicza, przez co historia Kaina zawiera w sobie słowo orędzia o Bożym miłosierdziu dla świata. W nim zawiera się stronniczość Boga, który nie rezygnuje z nikogo, nawet z mordercy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Marek
    04.10.2018 r., godz. 15:11

    Nie dokończyłem - człowiek oczytany nie robi błędów ortograficznych, wiem to po sobie. Od dziecka dużo czytałem poniekąd zamiast uczyć się ortografii, w bonusie dostałem jakiś tam styl.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki