Logo Przewdonik Katolicki

Dlaczego śmierć Jezusa na krzyżu nazywana jest "Godziną Miłosiedzia"? (cz. II)

ks. Wojciech Pikor
Fot.

Godzina trzecia jest godziną śmierci Jezusa. W październiku 1937 roku Chrystus mówił do Świętej z Łagiewnik: O trzeciej godzinie błagaj Mojego miłosierdzia szczególnie dla grzeszników i choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego (Dz 1320).

 

Godzina trzecia jest godziną śmierci Jezusa. W październiku 1937 roku Chrystus mówił do Świętej z Łagiewnik: „O trzeciej godzinie błagaj Mojego miłosierdzia szczególnie dla grzeszników i choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego” (Dz 1320).

 

Godzina miłosierdzia jako „teraz” Bożego dzieła zbawienia

W śmierci Jezusa zapowiadanej przez teksty Starego Testamentu Boże miłosierdzie staje się wiecznym „teraz” Boga dla człowieka. W trzeciej godzinie Chrystus uświadamia sobie, że „wszystko dokonało się” (J 19, 28). Rodzi się pytanie o przedmiot, który w „trzeciej godzinie” osiąga swoją pełną realizację.

Jezusowe „dokonało się” przyjmuje charakter sądu o Jego dziele. W chwili swojej śmierci Chrystus jest świadom, że wszystko co zlecił Mu Ojciec, zostało zrealizowane. Ta wiedza wynika z Jego posłuszeństwa wobec woli Tego, który Go posłał. Od początku swojej działalności Jezus „pragnie” realizacji słowa Ojca. W rozmowie z uczniami, tuż po tym, jak Samarytanka odkryła w Nim „źródło wody tryskającej ku życiu wiecznemu” (J 4, 14), Chrystus wyznaje, że Jego pokarmem jest pełnić wolę Ojca (J 4, 34). To dążenie znajduje swój szczyt podczas Ostatniej Wieczerzy, gdzie „Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (13, 1). Ta sama chęć decyduje o pójściu do ogrodu Getsemani, gdyż „Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw” Judasza i żołnierzy (18, 4). Godzina miłosierdzia jest godziną posłuszeństwa.

Posłuszeństwo wobec woli Ojca pozwala Jezusowi stwierdzić z wysokości krzyża, że „dokonało się” (tetelestai, J 19, 30). Użyty w języku greckim czasownik teleo wywodzi się z rzeczownika teleos, koniec. Termin ten pojawił się w przywołanym już wcześniej wstępie Janowym do Ostatniej Wieczerzy. Jezus „umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13, 1). W tym komentarzu ewangelisty zawiera się myśl, że miłość Chrystusa przekroczyła jakąkolwiek ludzką miarę, co zostało ostatecznie potwierdzone w godzinie śmierci.

Miłość, która obumiera, daje życie (por. J 12, 24-25). Śmierć Jezusa przynosi paradoksalnie życie. W Biblii Tysiąclecia czytamy, że po ostatnim swoim słowie na krzyżu Chrystus skłonił głowę i oddał ducha (J 19, 30). Tekst oryginalny pragnie powiedzieć więcej. Jezus nie tyle „oddał”, co raczej „tchnął ducha”. W tym tchnieniu Ducha realizuje się ostatni dar Jezusa dla wierzących. O tym darze mówił Chrystus podczas Święta Namiotów w Jerozolimie: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije. Jak mówi Pismo: „Strumienie wody żywej popłyną z Jego wnętrza”. A powiedział to o duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego” (7, 37-39). To właśnie w godzinie miłosierdzia Jezus tchnął Ducha Świętego, udzielił wierzącym daru życia pochodzącego od samego Boga.

Znakiem wypełnienia woli Ojca stają się również wypływające z boku Chrystusa krew i woda. Obecność krwi wymaga uchwycenia jej symboliki. Krew sama w sobie wskazuje na życie. Chodzi zatem o życie Jezusa Chrystusa, o Jego życie synowskie, Jego posłuszeństwo Ojcu, które realizuje się w miłości do swoich poprzez całkowitą ofiarę z siebie. Godzina śmierci jest godziną udzielenia nie tylko życia komunikowanego przez Ducha Świętego, lecz życia samego Jezusa, które w darze Ducha jest wciąż aktualizowane w wierzących.

 

 

Godzina miłosierdzia jako przyszłość Kościoła

Przeszłość i teraźniejszość otwiera się na trzeci wymiar godziny śmierci Jezusa, wymiar przyszłości, która dla nas jest teraźniejszością. Z otwartego boku Chrystusa rodzi się Kościół. Krew i woda jawią się tutaj jako czynnik eklezjotwórczy. Zdaniem św. Augustyna (“De civitate Dei”, X, 5-6) i św. Tomasza z Akwinu („Summa Theol.”, III, 48, 3c) te dwie rzeczywistości w swej symbolice odnoszą się do sakramentów stanowiących o istnieniu i istocie Kościoła. Ta interpretacja znalazła swój wyraz w encyklice Piusa XII „Haurietis aquas” (1956), która przynosi syntezę różnych elementów Tradycji: „Z przebitego boku naszego Odkupiciela narodził się Kościół jako rozdzielający krew odkupienia. Z niego obficie wytryska łaska sakramentów, z których synowie Kościoła czerpią życie nadprzyrodzone” (nr 39). Znaczenie sakramentalne promieni wypływających z przebitego boku podpowiada s. Faustynie również Chrystus. Tłumaczył On, że woda, która usprawiedliwia, wiąże się z chrztem świętym, zaś krew, która jest życiem duszy, przywołuje Eucharystię (por. Dz 299).

Interpretacja sakramentalna nie wyjaśnia do końca, w jaki sposób rodzi się Kościół z otwartego boku Jezusa. Tego momentu należy szukać we wcześniejszym epizodzie, w którym uczestniczy Maryja i Jan (J 19, 25-27). Matka Boża w kontekście słowa Jezusa przedstawia rodzący się Kościół, a zawierzony Jej umiłowany uczeń stanowi figurę wierzących. W tej perspektywie Kościół tworzy się wokół Chrystusa ukrzyżowanego. Jezus „wywyższony nad ziemię” (J 12, 32) przyciąga do siebie ludzi, by tą drogą „zgromadzić w jedno rozproszone dzieci Boże” (J 11, 52). Warunkiem tej jedności jest „patrzenie na tego, którego przebili” (J 19, 37). Poprzez spojrzenie wiary na przebity bok Jezusa każdy człowiek może mieć udział w Jego relacji synowskiej do Boga, w Jego miłości do świata, jak również w życiu według Ducha, którego udziela. Jest to doświadczenie tych rzeczywistości zbawczych, które są komunikowane przez Chrystusa we krwi i wodzie wypływających z Jego boku.

Godzina miłosierdzia pokazuje zatem, że nie można oddzielić Kościoła od Chrystusa. Kościół „rodzi się” z przebitego boku Jezusa w tym sensie, że nowe życie wierzących, jeśli „patrzą na tego, którego przebili” (J 19, 37), jest życiem samego Chrystusa udzielonym Kościołowi przez Ducha Świętego.

Pan Jezus prosił s. Faustynę, by o trzeciej godzinie „choć przez krótki moment zagłębiała się w Jego męce”. Nie chodziło Jezusowi tylko o łatwe współczucie, lecz o odkrywanie głębi Bożego miłosierdzia. Ewangelia Janowa widzi godzinę trzecią jako godzinę przebitego boku Chrystusa, z którego wypłynęły krew i woda. One to stają się potwierdzeniem realizacji starotestamentalnych proroctw. Wyrażają też posłuszeństwo Jezusa woli Ojca, który pragnie życia wszystkich w Duchu Świętym. Wreszcie są źródłem życia Kościoła, które w spojrzeniu wiary buduje się na chrzcie świętym i na Eucharystii.

O tym wszystkim opowiada św. Jan w swojej Ewangelii, „abyśmy wierzyli” (20, 31). Ta wiara jest potrzebna, by zaufać słowu, które Jezus skierował do swojej Apostołki: „W tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi przez mękę Moją”. Stąd nasze wołanie: „Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego!”.

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki