Portrety człowieka zazdrosnego

Mawia się często, że miłość niejedno ma imię... Warto to stwierdzenie przywołać na początku rozważań o zazdrości, o uczuciu, które jest w swej istocie postacią nienawiści drugiego człowieka, cieszącego się z cudzego nieszczęścia i smucącego się z powodu szczęścia innych. Skoro najogólniej można określić zazdrość jako radykalne zaprzeczenie miłości, to, być może, i...
Czyta się kilka minut
Mawia się często, że miłość niejedno ma imię... Warto to stwierdzenie przywołać na początku rozważań o zazdrości, o uczuciu, które jest w swej istocie postacią nienawiści drugiego człowieka, cieszącego się z cudzego nieszczęścia i smucącego się z powodu szczęścia innych. Skoro najogólniej można określić zazdrość jako radykalne zaprzeczenie miłości, to, być może, i ona jak miłość niejedno ma imię. Na pewno ma niejedną postać. Zawsze wyrasta z chorej, karykaturalnej miłości.

Mówiąc o zazdrości, przywołujemy na myśl człowieka, który jest rozchwiany emocjonalnie, który stosunkowo łatwo wybucha nienawiścią i agresywnością, ale też równie łatwo potrafi demonstrować gesty szlachetności. Te uczucia choć całkowicie przecież różne mają wspólną bazę. Wyrażają bowiem dążenie człowieka do tego, żeby zagarnąć kogoś kochanego na własność, wyrwać go z kręgu jakiejkolwiek, najczęściej pozornej "przynależności" do kogoś innego.

Pragnienie posiadania kogoś drugiego na wyłączną własność... Takie uczucie nie akceptuje sytuacji, w której ten drugi z kimś rozmawia, do kogoś się uśmiecha, z kimś przebywa choćby zawodowo. Każde takie zdarzenie u człowieka zazdrosnego powoduje swoisty ból. Nawet chwilowy brak uwagi osoby ukochanej, która zajęta jest rozmową z kimś trzecim, a obdarowuje rozmówcę serdecznym uśmiechem, czy ciepłym słowem powoduje ból i oburzenie. Oburzenie, bo zazdrosnemu wydaje się, że w ten sposób niesłusznie, bezprawnie traci kogoś, kto wyłącznie do niego przynależy, kto jest wyłącznie jego własnością.

Zazdrość w takim wypadku zaślepia jak się popularnie zwykło mawiać. Istotnie, wyrazem tego zaślepienia jest urojenie, że ten, kogo kocham, zdaje się przynależeć nie do mnie, ale do kogoś trzeciego... Od zaślepienia już tylko krok do infantylnych roszczeń, paranoicznych manifestacji stanów posiadania...

Popularne analizy potwierdza filozofia, która stwierdza, że "zazdrość określa się naukowo jako bolesną świadomość frustracji. Jest to namiętność, której towarzyszy cierpienie powodowane i powiększane obrazem rywala" (tak ujmuje to włoska encyklopedia filozoficzna pod hasłem Barisona "Gelosia").

Warto zwrócić uwagę na ten element zazdrości. Odsłania on bowiem swoistą dramaturgię przeżywania miłości. Wszystko zaczyna się tutaj w punkcie, w którym miłość pojmowana jest jako pragnienie głębokiego i radosnego posiadania partnera. Ale też zazdrość nie potrafi niejako przekroczyć tego momentu dostrzec, że tak naprawdę drugiego poosiadać nie można pozostaje on na tyle sobą, że jest w gruncie rzeczy niedostępny dla innych, chyba że ta jego intymność i nieprzekazywalność zostanie złamana przemocą. I zazdrość przeradza się zazwyczaj w agresję, w próbę siły, w przemoc. Zawsze staje się ona buntem przeciwko owej odrębności osoby...

Drugi portret człowieka zazdrosnego wykracza poza sferę relacji mężczyzny i kobiety, ale pozostaje w kręgu schorowanej miłości. Jest to portret człowieka, który nie potrafi, nie jest w stanie uczestniczyć w sukcesach bliźniego. Nawet wobec oczywistych sukcesów takich jak awans w pracy, nagroda, powszechne uznanie, znamiona autorytetu człowiek zazdrosny znajduje swoje "tak, ale...". Nie potrafi przy tym przyznać, że istotą owego "ale" jest po prostu lęk przed drugim, który jest lepszy, wygrywa konkurencję, choć wcale o tym nawiasem mówiąc nie myśli.

Taka zazdrość jest w istocie lękiem przed możliwą utratą pierwszego miejsca w rankingu prestiżu środowiska, przed przyćmieniem sławy, przed tym, że inni dostrzegą już nie moje własne, ale innych sukcesy, osiągnięcia... Paradoksem zazdrości, jako lęku przed sukcesem drugiego, jest to, że często osiągnięcia zazdrośnika i tego, komu on zazdrości są nieporównywalne, niesprowadzalne do siebie. Na przykład człowiek żądny władzy zazdrości naukowcowi jego osiągnięć, choć władza i nauka nie rywalizują na tym samym stadionie.

Zło moralne zazdrości

Zazdrość jest jak wcześniej wspomniałem schorowaną, okaleczoną, zdeformowaną miłością. Dlatego ma zawsze konsekwencje społeczne niweczy relacje międzyosobowe, godzi w ideały życia społecznego. W atmosferze zazdrości nie ma szans na obiektywizm spojrzenia, a tym bardziej na sprawiedliwość czy solidarność. Ten drugi przestaje być "bliźnim", a staje się rywalem dotkniętym nienawiścią i walką.

Doskonałym obrazem dramaturgii tego stanu rzeczy jest pierwszy obraz zazdrosnego człowieka, jaki przynosi nam Biblia w portrecie Kaina. Syn Adama nie mógł znieść myśli, że Bóg łaskawie przyjął ofiarę złożoną przez Abla. Zazdrość szybko się uzewnętrzniła Kain chodził smutny i z ponurą twarzą. Ale zazdrość posunęła się dalej. Znacznie dalej Kain podjął pokusę zgładzenia brata. Eskalacja zła w zazdrości jest jak widać praktycznie nieograniczona. Wyraża się w fałszowaniu danych badań naukowych, przemilczaniu sukcesów partnera, w sianiu atmosfery podejrzliwości, w milczeniu, w uśmiercaniu społecznym człowieka w pomijaniu jego obecności.

Zazdrość staje się niebezpieczna dla otoczenia zazdrośnika, ale także i dla niego samego. Ostatecznie główną ofiarą zazdrości staje się ten, kto zabija w sobie samym miłość. Bo bez miłości człowiek żyć nie może.

Anatomię zazdrości przynosi też biblijna opowieść o pękniętej przyjaźni Saula i Dawida. "A Dawid wyprawiał się i wiodło mu się dobrze, dokądkolwiek go Saul posyłał. Saul więc ustanowił go dowódcą wojska. [Dawid] był lubiany nie tylko przez cały naród, ale też przez dworzan Saula. Gdy [...] wracał Dawid po zabiciu Filistyna, kobiety ze wszystkich miast wyszły ze śpiewem i tańcami naprzeciw króla Saula, przy wtórze bębnów, okrzyków i cymbałów. I zaśpiewały kobiety wśród grania i tańców: 'Pobił Saul tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy'. A Saul bardzo się rozgniewał, bo nie podobały mu się te słowa. Mówił: 'Dawidowi przyznały dziesiątki tysięcy, a mnie tylko tysiące. Brak mu tylko królowania'. I od tego dnia patrzył Saul na Dawida zazdrosnym okiem" (1 Sm 18, 5-9).

Grzech zazdrości Saula staje się coraz większy dlatego, że Saul zazdrości Dawidowi z czasem nie tylko sławy i uznania narodu. Zazdrości mu mniej lub bardziej świadomie łaski i miłości Bożej. Zazdrości szczególnego wybrania, którego doświadcza Dawid.

Ta wskazówka o wielkości zazdrości pozwala dostrzec, że mogą istnieć reakcje czy emocje, które wydają się być pokrewne zazdrości, ale nią nie są. Jeżeli więc człowiek zżyma się na osiągane przez kogoś dobro, widząc w nim faktyczną przeszkodę w realizacji czyjegoś zbawienia nie ma wówczas mowy o zazdrości. Tak więc, gdy ktoś z niechęcią patrzy na przykład na sukcesy zawodowe swojego bliźniego, widząc, że za cenę tych sukcesów ktoś mu bliski nie ma czasu dla Boga nie grzeszy zazdrością. Nie ma mowy o zazdrości, gdy rodzi się w nas radość, że cudza pycha została upokorzona, że prawda zatriumfowała.

Wobec zazdrości

Nie trzeba chyba dowodzić, że łatwo jest ulec zazdrości. Niekiedy ten grzech porównuje się do raka, który niepostrzeżenie toczy organizm duchowy człowieka, prowadząc do śmierci duchowej.

Jedyną terapią wobec patologii zazdrości jest troska o autentyczną miłość. Miłość prawdziwa to taka, o której Paweł Apostoł mówi:

"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości,

nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą..."

(1 Kor 13, 4).

Być może do tej miłości dojrzewamy całe życie. Ale wtedy dojrzewa też w nas człowiek.

"Zła jest również zazdrość, gdy sprawia, że człowiek nie tylko smuci się tym, że nie ma tego, co posiada inny, ale gotów jest odebrać to w sposób niegodziwy. Zwróćmy uwagę, że zazdrość ma silne podłoże w życiu zmysłowym, czego dowodem jest to, że obserwujemy ją też u zwierząt, które nieraz, np. psy, zazdroszczą nie tylko jedzenia, ale i łask, i pieszczot, jakie im okazuje człowiek. Podobnie i ludzie: pierwsze nieopanowane odruchy zazdrości mają nieraz wyraźną cechę czegoś zmysłowego."

J. Woroniecki, Katolicka etyka wychowawcza. Lublin 1986 II/2, s. 43

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2003