Logo Przewdonik Katolicki

Albertanka o ubóstwie, które jest dawaniem siebie

Michał Gryczyński
Fot.

Zsiostrą Teresą Maciuszek, albertynką, rozmawia Michał Gryczyński. Żyć ubóstwem ewangelicznym co to znaczy dla Siostry, jako duchowej córki św. Brata Alberta, nazywanego krakowskim biedaczyną? Pytanie to jest bardzo osobiste, postaram się wszczerości mego serca odpowiedzieć słowami św. Brata Alberta: Oddaję Panu Jezusowi moją duszę,...

Z siostrą Teresą Maciuszek, albertynką, rozmawia Michał Gryczyński.


Żyć ubóstwem ewangelicznym – co to znaczy dla Siostry, jako duchowej córki św. Brata Alberta, nazywanego krakowskim biedaczyną?


– Pytanie to jest bardzo osobiste, postaram się w szczerości mego serca odpowiedzieć słowami św. Brata Alberta: „Oddaję Panu Jezusowi moją duszę, rozum, serce i wszystko co mam. Ofiaruję się na wszystkie wątpliwości, oschłości wewnętrzne, udręczenia i męki duchowe, na wszystkie boleści ciała i choroby. A za to nic nie chcę ani teraz, ani po śmierci, ponieważ tak czynię z miłości dla Pana Jezusa”. Żyć ubóstwem to oddać całe swoje życie Bogu i nic za to nie chcieć. Tak rozumiem ubóstwo i tak staram się w moim życiu realizować ten ślub.


Ewangeliczne ubóstwo praktykowane we wspólnotach zakonnych jest dla świata znakiem. Czy w naszych czasach, naznaczonych konsumpcyjnym stylem życia i neurotyczną pogonią za pieniądzem, jest to jeszcze znak czytelny?


– Żyć Ewangelią według św. Brata Alberta, to uznawać w świecie prymat Boga i wartości wiecznych ponad materią oraz zawierzyć wszystkie sprawy Bożej Opatrzności. Święty Brat Albert tak dalece zawierzył Bogu, że dobrowolnie wybrał całkowite, skrajne ubóstwo i cały bez reszty oddał się służbie człowiekowi.


W Ewangelii odczytał św. Brat Albert wielką godność każdego człowieka odkupionego przez Chrystusa, godność synostwa Bożego. To właśnie troska o ratowanie człowieka i jego godności zaprowadziła go do miejskiej ogrzewalni dla bezdomnych. Święty Brat Albert zrozumiał, że duch Ewangelii to duch miłości i ubóstwa, który polega na otwarciu się na drugiego człowieka i uwrażliwieniu na jego potrzeby. Do istoty ubóstwa nie należy korzystanie z bogatych środków, ale korzystanie ze środków ubogich, takich jak świadczenie miłości sobą samym, swoim człowieczeństwem. Dar serca jest najważniejszy. Dlatego Brat Albert stał się jednym z tych, którym służył. Stał się ich bratem, by dzielić ich niedolę i cierpienia.


Wielkość ubóstwa, które staramy się realizować, nie leży w tym, że dzielimy się chlebem z tymi, którzy go nie mają,  ale w tym, że sami stajemy się chlebem dla tych ludzi, na wzór Chrystusa, który w Eucharystii dla nas stał się chlebem. Na taką właśnie miłość czeka współczesny świat. Świadectwo takiego ubóstwa najpełniej i najskuteczniej dociera do każdego człowieka i ma moc przemiany serca i oblicza świata.


W jaki sposób nauczyć się – pozostając w świecie – dostrzegać ukryte w ubóstwie błogosławieństwo?


– W oparciu o regułę św. Franciszka, pojęcie ubóstwa Brata Alberta miało głęboki wyraz wewnętrzny. Starał się naśladować Chrystusa Pana wyniszczającego się w ubóstwie i pokorze dla naszego zbawienia. Ubóstwo jego przybrało formę radykalizmu. Duch Brata Alberta to duch ośmiu błogosławieństw. Polega na wyrzeczeniu i ofierze. Wyrzeczenie się bogactw, a nawet osobistego szczęścia w życiu, pozwala na pełniejsze zrozumienie i zrealizowanie słów Pisma Świętego – „szukajcie wpierw Królestwa Bożego, a reszta będzie wam przydana”. Należy również mocno podkreślić, że dla współczesnego człowieka ważne jest samozadowolenie, samospełnienie, samorealizacja, kariera, niezależność – wyrzeczenie się tych ważnych aspektów w życiu współczesnego człowieka jest istotnym znakiem.


Byłoby błędem twierdzenie, że ubóstwo polega tylko na wyrzeczeniu – ma ono również aspekt pozytywny: jest bogactwem duchowym dającym radość. Radość płynąca z wyrzeczenia się wszystkiego dla Boga nie pozostawia człowieka w jego ciasnym kręgu. Dobroć, miłość i pokój płyną z głębi serca. Warto tutaj zwrócić uwagę na radość płynącą z wolności wewnętrznej. Życie w ubóstwie daje tę przestrzeń wolności serca, podczas gdy dobra materialne, wygodnictwo, konsumpcjonizm, postmodernistyczny styl życia – zniewalają wewnętrznie.


To naturalne, że pragniemy zabezpieczyć materialną przyszłość sobie i swoim bliskim. Co jednak uczynić, aby nie dopuścić do zniewolenia swego serca przez żądzę posiadania?


– Jedyną odpowiedzią na to pytanie jest dawać. Trzeba nieustannie uczyć się dawać drugiemu człowiekowi wartości, które nas niewiele kosztują np. swój czas, chwilę zainteresowania się drugim człowiekiem, ofiarujmy swój uśmiech, słowo pociechy, po prostu kochajmy. Kochać drugiego człowieka to pragnąć jego dobra, przyjmując dar jego osoby jako dar Boga – tak postrzegana miłość każe widzieć osobę kochaną w centrum nie przewartościowując rzeczy ważnych, aczkolwiek drugoplanowych, jak zbytnia troska o zabezpieczenie materialne. Być „dla” drugiego i „być” z drugim, być nad mieć.


Ideał ewangelicznego ubóstwa jest wyrazem solidarności z tymi, którzy żyją w niedostatku. Dlaczego, pomimo doświadczenia fenomenu ruchu „Solidarność”, tak trudno przychodzi nam solidaryzować się z najuboższymi?


–Nie zgadzam się z pana stwierdzeniem, że trudno przychodzi nam solidaryzować się z najuboższymi. Mam przeświadczenie, że zbyt dużo uwagi poświęcamy tym osobom, które rzeczywiście niechętnie dzielą się swoimi dobrami. Pragnę dokonać odsłony dobroci, która zawsze jest cicha i nigdy nie rzuca się w oczy. Myślę o całym zastępie ludzi anonimowych, którzy z potrzeby serca świadczą dobro tym, którzy tego potrzebują.


 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki