Teatr wyobraźni

Obchodzony w2007 roku Rok Wyspiańskiego kończy wystawa wMuzeum Narodowym wKrakowie, ukazująca autora Wesela jako wszechstronnego twórcę, wizjonera, który kreował świat teatr ogromny



Nie jest to wystawa typowa, zpodziałem na różne dziedziny sztuki: tutaj mamy pastele, atutaj malarstwo, ajeszcze...
Czyta się kilka minut

Obchodzony w 2007 roku Rok Wyspiańskiego kończy wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie, ukazująca autora „Wesela” jako wszechstronnego twórcę, wizjonera, który kreował świat – „teatr ogromny”

 

Nie jest to wystawa typowa, z podziałem na różne dziedziny sztuki: tutaj mamy pastele, a tutaj malarstwo, a jeszcze dalej projekty witraży. Co więcej, na tej wystawie wcale nie ma oryginalnych prac Wyspiańskiego. Organizatorzy postanowili pokazać jego dzieło jako jednorodne artystyczne wydarzenie, w którym łączą się różne dziedziny sztuki: poezja, malarstwo, muzyka, a nawet taniec. W rezultacie do 2 marca możemy zwiedzać niezwykłą i nietypową muzealną ekspozycję, przypominającą bardziej teatralną scenografię czy multimedialny pokaz. Spotkamy więc nie obrazy na ścianach czy przedmioty w gablotach, lecz programy komputerowe, film, wielkoformatowe fotografie, nagrania dźwiękowe i inne niespodzianki, dzięki którym zwiedzanie nie będzie bierną wycieczką, ale wymagającym działania zaangażowaniem.

Widz zaczarowany

Widz może więc stanąć na scenie, która jest wierną rekonstrukcją tej z teatralnej premiery „Wesela”, słyszy równocześnie słynne zdania rodem z dramatu: „A to Polska właśnie” czy też „Cóż tam panie w polityce?”. Przez chwilę można poczuć się, jak wybrana postać z „Wesela”, grając jej rolę. Wiele zachwytów na pewno wywoła przestrzeń wyłożona lustrami, w których odbijają się roślinne motywy z dekoracji kościoła oo. Franciszkanów. Otoczenie nasturcji i róż robi naprawdę niesamowite wrażenie. „Chodzi nam o rzucenie czaru na ludzi, którzy Wyspiańskiego znają ze szkolnych interpretacji, aby nawet widzowie do tego nieprzygotowani po obejrzeniu wystawy uruchomili swoją wyobraźnię i bardziej samodzielnie spojrzeli na Wyspiańskiego” – powiedział kurator i autor scenariusza Janusz Wałek dla PAP.

Akropolis

 Ekspozycja podzielona jest na siedem części, które scala narodowa troska autora „Wesela”. Na samym początku zobaczymy projekt witrażu Wyspiańskiego, alegorię zniewolonej Polski – to jedyne – obok autoportretu – dzieło artysty na wystawie. Dzieje Polski i problem odzyskania niepodległości stanowiły najważniejszą inspiracją dla Wyspiańskiego. Widać to wyraźnie, gdy obejrzymy kolejne części ekspozycji, zatytułowane: „Teatr narodu, sztuka, polska sztuka!”, „Własne trwogi, zbrodnie, sny”, „W katedrze na Wawelu”, „Otom jest wolny, wolny, wolny, wolny”. Ta ostatnia prezentuje plany architektoniczne Wyspiańskiego, który po opuszczeniu przez wojsko austriackie Wawelu wpadł na pomysł utworzenia w tym miejscu wawelskiego Akropolis. Możemy zobaczyć makietę projektu, który pomógł mu opracować architekt Władysław Ekielski. Wyspiański planował postawić tam okazałe gmachy, w których miałyby mieścić się siedziby Sejmu, Senatu, Akademii Umiejętności i Muzeum Narodowego. Wizję tę można obejrzeć na specjalnie przygotowanym filmie – do dziś robi niebywałe wrażenie.

Kondukt żałobny

Życie Wyspiańskiego naznaczone było śmiercią, lecz mimo że chorował i miał świadomość zbliżającego się końca, jego sztuka była przejawem życia, a nie młodopolskiej egzaltacji śmiercią. Fragment wystawy noszący tytuł „Umierać musi, co ma żyć…” to rodzaj misterium śmierci. Odwołując się do dwóch dramatów: „Warszawianki” i „Nocy listopadowej”, autorzy wystawy pokazują, że Wyspiański poszukiwał w śmierci zaczynu nowego życia. Jest to jak gdyby wstęp do wystawy pokazywanej w tym samym czasie w Kamienicy Szołayskich: „Sami złożycie stos… Pogrzeb Stanisława Wyspiańskiego”. Jest ona równie nietypowa: odtworzono tu ceremonię pogrzebową, a amfiladowy układ sal wystawowych staje się konkretnym obszarem Starego Miasta, którym podążał kondukt żałobny.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 4/2008