Logo Przewdonik Katolicki

Jak być wiernym dzisiaj?

ks. Wojciech Pikor
Fot.

Wierność jawi się jako rzeczywistość nieludzka, naruszająca wolność i godność człowieka. Czemu ma służyć wierność współmałżonkowi, który pije? Dlaczego trwać przy tak powiedzianym Bogu wobec Kościoła ileś lat temu, skoro niesie ono ze sobą trud i osamotnienie? Jak bez próby podjąć decyzję o małżeństwie...









Wierność jawi się jako rzeczywistość nieludzka, naruszająca wolność i godność człowieka. Czemu ma służyć wierność współmałżonkowi, który pije? Dlaczego trwać przy „tak” powiedzianym Bogu wobec Kościoła ileś lat temu, skoro niesie ono ze sobą trud i osamotnienie? Jak „bez próby” podjąć decyzję o małżeństwie wymagającym wierności aż do śmierci? Warto odłożyć na bok gotowe odpowiedzi, jeśli takie w ogóle istnieją, i otworzyć Księgę Ozeasza, która z niezwykłą otwartością podejmuje problem wierności w życiu Boga i człowieka.


Historia zranionej miłości Ozeasza


 Perypetie proroka Ozeasza żyjącego w Izraelu w drugiej połowie VIII w. przed Chr., opisane w trzech pierwszych rozdziałach księgi noszącej jego imię, musiały szokować mu współczesnych. Jego wybranką była Gomer, która zostaje nazwana „nierządnicą”. Można przypuszczać, że uczestniczyła w prostytucji sakralnej przy którymś z sanktuariów, które w kult jedynego Boga Jahwe wprowadziły elementy pierwotnej religii kananejskiej. Pozostają niejasne motywy, dla których Ozeasz, już po ślubie, wciąż na nowo przebaczał swojej małżonce, mimo że ta nie rezygnowała z przelotnych związków z innymi mężczyznami. Zdumiewać musiała jego miłość, która nie zważając na kolejne zdrady, nie tylko trwała, ale jeszcze się bardziej intensyfikowała. Działanie Ozeasza odbiegało od naszych norm kulturowych, gdy ten w swojej naiwności uciekł się do szantażu: pozbawił swoją żonę środków do życia, by ta z konieczności powróciła do niego. Tymczasem Gomer opuściła ostatecznie swego męża. Ten jednak pozostał jej wiernym. Odnalazł ją, gdy miała zostać sprzedana na targu niewolników, wykupił i na nowo pojął za żonę. Fakt, że musiał zapłacić za nią równowartość niewolnicy (por. 2, 2), zdaniem niektórych egzegetów sugerowałaby, że Gomer po porzuceniu męża była rzeczywiście prostytutką, której ciało stało się później przedmiotem handlu. I znowu ratując ją, prorok postąpił wbrew Prawu.


Bóg małżonkiem Izraela


Ozeasz jest niezapomniany nie tylko z powodu swojej zranionej, a mimo to wciąż wiernej miłości. Okazuje się bowiem, że jego dramat ma jeszcze jednego bohatera – Boga. Po raz pierwszy w dziejach profetyzmu Pan Bóg posłużył się tak wyraziście życiem proroka dla opowiedzenia historii swojej miłości do narodu wybranego. Niezwykła wierność Ozeasza od początku do końca była prowadzona Bożym Słowem. Będąc posłusznym Bogu, poślubił Gomer (1, 2-3), nadał symboliczne imiona swoim dzieciom (1, 4.6.9), wreszcie przyjął na powrót swą niewierną małżonkę (3, 1-5). W jego miłości odbijała się miłość Boga do Izraela. To Bóg został zraniony w swojej miłości ludzką niewiernością, a mimo wszystko nie przestał miłować człowieka. Czym była niewierność ludzi? Najpierw niepamięcią o dobroci Boga, której Izrael zawdzięczał cały swój dobrobyt materialny (por. 2, 10.15). Przypisywał go pogańskim bóstwom płodności Baalowi i Asztarcie. Chcąc zyskać sobie ich przychylność, naród wybrany powrócił do kananejskich rytuałów (por. 2, 7.10.15). Podobnemu celowi służyły różne sojusze polityczne zawierane przez Izraelitów z obcymi narodami, które miały stanowić przeciwwagę dla wzrastającej potęgi Asyrii (por. 6, 11). W ocenie Boga wszystkie te czyny były „uprawianiem nierządu” (2, 4.7) i „bieganiem za kochankami” (2, 9.15).


Bóg – Miłość, która jest przebaczeniem


 Ludzka sprawiedliwość domagałaby się ukarania tego, który okazał się niewiernym. Działanie Boga zdaje się wchodzić w tę samą logikę. Sygnalizują to symboliczne imiona, jakie z polecenia Bożego Ozeasz nadał swoim dzieciom. Imię Jizreel („El – bóstwo kananejskie – sieje”) ukazywało gorzką prawdę o bałwochwalstwie Izraelitów, odrzucających Jahwe jako źródło wszelkiego życia; Lo Ruchama („Bez litości”) zapowiadało ukaranie ludu i wreszcie Lo Ammi („Nie mój lud”) wskazywało na konsekwencje zerwania przymierza. Więź Izraela z Jahwe była definiowana formułą wzajemnej przynależności: „Będę im Bogiem, oni zaś będą mi ludem”, która w swoim brzmieniu przywoływała zdanie potwierdzające zawarcie małżeństwa. Zaprzeczenie tej formuły zapowiadało zatem oddalenie Izraela jako niewiernej oblubienicy, bez możliwości powrotu do Jahwe, swego Oblubieńca. Powyższa kara była jednak zaproszeniem do odnowienia życia (por. 5, 13-15). Człowiek musiał paradoksalnie doświadczyć na sobie konsekwencji swojej niewierności, by wejść na drogę przemiany i nawrócenia.






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki