Logo Przewdonik Katolicki

Diagnoza społeczna Benedykta XVI

Natalia Budzyńska
Fot.

Żyjemy w czasach ogromnych zagrożeń i niezwykłych szans dla ludzkości i świata, w czasach, za które wszyscy ponosimy ogromną odpowiedzialność. W minionej epoce możliwości człowieka i jego panowanie nad materią urosły wprost do nieprawdopodobnych rozmiarów. Jednak możliwość zarządzania światem sprawia również, że i niszcząca moc osiągnęła...









Żyjemy w czasach ogromnych zagrożeń i niezwykłych szans dla ludzkości i świata, w czasach, za które wszyscy ponosimy ogromną odpowiedzialność. W minionej epoce możliwości człowieka i jego panowanie nad materią urosły wprost do nieprawdopodobnych rozmiarów. Jednak możliwość zarządzania światem sprawia również, że i niszcząca moc osiągnęła rozmiary, które czasami nas przerażają. Spontanicznie przychodzi na myśl zagrożenie ze strony terroryzmu, tej nowej wojny bez granic i bez frontów. Obawa, że terroryzm może szybko zawładnąć bronią jądrową i biologiczną, nie jest bezpodstawna. Obawa ta sprawiła, że wewnątrz państw prawa trzeba było uciec się do systemów bezpieczeństwa podobnych do tych, które wcześniej istniały tylko w dyktaturach. Można jednak odnieść wrażenie, że wszystkie te zabezpieczenia faktycznie nie mogą nigdy wystarczyć, ponieważ nie jest możliwa ani nawet pożądana globalna kontrola. Mniej zauważalne, ale nie mniej niepokojące są nabyte przez człowieka możliwości automanipulacji. Poznał on degradację bytu, rozszyfrował sfery istoty ludzkiej i jest teraz w stanie, można by rzec, samemu „zbudować” człowieka, który nie przychodzi już na świat jako dar Stwórcy, ale jako produkt naszego działania, produkt, który ponadto może być selekcjonowany według wymagań wyznaczonych przez nas samych. Stąd nad tym człowiekiem nie jaśnieje już blask jego istnienia na obraz Boży, nadający mu godność i nietykalność, ale istnieje tylko potęga ludzkich umiejętności. Taki człowiek jest już tylko obrazem człowieka – ale jakiego człowieka? Do tego wszystkiego dołączają się wielkie problemy planetarne: nierówność w podziale dóbr ziemskich, wzrastające zubożenie, a nawet skrajne ubóstwo, rabunkowa eksploatacja ziemi i jej zasobów, głód, choroby zagrażające całemu światu oraz niepokojące zderzenie kultur. Wszystko to pokazuje, że wzrostowi naszych możliwości nie odpowiada równoczesny rozwój naszej moralnej siły. Siła moralna nie wzrosła razem z rozwojem nauki, a wręcz przeciwnie: raczej zmalała, ponieważ techniczna mentalność zawęża moralność do sfery subiektywnej. Tymczasem potrzebujemy właśnie moralności powszechnej, która umie odpowiedzieć na zagrożenia ciążące nad wspólnym istnieniem wszystkich. Prawdziwe, najpoważniejsze niebezpieczeństwo naszych czasów tkwi właśnie w owym braku równowagi między możliwościami technicznymi a siłą moralną.


Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki