Logo Przewdonik Katolicki

EW@NGELIZACJA

Magdalena Woźniak
Fot.

Zpewnością niejeden czytelnik chwycił się kiedyś za głowę, słysząc oBogu wwirtualnym świecie. Czy rzeczywiście Chrystus przemawia do nas wsieci? Kościół coraz odważniej przenika sfery, które kiedyś wydawały się być niedostępne dla religii. Rodzą się jednak wątpliwości, na ile ewangelizacja przez Internet jest słuszna igdzie są jej...

Z pewnością niejeden czytelnik chwycił się kiedyś za głowę, słysząc o Bogu w wirtualnym świecie. Czy rzeczywiście Chrystus przemawia do nas w sieci?

Kościół coraz odważniej przenika sfery, które kiedyś wydawały się być niedostępne dla religii. Rodzą się jednak wątpliwości, na ile ewangelizacja przez Internet jest słuszna i gdzie są jej granice. Jedną z najważniejszych rzeczy jest, by zdać sobie sprawę, że komputer to maszyna wykonana w zaawansowanej technologii, która ma niesamowite możliwości, jednak ostatecznie to od nas zależy, jaki będzie z niej pożytek. Warto więc już przed samym surfowaniem w sieci zadbać o dobre intencje naszej podróży w cyberprzestrzeni. Pomóc nam może modlitwa do św. Izydora, patrona internautów. Po tych kilku słowach zawierzenia można spokojniej rozpocząć wyprawę do wirtualnego świata, mając cały czas świadomość swojej wiary.


Kościół a Internet

O potrzebie zaangażowania Kościoła w nowe media mówi się coraz więcej i głośniej. W wywiadzie dla „Przewodnika Katolickiego” sam przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury, abp Gianfranco Ravasi stwierdził, że „potrzeba nowego zaangażowania, nowych metod w docieraniu z Biblią do ludzi. Trzeba uruchomić na tym polu nowe środki przekazu, nie tylko radio czy telewizję, ale także Internet i multimedia”. Rzeczywiście okazuje się, iż te nowe sposoby ewangelizacji zostały dość entuzjastycznie przyjęte przez chrześcijan, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Niektóre portale głoszące Dobrą Nowinę są w czołówce najchętniej oglądanych witryn internetowych. Przykładem może tu posłużyć wielokrotnie nagradzany portal Opoka, którego użytkownicy cenią sobie ogromne zasoby informacji, dokumentów, a przede wszystkim rzetelność.



Interaktywność = dialog

E-ewangelizacja to jednak już nie tylko zwykłe podawanie wiadomości. Internet charakteryzuje się interaktywnym przekazem informacji, co oznacza, że pozwala wchodzić w dialog z innymi. W sieci znajdziemy wirtualne rekolekcje, muzykę chrześcijańską, quizy biblijne, katolickie czaty i fora internetowe, modlitwy, a nawet różnorakie wydania Biblii czy cały Katechizm Kościoła Katolickiego.

Niektórzy księża, idąc z duchem czasu, starają się wyjść naprzeciw oczekiwaniom młodych ludzi, tworząc własne blogi czy strony tematyczne i przez to sami zaczynają być uczestnikami wirtualnego świata. Niestraszne im są nawet komercyjne portale, które z pozoru nie mają nic wspólnego z ewangelizacją. Okazuje się jednak, że nauczać można wszędzie. Popularność takich portali, jak np. nasza-klasa, stała się wyzwaniem dla ks. Eugeniusza Burzyka, który w rozmowie z KAI przyznał, że stara się wykorzystywać Internet dla działalności duszpasterskiej. Ujawnił nawet, że zdarzało mu się skutecznie upominać młodych ludzi za zdjęcia i teksty umieszczane w  Internecie.

Kolejną próbą dotarcia z Dobrą Nowiną do internautów jest aktywność osób duchownych w „Second Life”, czyli trójwymiarowej grze charakteryzującej się wirtualnym odbiciem rzeczywistości, w której zarówno postacie, przedmioty, jak i miejsca, są łudząco podobne do „żywego” świata.

Coraz częściej słyszy się także o o. Zdzisławie Pałubickim, 73-letnim jezuicie nadającym swoim penitentom pokutę polegającą na wejściu na konkretną stronę internetową, by odmówić znajdującą się tam modlitwę lub przeczytać jakiś tekst. W związku z uważaną przez niektórych za kontrowersyjną praktyką spowiednika, coraz częściej pojawiają się spekulacje ludzi świeckich, czy doczekają się spowiedzi przez Internet. Tutaj jednak Kościół bardzo stanowczo zaprzecza, by kiedykolwiek praktyka ta mogła wejść w życie, bowiem istotą sakramentu pojednania jest rzeczywiste spotkanie między wiernym i kapłanem, który reprezentuje Boga. Takie spotkanie wymaga jedności miejsca i czasu.

Niektórzy duchowni prócz swoich owieczek myślą również o innych pasterzach. Innowacyjnym pomysłem jest utworzony niedawno pierwszy w Polsce internetowy kurs głoszenia kazań. Za wcześnie jednak, by mówić o sukcesie bądź porażce takich projektów.

Świeccy katolicy też starają się rozpowszechniać Słowo Boże, choćby publikując materiały dźwiękowe i wideo na portalu GodTube, będącym chrześcijańskim odpowiednikiem YouTube. Choć serwis nie doczekał się jeszcze polskiej wersji, w witrynie znajduje się już mnóstwo plików zamieszczonych przez naszych rodaków.


Niebezpieczeństwo w dostępie

O możliwościach, jakie daje człowiekowi Internet, wiemy bardzo dużo. Jest on studnią wiedzy bez dna, formą interaktywnej komunikacji między ludźmi i nieustannie daje możliwości rozwoju. Niemniej należy sobie zdawać sprawę z zagrożenia związanego z bezproblemowym dostępem do sieci każdego, kto tylko ma na to ochotę.

Chęć zdobycia popularności, zrobienia czegoś wielkiego czy też zaistnienia w cyberprzestrzeni rodzi ogromne zagrożenia. Coraz częściej powstają strony internetowe, których autorzy w żadnym stopniu nie są w tej materii kompetentni. Globalna wioska, o której mówił Marshall McLuhan, gdzie każdy może zaistnieć, powoduje, że Internet staje się otwarty nie tylko dla nauki Kościoła, ale również dla fałszywych proroków. Zdarza się, że pod hasłem „katolicki” kryje się podstępny głos pełen nienawiści do chrześcijaństwa. Proces przepływu informacji w sieci jest, niestety, bez jakiejkolwiek scentralizowanej kontroli. Właśnie to, by doceniać wpływ nowych mediów, ale z drugiej strony ich nie przeceniać, podkreślał w dyskusji panelowej podczas XIV Targów Katolickich w Warszawie ks. prof. Piotr Mazurkiewicz, stwierdzając, że „nie do końca wiadomo, czy media, zwłaszcza elektroniczne, w ogóle nadają się do ewangelizacji, czy są narzędziem, dzięki któremu możemy doprowadzić człowieka do prawdziwego spotkania z Jezusem Chrystusem”.

Problemem wydaje się być też anonimowość internautów, którzy chętnie stosują pseudonimy, ukrywając swoją tożsamość. W ten sposób wielu ludzi, używając tylko tzw. nicków, korzysta np. z rozmów on-line z duchownymi, pomagającymi im rozwiązywać problemy, wciąż jednak lękają się bezpośredniego spotkania, które pozwoliłoby stworzyć rzeczywiste więzi. Tak samo jest z rozmowami na czatach i dyskusjami na forach, często jedynie pobieżnie zaspokajającymi potrzebę przebywania we wspólnocie, od wieków stanowiącej przecież podstawę Kościoła.



Szansa czy zagrożenie?

Wciąż rodzą się wątpliwości, czy obecność Kościoła w sieci mimo wszystko nie powinna mieć jakichś granic, barier, których nie powinno się przekraczać. W końcu księża tak bardzo angażujący się w wirtualny świat, sami bywają narażeni na niebezpieczeństwo związane z uzależnieniem, czy też czyhającymi tam pokusami. Ważne, by w tej fascynacji i szukaniu coraz to ciekawszych i bardziej skutecznych sposobów głoszenia Ewangelii w Internecie, nie traktować komputera jako alternatywy dla obecności Boga w codziennej osobistej modlitwie i w kościele. To przecież wspólnota podczas Mszy św. daje świadectwo miłości do Boga, a żywej obecności Chrystusa doświadczyć możemy jedynie w Eucharystii. 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki