W oczekiwaniu na sprawiedliwość

Tak jak obiecałem przed tygodniem, powracam do ustawy, która ma doprowadzić twórców stanu wojennego do degradacji i utraty wysokich odznaczeń oraz przywilejów emerytalnych. To haniebne, że wiele ofiar stanu wojennego klepie obecnie biedę, płacąc podatki, z których oni otrzymują wysokie świadczenia resortowe. I to za obronę interesów sowieckich, bo przecież nie polskich! Trzeba pamiętać,...
Czyta się kilka minut

Tak jak obiecałem przed tygodniem, powracam do ustawy, która ma doprowadzić twórców stanu wojennego do degradacji i utraty wysokich odznaczeń oraz przywilejów emerytalnych. To haniebne, że wiele ofiar stanu wojennego klepie obecnie biedę, płacąc podatki, z których oni otrzymują wysokie świadczenia resortowe. I to za obronę interesów sowieckich, bo przecież nie polskich! Trzeba pamiętać, że Jaruzelski współpracował z sowiecką informacją wojskową jako agent „Wolski” oraz że generałowie przez swą akceptację świadomie narażali Polskę na możliwość ataku nuklearnego w przypadku wojny.

Konsekwencje płynące z ustawy mają objąć również tych, którzy pacyfikowali Poznański Czerwiec 1956 czy strzelali w 1970 r. na Wybrzeżu, a także wysokich funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki. Można się, oczywiście, spodziewać protestów ze strony wiernych wyznawców systemu oraz tych, którzy w wolnej Polsce nigdy nie zrobiliby kariery, a swoje ówczesne awanse osiągnęli wysługując się partyjnym kacykom. Zapewne i ci, którzy nadal żyją fałszywą legendą generała Jaruzelskiego uznają, że to zemsta. Mam jednak nadzieję, zacni utracjusze raju, że nikt z Was nie ma wątpliwości, iż to akt sprawiedliwości dziejowej i próba zaleczenia ran, jakże często nadal niezagojonych. A nie – jak powiadają nieutulone w żalu „sieroty po Peerelu” – ich rozdrapywanie.

Towarzysz Szmajdziński przestrzega przed łamaniem reguł i protestuje przed odpowiedzialnością zbiorową, a Ryszard Kalisz mówi o niszczeniu ludzi w podeszłym wieku. Cóż, szkoda, że obaj nie zająknęli się o tych, którym nie było dane dożyć podeszłego wieku, bo wtedy zginęli. A także o ludziach w kwiecie wieku, których zniszczono: ilu z nich złamano psychicznie, albo moralnie, ilu straciło szansę rozwoju i awansu zawodowego, ilu zmuszono do emigracji? Jakby tego było mało, zaprzepaszczono kolejnych dziesięć lat, doprowadzając – i tak już bardzo kiepską – gospodarkę do stanu kompletnej ruiny, bo Jaruzelski nie potrafił wziąć przykładu z Pinocheta.

Degradacja to akt symboliczny, niewspółmierny do winy wobec Narodu i Ojczyzny. Kłopot jedynie w tym, aby nie dopuścić do kreowania ich na męczenników „reżimu braci Kaczyńskich”, bo takie próby na pewno będą.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 8/2007