Kłopoty ze św. Walentym i walentynkami

W lutym każdego roku do umbryjskiego miasta Terni, gdzie św. Walenty był biskupem, pielgrzymują narzeczeni i małżonkowie. Przybywają na święto obietnic miłości: pary zaręczają się, przyrzekając sobie wziąć ślub w ciągu roku, a małżonkowie odnawiają przysięgę.

Dla nas jednak ten święty jest od zawsze orędownikiem chorych na padaczkę, którą nazywano nawet chorobą...
Czyta się kilka minut

W lutym każdego roku do umbryjskiego miasta Terni, gdzie św. Walenty był biskupem, pielgrzymują narzeczeni i małżonkowie. Przybywają na święto obietnic miłości: pary zaręczają się, przyrzekając sobie wziąć ślub w ciągu roku, a małżonkowie odnawiają przysięgę.

Dla nas jednak ten święty jest od zawsze orędownikiem chorych na padaczkę, którą nazywano nawet „chorobą św. Walentego”. Znane są podania o uzdrowieniach, których miał dokonać jako biskup Terni – np. uleczenie syna retora Cratona ze skrzywienia kręgosłupa czy córki sługi cesarskiego ze ślepoty – co owocowało nawróceniami całej rodziny na chrześcijaństwo. Wywołało to gniew cesarza, który kazał biskupa uwięzić i torturować – bito go maczugami – a późnej ściąć.

Najdawniejsze martyrologie nie wymieniały jednak żadnego męczennika o tym imieniu. A poza tym, tego samego dnia wspominamy drugiego św. Walentego, również kapłana rzymskiego – może to ta sama osoba? – który poniósł męczeństwo w czasach Klaudiusza II Gota. Cesarz toczył liczne wojny, więc wielu mężczyzn usiłowało uniknąć wcielenia do armii; władca sądził, że nie chcą opuszczać swoich żon i narzeczonych, więc odwołał planowane zaręczyny i śluby. Wtedy Walenty miał zaopiekować się tymi parami, które pobierały się potajemnie; gdy jego działalność wyszła na jaw, został pojmany i zabity. Ale są i tacy, którzy mówią o jeszcze jednym św. Walentym żyjącym w V w. w Recji; obecnie jest to teren pogranicza niemiecko-austriacko-szwajcarskiego. To właśnie on miał zyskać sławę jako uzdrowiciel epileptyków, więc to jemu przysługiwałby patronat nad ludźmi cierpiącymi na ową przypadłość. Cóż, trudno ukryć zakłopotanie...

A walentynki? Choć kojarzą się nam głównie z USA, swoje korzenie mają na Wyspach Brytyjskich i we Francji, gdzie już w XV w. św. Walenty patronował zakochanym. Zanim skomercjalizowane walentynki przywędrowały do Polski, przez Bawarię i Tyrol, mieliśmy przecież własne święto zakochanych – czerwcową noc świętojańską, która zastąpiła pogańską noc Kupały. Dziewczęta wiły wówczas wianki i puszczały je na wodzie, a młodziaki wyruszały na poszukiwanie kwiatu paproci. Na Kresach Wschodnich dniem zakochanych były obchodzone 4 marca kaziuki, czyli dzień św. Kazimierza.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2007