O werdykcie, gapach i goli-mąceniu

Uchylenie przez Sąd Najwyższy wyroków sądu lustracyjnego, który uznał Józefa Oleksego za kłamcę lustracyjnego, przyniosło wyraźną ulgę temu, jakże zasłużonemu dla lewicy, towarzyszowi. Ale wyłącznie jemu. Jeśli bowiem do tej pory zastanawiał się ten i ów, kto kierował rządem w okresie jego premierowania: on sam czy może także jego oficer prowadzący, to werdykt Sądu Najwyższego...
Czyta się kilka minut

Uchylenie przez Sąd Najwyższy wyroków sądu lustracyjnego, który uznał Józefa Oleksego za kłamcę lustracyjnego, przyniosło wyraźną ulgę temu, jakże zasłużonemu dla lewicy, towarzyszowi. Ale wyłącznie jemu. Jeśli bowiem do tej pory zastanawiał się ten i ów, kto kierował rządem w okresie jego premierowania: on sam czy może także jego oficer prowadzący, to werdykt Sądu Najwyższego nie rozwiał tych wątpliwości. Sąd potwierdził przecież fakt, iż Oleksego przeszkolono w zakresie agenturalnego wywiadu operacyjnego i uznał jedynie, że on sam nie wiedział, iż powinien podać to w oświadczeniu lustracyjnym. Kiedyś już mówiono o „pomroczności jasnej”...

Byle się tylko nie okazało, że towarzysz zechce powrócić do aktywności politycznej, bo jego reaktywacja mogłaby zirytować niejednego młodziana, a zwłaszcza tego z lewicy. A tak, à propos: powiadają ostatnio, że Jarosław Kaczyński w drodze do kościoła rozprawił się z... lewicą, tyle że własną. Zamiast jednak dworować sobie z jego złamanej ręki, wolę żywić nadzieję, że nie opóźni to działań rządu w zakresie deubekizacji, a ostatecznie i dekomunizacji.

Tymczasem Warszawa nierządem stoi, bo dla premiera jest oczywiste, że p. Gronkiewicz-Waltz straciła mandat, zaś PO zapowiada dalszą walkę. Czy można się więc dziwić, że podczas – transmitowanej na całą Polskę – sesji Rady Warszawy najpoważniejszą minę na sali miał satyryk Tadeusz Ross, czyli pamiętny Zulu-Gula? Popisową rolę odegrał zaś człowiek Urbana, radny Golimont, od którego nazwiska powstał już nawet czasownik: „goli-mącić”. Sama zainteresowana, zanim dopuszczono ją do głosu, co i rusz wzdychała, albo wzruszała ramionami, jakby nie mogła pojąć o co chodzi. Dura lex, sed lex: kto jeśli nie prawnik powinien przestrzegać prawa, choćby i durnego, zwłaszcza jeśli je współtworzył? Ironią losu jest fakt, że podśmiewano się z tych wszystkich niedorajdów samorządowych, które nie złożyły na czas oświadczeń majątkowych, dopóki nie okazało się, że w ich gronie jest także p. Gronkiewicz-Waltz.

A ponieważ w wielu gminach może dojść do ponownych wyborów, warto rozważyć czy ich kosztami nie powinni zostać obciążeni owi gapiaci – a może leniwi? – samorządowcy oraz ugrupowania, które lansują ich na rozmaite urzędy?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2007