W oczekiwaniu na cud gospodarczy

Po najdłuższej ciszy wyborczej, spowodowanej kompromitującym działaniem państwowej komisji, która miała kłopoty z dostarczeniem kart do głosowania, poznaliśmy wstępne wyniki. Wyraźne choć kiedy piszę te słowa, nadal nieoficjalne zwycięstwo PO i porażka PiS, oraz zniknięcie z Sejmu LPR i Samoobrony gruntownie przebudowują scenę polityczną. O rozmiarach przegranej...
Czyta się kilka minut

Po najdłuższej ciszy wyborczej, spowodowanej kompromitującym działaniem państwowej komisji, która miała kłopoty z dostarczeniem kart do głosowania, poznaliśmy wstępne wyniki. Wyraźne – choć kiedy piszę te słowa, nadal nieoficjalne – zwycięstwo PO i porażka PiS, oraz zniknięcie z Sejmu LPR i Samoobrony gruntownie przebudowują scenę polityczną. O rozmiarach przegranej PiS zadecydowała, jak się zdaje, niespotykanie wysoka frekwencja, a więc ci, którzy do tej pory raczej w wyborach nie uczestniczyli. Być może, poza plebiscytem przeciw PiS, przyciągnęły ich obietnice cudu gospodarczego, obniżki podatków i podwyżki płac, a także zapewnienia, czego nie będzie. Jak ktoś zauważył, Tusk w poprzednich wyborach obiecywał wszystko nielicznym, a teraz wszystkim po trochu. I to przyniosło skutek. Wkrótce przekonamy się jednak, ile z tych obietnic i zapewnień zostanie zrealizowanych. Natomiast PiS przegrało, bo raz jeszcze chciało powtórzyć strategię z poprzednich wyborów.

Lgnie jak polityk do Sejmu – głosi jedno z nowych porzekadeł. Cóż, trzeba przyznać, że o ile wcześniej uskarżano się na nijakość naszych kampanii wyborczych, o tyle teraz momentami wręcz iskrzyło. Obok nudnawych debat głównych odbyły się również te uznane przez media za drugoplanowe. Trochę szkoda, bo niektóre z nich były bardziej interesujące, przynajmniej jako widowiska. W obu debatach Tusk nieznacznie wygrał, choć zabrakło w jego wystąpieniach choćby próby nakreślenia wielkich celów czy planu znaczących reform.

Mieliśmy w tej kampanii nadurodzaj wszelakich sondaży – część na wyraźne, polityczne zamówienie – zadziwiająco rozbieżnych, toteż mało wiarygodnych. I była rekordowa liczba wzajemnych pozwów sądowych w trybie wyborczym, bo rozpowszechniano niesprawdzone informacje, aby pozyskać dodatkową, bezpłatną reklamę w mediach i zwrócić uwagę wyborców. W myśl znanej zasady: dobrze czy źle, byleby o nas mówili.

A Kwaśniewski, który jako „twarz LiD” potwierdził, że jest to formacja schyłkowa, nareszcie zapowiedział odejście z polityki. Miejmy nadzieję, że na zawsze. Nam zaś pozostanie po jego ostatnim wyskoku garść dowcipów, o wirusie przywleczonym z Filipin, tłumaczenie skrótu LiD jako „Leki i Drinki” oraz nowe słowo: „nafilipiniony”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 43/2007