Logo Przewdonik Katolicki

Samarytanka Śląska

Michał Bondyra
Fot.

Była obrazem dobrego Samarytanina ukazywała ojcowską dobroć Boga i matczyną troskliwość Kościoła pisano o niej w dekrecie o heroiczności jej cnót. Była aniołem dobroci, matką ubogich, kochaną matką wszystkich mówili z kolei ci, którymi się opiekowała. 30 września Maria Merkert, jako pierwsza spośród elżbietanek, wkroczy w poczet błogosławionych. Cud...

– Była obrazem dobrego Samarytanina – ukazywała ojcowską dobroć Boga i matczyną troskliwość Kościoła – pisano o niej w dekrecie o heroiczności jej cnót. – Była aniołem dobroci, matką ubogich, kochaną matką wszystkich – mówili z kolei ci, którymi się opiekowała. 30 września Maria Merkert, jako pierwsza spośród elżbietanek, wkroczy w poczet błogosławionych.

Cud uzdrowienia
Jest rok 1943. Jedna z członkiń Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek, siostra Mira Weronika Deresińska w wieku 31 lat zapada na gruźlicę płuc. Zakonnica zaraża się, wtedy jeszcze nieuleczalną chorobą, od jednego z dzieci, podczas niesienia pomocy w Domu Dziecka. Pierwsze symptomy gruźlicy pojawiają się we Wrocławiu, gdzie siostra przygotowuje się do złożenia ślubów wieczystych. Choroba postępuje bardzo szybko. Lekarze potwierdzają zaawansowane stadium gruźlicy, która zaatakowała oba płuca. Nie dają większych szans na przeżycie. Świadoma niebezpieczeństwa siostra Deresińska zaczyna prosić za wstawiennictwem Służebnicy Bożej Matki Marii Merkert o uzdrowienie. Jak sama wspomina: „gorąco modliłam się do Matki Marii Merkert i jej obrazek włożyłam pod poduszkę (...)”. Poprawa następuje bardzo szybko, po ośmiu miesiącach lekarze orzekają, że jest zupełnie zdrowa. Nie dowierzając, zlecają kolejne badania, które potwierdzają poprzednie diagnozy. – Na podstawie zdjęcia radiologicznego płuc z 1947 roku, lekarze stwierdzili wchłonięcie obustronnych zmian naciekowych, tzw. rozproszeń, ze zniknięciem kawerny-jamy w prawym płucu. Stwierdzono też, że trwałe wyleczenie tej postaci gruźlicy z możliwością powrotu do normalnej pracy, bez zastosowania leków, jest niewytłumaczalne, nadzwyczajne – pisze wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego Matki Merkert siostra Paula Zaborowska.

Siostra Mira po cudownym uzdrowieniu pracuje jeszcze wśród dzieci, młodzieży i w biurze parafialnym przez 46 lat! W tym czasie nigdy nie miała nawrotów gruźlicy. Umiera w 2003 roku w Kędzierzynie-Koźlu w wieku 91 lat.

Nyski autorytet
To cudowne uzdrowienie otwiera drogę do beatyfikacji Służebnicy Bożej Matki Marii Luizy Merkert, którą po 22 latach zakończy 30 września w kościele św. Jakuba St. Apostoła i św. Agnieszki w Nysie uroczysta Eucharystia wraz z aktem beatyfikacyjnym, dokonanym przez prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, Jego Eminencję José Saraivę Martinsa.

Miejsce wyniesienia na ołtarze nie jest przypadkowe. – Liturgia beatyfikacyjna odbędzie się w kościele św. Jakuba St. Ap. i św. Agnieszki w Nysie, gdzie znajduje się grób Matki Marii Merkert – mówi elżbietanka, siostra M. Margarita Cebula. – Siostry św. Elżbiety i nysanie cieszą się, że beatyfikacja będzie miała miejsce właśnie w tym mieście, gdzie przyszła błogosławiona urodziła się, została ochrzczona i przyjęła sakramenty św., gdzie się modliła, założyła zgromadzenie zakonne i gdzie spoczywają jej doczesne szczątki. To jest niezwykły dar dla nas wszystkich – dodaje zakonnica. Trudno się z nią nie zgodzić. Beatyfikacja Merkert bowiem to nie tylko wielki dzień dla sióstr ze Zgromadzenia św. Elżbiety, ale także mieszkańców Nysy. – Matka Maria jest tu doskonale znana. Jedna z ulic nosi jej imię. Przez gimnazjalistów została uznana za kobietę, która celująco zdała egzamin ze swego życia, za autorytet, czytelny znak, przykład do naśladowania zarówno dla nas, jak i dla kolejnych pokoleń. Kilka lat temu, podczas plebiscytu lokalne społeczeństwo wybrało ją na Patronkę Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nysie. Także szpital miejski nosi jej imię – wylicza siostra Margarita. Jej słowa potwierdza proboszcz ksiądz Mikołaj Mróz mówiąc, że beatyfikacja założycielki elżbietanek jest ważna „nie tylko dla wszystkich parafii w Nysie, ale również samorządu, powiatu i całego województwa”. Potwierdzają to też zwykli mieszkańcy, jak choćby kilkunastoletnia Martyna Molenda pisząca, że: „zawsze znajdzie się taka osoba, jak Maria Merkert, co przemieni iskrę drzemiącą w człowieku w wielki ogień – energię, która zostanie wykorzystana, by czynić dobro”.

Kim zatem była i co takiego zrobiła, tak uwielbiana przez wielu, niebawem błogosławiona zakonnica?



W służbie cierpiącym
Przychodzi na świat w 1817 roku w Nysie w związanej silnie z Kościołem rodzinie mieszczańskiej. Szybko traci ojca. Wzrasta u boku matki i kilka lat starszej od siebie siostry Matyldy. Kiedy mając 25 lat umiera jej matka, razem z siostrą poświęca się opuszczonym chorym. Siostry Merkert wraz Klarą Wolff i Franciszką Werner składają przed obrazem Serca Pana Jezusa akt oddania, zobowiązując się tym samym do niesienia pomocy potrzebującym bez względu na ich narodowość, wyznanie i płeć. Maria sprzedaje swój skromny majątek i wraz z Matyldą, Klarą i Franciszką zamieszkuje w skromnym pokoju oddanym im przez biskupa, skąd co dzień rusza do miasta. – Była przekonana, że wolą Bożą jest, by poświęciła wszystkie swoje siły w służbie cierpiącym i wszystkim tym, którzy będą prosić o pomoc, łącznie z poświęceniem własnego życia – mówi siostra Margarita Cebula. Tak faktycznie wygląda jej posługa. Żyje problemami biednych, chorych, dociera do ich środowisk, udziela pomocy pielęgnacyjnej i opiekuńczej bez głębszego wnikania w uwarunkowania zastałej tam sytuacji. – Jej ambulatoryjna i szpitalna posługa człowiekowi choremu i potrzebującemu, jak na owe czasy była nowatorska. Obejmowała ona: wezwanie lekarza, toaletę chorego, rozmowy z cierpiącym, nocne czuwania, zakup lekarstw i podawanie ich choremu, przygotowanie posiłków, karmienie chorego, zaopatrzenie w niezbędną odzież, towarzyszenie przy śmierci, ubranie i pogrzebanie zmarłego, wsparcie materialne i opiekę nad najbliższą rodziną zmarłego – wylicza siostra Margarita. Swoimi czynami rozpala w sercach nadzieję. – Trudno dziś zliczyć otarte przez nią łzy, opatrzone rany i rozpaloną na nowo miłość – dodaje zakonnica.

Pierwsze śluby, wielkie dzieła
Merkert wraz z siostrą i dwoma przyjaciółkami, chcąc zmienić swoją świecką działalność na zgromadzenie zakonne, wstępują za namową władz kościelnych do nowicjatu sióstr boromeuszek, prowadzących w Pradze zamknięte domy opiekuńcze i szpitale. Tam Maria zdobywa formację zakonną i fachowe umiejętności pielęgniarskie. Wszystkie cztery wracają jednak do Nysy, chcąc w dalszym ciągu posługiwać chorym i ubogim w ich domach. Po 10 latach walki z nieprzychylnością i niezrozumieniem oraz przy pomocy nyskiego magistratu i kilku księży, siostry uzyskują dla swej działalności aprobatę zarówno władz kościelnych, jak i świeckich.

Jest rok 1859. Biskup wrocławski Henryk Förster wydaje Merkert zatwierdzenie diecezjalne dla Stowarzyszenia Sióstr św. Elżbiety. Maria Merkert zostaje wybrana na pierwszą przełożoną generalną. Dwanaście miesięcy później wraz z grupą sióstr składa śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa oraz posługi chorym i biednym. Pięć lat później kończy budowę Domu Macierzystego w Nysie – centrum akcji charytatywnej. Tam przez 22 lata przygotowuje do zakonnego życia i posługi potrzebującym blisko pół tysiąca sióstr, zakłada też 90 domów zakonnych, 12 szpitali, domy opieki społecznej oraz żłobki, przedszkola, szkoły i sierocińce.

Trudno się zatem dziwić, że już za życia ludzie nazywają ją „aniołem dobroci”, „matką ubogich”, „kochaną matką wszystkich”. Ponad półtora wieku później potomni nazwą ją „wielką kobietą Śląska”, „Śląską samarytanką”.

Przykład
Choć całe jej życie związane jest z Nysą, jej dzieła wpisują się trwale w dzieje Europy.

– Potrzebujących podstawowej pomocy pielęgnacyjnej i opiekuńczej znalazła również w głębi ówczesnych Niemiec, w Czechach i na skandynawskiej Północy. W 1863 roku otworzyła placówkę w Rawiczu, następnie w Kamieniu Krajeńskim, Tucznie, Poznaniu i Lesznie – wylicza siostra Margarita. Jej dzieło kolejne pokolenia elżbietanek kontynuują na kole podbiegunowym, we Włoszech, na Litwie, Łotwie, w Estonii i na Węgrzech. Docierają też do Ameryki, Afryki, Brazylii, Ukrainy i Rosji, a ostatnio do Gruzji i Boliwii.

Dziś, 135 lat po jej śmierci, naczelne ideały oraz cele, jakie sobie wytyczyła w życiu wciąż nie tracą na aktualności. – Potrzebują nas wszyscy. Zarówno ci „syci” w dobra materialne, a ubodzy, bo często bez Boga, jak i biedni, bo bez koniecznych dóbr materialnych oraz ci odczuwający głód za sprawiedliwością, pokojem, dobrocią, ludzkim szacunkiem. Oni potrzebują naszej pomocnej dłoni – ponieważ są słabi; ponieważ głodują, ponieważ nie doznają sprawiedliwości, ponieważ są biedni, ponieważ gnębią ich choroby. Oni potrzebują naszej pomocnej dłoni, ponieważ dajemy im moc, ponieważ możemy ich pocieszać, ponieważ każde nasze słowo, każde nasze działanie daje im nadzieję i zapewnienie, że jest ktoś, kto ich miłuje – mówi siostra Cebula o przesłaniu, które Matka Maria pozostawiła swojemu Zgromadzeniu. Czy aby na pewno słowa te dotyczą tylko i wyłącznie sióstr elżbietanek? Czy duchowego testamentu Matki Merkert nie powinniśmy odnieść także do naszego życia? Odpowiedź niech każdy z nas da sam sobie, we własnym sumieniu...

Beatyfikacja

Uroczysta celebracja Eucharystii i akt beatyfikacji Służebnicy Bożej Marii Luizy Merkert odbędą się w kościele pw. św. Jakuba St. Apostoła i św. Agnieszki w Nysie 30 września o godz. 10. Więcej o błogosławionej oraz pełny program uroczystości beatyfikacyjnych na stronie http://siostryelzbietanki.net




Przykład „kobiecego męstwa”

Z nyskim werbistą o. Henrykiem Kałużą, autorem tomiku poezji „Rozpłomieniona miłością. Poezje o Matce Marii Merkert”, rozmawia Michał Bondyra?


Co tak niezwykłego robiła w życiu Matka Merkert, że mimo iż o to nie zabiegała, stała się dla ludzi Śląska, a Nysy w szczególności, osobą znaną i cenioną?

– Matka Maria była z jednej strony konsekwentna w działaniu, a z drugiej pokorna i prosta. Jej prostolinijność przekraczała wszelkie mury. Wszystko po to, aby dotrzeć do tych ostatnich, zapomnianych przez zwykłych ludzi i możnych tego świata. Stała się w ten sposób pewnego rodzaju wyrzutem sumienia. Początkowo myślano, że jest to zwykła, kobieca wrażliwość, a nawet przewrażliwienie. Podejrzewano ją o brak realizmu, myślano, że jest to droga donikąd, tymczasem ona otworzyła drogę do gwiazd. Chrześcijańskie miłosierdzie ożyło w jej dłoniach i w dłoniach tych, które bardzo szybko zaczęły ją naśladować.

Czy Matka Maria mogłaby stać się autorytetem dla współczesnych kobiet? Czym mogłaby je urzec, czym pociągnąć?
– Świętość jest świeża zawsze. Jest też wyzwaniem na każdy czas. Nie ulega zatem wątpliwości, że Matka Maria może być przykładem dla wielu kobiet, żyjących we współczesnym świecie, w którym sfera ubóstwa zarówno materialnego, jak i duchowego stale się powiększa. Matka Maria to jednak przede wszystkim przykład „kobiecego męstwa”, wnoszącego w nasz świat olbrzymie pokłady delikatnego dobra. Nie jest to „męstwo radykalne”, czyli takie, które idąc przez życie depcze, ukazuje swą wyższość, możliwości, pozycje, tytuły. Jest ono za to proste, nienarzucające się, przy tym konsekwentne, jak tylko dobro i miłość konsekwentne być mogą.

Siostry od ubogich i chorych

Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety założyły w 1842 roku w Nysie Klara Wolff, Matylda i Maria Merkert oraz Franciszka Werner. Charyzmatem elżbietanek, obok życia radami ewangelicznymi, jest służba Bogu w osobach ubogich, chorych i starszych, zwłaszcza w ich własnych domach. Zgromadzenie liczy około 1000 sióstr. W Polsce w prowincjach: poznańskiej, wrocławskiej, toruńskiej, nyskiej, katowickiej i warszawskiej pracuje blisko 670 zakonnic. Liczne są także placówki zagraniczne m.in. w Brazylii, Boliwii, Ziemi Świętej, w Gruzji, na Litwie, w Nowosybirsku. Dom Generalny Zgromadzenia mieści się w Rzymie, pierwszą Matką Generalną była Maria Merkert, obecnie funkcję tę pełni Maria Samuela Werbińska. Z inicjatywy elżbietanek działa też Wspólnota Apostolska św. Elżbiety, zrzeszająca prawie 200 katolików świeckich.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki