To są "ucznie Stalina"

Konferencja prasowa prokuratury była swoistym majstersztykiem, a ręce same składały się do oklasków. Okazało się, że Kaczmarek to zwyczajny matacz, bezczelnie okłamujący organy sprawiedliwości. Pocieszające zaś jest to, że mamy wreszcie ekipę rządową, która potrafi dokonać publicznie bolesnego samooczyszczenia.

A swoją drogą, to zdumiewające, że cała ta wcześniejsza histeria...
Czyta się kilka minut

Konferencja prasowa prokuratury była swoistym majstersztykiem, a ręce same składały się do oklasków. Okazało się, że Kaczmarek to zwyczajny matacz, bezczelnie okłamujący organy sprawiedliwości. Pocieszające zaś jest to, że mamy wreszcie ekipę rządową, która potrafi dokonać publicznie bolesnego samooczyszczenia.

A swoją drogą, to zdumiewające, że cała ta wcześniejsza histeria opozycji i mediów oparta była o słowa miłośnika „prawdy inaczej”. Czegóż to nie mówiono! Namnożyło się „sprawiedliwych”, którzy usiłowali przekonać nas, że PiS niczym nie różni się od poprzednich aferzystów, a prokuratura została upolityczniona. Ziobro działał niezgodnie z prawem – mówił zarozumiały, jak zwykle, Ryszard Kalisz. Słyszeliśmy też o państwie totalitarnym, metodach sowieckich, Berezie Kartuskiej, gangsterach politycznych, czasach stalinowskich i polskiej aferze Watergate. Poseł Gadzinowski, ten od Urbana, przebąkiwał coś o podobieństwie do „putinowskiej walki z oligarchami”, Michnik pisał o „pełzającym zamachu stanu”, zaś Wałęsa – powiedział, co wiedział – że to „ucznie Stalina”.

Znaj proporcje, mocium panie! – chciałoby się odrzec tym wszystkim mędrcom. A zwłaszcza Kwaśniewskiemu, który z zatroskaną miną prawił coś o Białorusi. Czyżby sądził, że zapomnieliśmy o liderach opolskiego SLD, którzy siedzą teraz za kratkami, albo o aferze starachowickiej? I o tym, jak lewica kryła wówczas swoich ludzi, a kiedy już doszło do ich skazania, on sam – na zwieńczenie swej prezydentury – ułaskawił towarzysza Sobotkę? Śmieszą więc jego wywody o konieczności powołania komisji śledczej, bo przecież kiedy sam miał stanąć przed taką komisją, obwieścił, że może nawet zaśpiewać i zatańczyć, a potem wymigał się przed przesłuchaniem. Cóż, prezydent Kaczyński ponosi polityczną odpowiedzialność za wyniesienie na szczyty władzy tych wszystkich Kaczmarków i Kornatowskich. Wynika z tego, że ma nie najlepszą rękę do nominacji kadrowych. Paradoksem jest i to, że właśnie w ekipie rządzącej ujawnił się układ, o którym tyle mówili wcześniej bracia Kaczyńscy. Choć kpiny, których nie brak, są raczej nie na miejscu. Bo czymże innym są te wszystkie „układy”, jeśli nie realnie istniejącymi grupami interesu, wpływającymi pasożytniczo na rządy, poza oficjalnymi procedurami?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu lub zakup subskrypcję od razu na rok i oszczędź pieniądze.

Wypróbuj za darmo

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie
  • Możesz zrezygnować w dowolnym momencie
19.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 19.90 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2007