Lubić ludzi

Ważne jest, by lubić ludzi. Chcieć wyjść do nich i coś im przekazać, dać od siebie. Zrobić to prawdziwie, z serca.

Jabłka, materace i casting

Od najmłodszych lat byłem zaangażowany w różne dziedziny sceniczne. Był teatr amatorski, konkursy recytatorskie, śpiew chóralny, solowy. Kabaret odkryłem przypadkiem.

Cztery lata temu w wakacje miałem jechać do Niemiec, by zrywać jabłka...
Czyta się kilka minut

Ważne jest, by lubić ludzi. Chcieć wyjść do nich i coś im przekazać, dać od siebie. Zrobić to prawdziwie, z serca.

Jabłka, materace i casting

Od najmłodszych lat byłem zaangażowany w różne dziedziny sceniczne. Był teatr amatorski, konkursy recytatorskie, śpiew chóralny, solowy. Kabaret odkryłem przypadkiem.

Cztery lata temu w wakacje miałem jechać do Niemiec, by zrywać jabłka – taki sezonowy zarobek. Nic z tego nie wyszło, więc musiałem szybko zacząć szukać jakiejś pracy w Polsce. Znalazłem zatrudnienie jako akwizytor materacy rehabilitacyjnych.

Równocześnie miałem próby w amatorskim teatrze „U Przyjaciół”. Wracając z jednej z nich, natknąłem się na casting organizowany przez Zenona Laskowika i Władysława Sikorę. Wypełniłem ankietę i z marszu ruszyłem na przesłuchania. Byłem 80. Każdy coś przygotował, a ja, cóż, przyszedłem prosto z ulicy. Na szczęście z konkursów recytatorskich został mi w pamięci wiersz, który wydawał się śmieszny, kabaretowy. Później miałem jeszcze zapowiedzieć znaną gwiazdę na festiwalu piosenki i... organizatorzy castingu wnieśli na scenę krzesło i gitarę... To dlatego, że w ankiecie wpisałem, że śpiewam, gram na gitarze i kontrabasie.

Kiedy jechałem z materacami nad morze, dostałem telefon. Wygrałem casting! Mam przyjść na próbę. Nad morze pojechałem, ale z pracy zrezygnowałem zaraz potem.

Bez wyjścia do bufetu

W Platformie Artystycznej Zenona Laskowika obok wymienionego przed chwilą oraz Władysława Sikory, nie licząc muzyków, działa jeszcze 10 osób o różnorodnych doświadczeniach życiowych i scenicznych. Przedział wiekowy od 20 do 62 lat. Każdy stara się dołożyć do spektaklu swoją cegiełkę. Ja czasem wymyślę jakąś piosenkę i mam satysfakcję, gdy znajdzie się ona w głównym programie. Tych, jak dotąd, mieliśmy trzy: „Niespodziewane powroty, czyli twórzmy klimacik”, „Obora za trzy grosze plus vat” i zmieniona jej wersja: „O’pyra za trzy gorsze plus vat”. Występów w ciągu roku jest naprawdę sporo, skoro występujemy kilkanaście razy w miesiącu. Zmęczenie fizyczne daje czasem o sobie znać. Fizyczne, nie twórcze, bo każdy występ jest inny. Nie ma rutyny.

Od innych kabaretów różni nas kilka rzeczy. Po pierwsze, robimy spektakle kabaretowe, od początku do końca tworzące spójną całość. Dotykamy spraw społecznych, ale nie stronimy też od polityki. Gramy ponad dwie godziny, bez możliwości wyjścia do bufetu.

Co ważne, staramy się podnieść rangę piosenki kabaretowej, by nie była ona tylko przerywnikiem między kolejnymi skeczami, chwilą oddechu dla występujących, ale pełnowartościowym utworem, może nie zawsze śmiesznym, ale za to budzącym pewne refleksje.

Grabki za kulisami

Poza śpiewem gram na kontrabasie i biorę udział w skeczach sytuacyjnych. To wszystko wymaga odpowiedniego dystansu do samego siebie, tym bardziej że przedstawiane postaci na ogół nie są z nami kompatybilne. To, co jest wadą aktora, może być atutem kabareciarza: niski wzrost czy śmieszny głos. Ja wykorzystuję moją brodę i charakterystyczne nazwisko. Najbardziej udało mi się to w piosence o „Wilku morskim”...

Grając na scenie, czasami zdarza się, że czegoś się zapomni. Wtedy trzeba „szyć” tak, by publiczność się nie połapała. Zapomnisz tekstu w piosence – musisz wymyślić słowa na poczekaniu, nie pamiętasz roli – mówisz, że idziesz poszukać ogórków albo grabek za kulisami, rzucając w tym czasie okiem na ściągawkę.

Trzeba reagować. Inaczej człowiek jest spalony. Bo nie ma złej widowni, jest tylko źle wykonana piosenka, źle zinterpretowany skecz...

Damian Wilk jest członkiem Platformy Artystycznej Zenona Laskowika. Pisze piosenki, gra na kontrabasie, bierze udział w skeczach. Ponadto śpiewa w Inspiro Ensemble, współtworzy z grupą Bella Willa i uczestniczy w Festiwalu Teatrów Ulicznych Malta. Jest studentem V roku edukacji muzycznej w poznańskiej Akademii Muzycznej.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2007