Logo Przewdonik Katolicki

Taki sezon ogórkowy?

Michał Gryczyński
Fot.

Jak każdego lata, trwa właśnie sezon ogórkowy, czyli czas zastoju. Tak zwykło się nazywać upalny okres urlopów, kiedy to: na smutki ojca i córki, najlepsze kiszone ogórki/ a na humor wyborny choć jeden małosolny. Trudno jednak uwierzyć, że to sezon ogórkowy, przypatrując się scenie politycznej, na której tyle się ostatnio dzieje. Zresztą i lato do niedawna...

Jak każdego lata, trwa właśnie sezon ogórkowy, czyli czas zastoju. Tak zwykło się nazywać upalny okres urlopów, kiedy to: „na smutki ojca i córki, najlepsze kiszone ogórki/ a na humor wyborny – choć jeden małosolny”.

Trudno jednak uwierzyć, że to sezon ogórkowy, przypatrując się scenie politycznej, na której tyle się ostatnio dzieje. Zresztą i lato do niedawna nas nie rozpieszczało nadmiarem słońca. Powiadano nawet, że lipiec został odwołany – więc chyba do mądrości ludowych warto dorzucić nowe przysłowie: jakie lato, taki też sezon ogórkowy.

Owo tempo wydarzeń sprawia, że coraz trudniej nadążyć z pisaniem felietonów. Zaledwie bowiem człek odda tekst do druku, a już po chwili jest on, przynajmniej częściowo, nieaktualny. Felietoniści publikujący na łamach dzienników mają szansę nadążyć za galopującymi wydarzeniami, ale w tygodniku można, co najwyżej, dostać zadyszki. Nie zamierzam jednak użalać się nad swoją dolą – musiałbym rzucić pisanie i internować się wewnętrznie – tylko pragnę wyjaśnić, z jakiego powodu treść felietonu może się czasem wydawać nieco nieświeża. Abyście nie sądzili, zacni utracjusze raju, że przesadzam, służę przykładami.

Chciałem napisać coś o rodzącym się porozumieniu rządu z pielęgniarkami, gdy następnego dnia rozmowy zostały zerwane. Zamierzałem obśmiać kandydaturę Andrzeja Aumillera na ministra rolnictwa – bo zna się na nim, zapewne, tak dobrze jak na budownictwie, którym już kierował – ale nazajutrz dowiedzieliśmy się, że to już nieaktualne. Całe szczęście. Wreszcie po dymisji szefa Samoobrony – który sugeruje, że padł ofiarą prowokacji służb specjalnych, bo zastawiono na niego wnyki – miałem rozważać, jakie będą skutki rozpadu koalicji. Ale nie zdążyłem, bo niebawem Lepper ogłosił, że pomimo wszystko na razie Samoobrona pozostaje; ma się rozumieć, że z troski o Polskę, a nie dla lukratywnych posad.

Choć, oczywiście, nie ma żadnej pewności, że np. pojutrze koalicja będzie nadal trwać, bo Jarosław Kaczyński bywa wyjątkowo nieprzewidywalny. Jako rzadki okaz zręczności gabinetowej premier co i rusz lubi nas zaskakiwać. A w tej historii z Lepperem wydaje się, że mogło chodzić nie tyle o to, „by złapać króliczka, ale by gonić go”, jak śpiewali Skaldowie. Kto wie, może nawet – przegonić?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki