Trudno jednak uwierzyć, że to sezon ogórkowy, przypatrując się scenie politycznej, na której tyle się ostatnio dzieje. Zresztą i lato do niedawna...
Jak każdego lata, trwa właśnie sezon ogórkowy, czyli czas zastoju. Tak zwykło się nazywać upalny okres urlopów, kiedy to: „na smutki ojca i córki, najlepsze kiszone ogórki/ a na humor wyborny – choć jeden małosolny”.
Trudno jednak uwierzyć, że to sezon ogórkowy, przypatrując się scenie politycznej, na której tyle się ostatnio dzieje. Zresztą i lato do niedawna nas nie rozpieszczało nadmiarem słońca. Powiadano nawet, że lipiec został odwołany – więc chyba do mądrości ludowych warto dorzucić nowe przysłowie: jakie lato, taki też sezon ogórkowy.
Owo tempo wydarzeń sprawia, że coraz trudniej nadążyć z pisaniem felietonów. Zaledwie bowiem człek odda tekst do druku, a już po chwili jest on, przynajmniej częściowo, nieaktualny. Felietoniści publikujący na łamach dzienników mają szansę nadążyć za galopującymi wydarzeniami, ale w tygodniku można, co najwyżej, dostać zadyszki. Nie zamierzam jednak użalać się nad swoją dolą – musiałbym rzucić pisanie i internować się wewnętrznie – tylko pragnę wyjaśnić, z jakiego powodu treść felietonu może się czasem wydawać nieco nieświeża. Abyście nie sądzili, zacni utracjusze raju, że przesadzam, służę przykładami.
Chciałem napisać coś o rodzącym się porozumieniu rządu z pielęgniarkami, gdy następnego dnia rozmowy zostały zerwane. Zamierzałem obśmiać kandydaturę Andrzeja Aumillera na ministra rolnictwa – bo zna się na nim, zapewne, tak dobrze jak na budownictwie, którym już kierował – ale nazajutrz dowiedzieliśmy się, że to już nieaktualne. Całe szczęście. Wreszcie po dymisji szefa Samoobrony – który sugeruje, że padł ofiarą prowokacji służb specjalnych, bo zastawiono na niego wnyki – miałem rozważać, jakie będą skutki rozpadu koalicji. Ale nie zdążyłem, bo niebawem Lepper ogłosił, że pomimo wszystko na razie Samoobrona pozostaje; ma się rozumieć, że z troski o Polskę, a nie dla lukratywnych posad.
Choć, oczywiście, nie ma żadnej pewności, że np. pojutrze koalicja będzie nadal trwać, bo Jarosław Kaczyński bywa wyjątkowo nieprzewidywalny. Jako rzadki okaz zręczności gabinetowej premier co i rusz lubi nas zaskakiwać. A w tej historii z Lepperem wydaje się, że mogło chodzić nie tyle o to, „by złapać króliczka, ale by gonić go”, jak śpiewali Skaldowie. Kto wie, może nawet – przegonić?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













