Nie bój się psychoterapeuty

Przedłużanie cierpienia i trwanie w życiowym impasie w najmniejszym stopniu nie jest godne podziwu. Zwrócenie się o pomoc, kiedy jej potrzebujemy, jest oznaką odwagi i mądrości, a nie słabości.

Lazarus i Lazarus, Terapia w pigułce

Od pewnego czasu otrzymuję e-maile z prośbą o pomoc w rozwiązaniu poważnych problemów życiowych. Choć tłumaczę, że takie...
Czyta się kilka minut

„Przedłużanie cierpienia i trwanie w życiowym impasie w najmniejszym stopniu nie jest godne podziwu. Zwrócenie się o pomoc, kiedy jej potrzebujemy, jest oznaką odwagi i mądrości, a nie słabości”.

Lazarus i Lazarus, „Terapia w pigułce”

Od pewnego czasu otrzymuję e-maile z prośbą o pomoc w rozwiązaniu poważnych problemów życiowych. Choć tłumaczę, że takie sprawy wymagają osobistego kontaktu z psychoterapeutą i nie uda się ich rozwiązać korespondencyjnie, często otrzymuję odpowiedź: „nie jestem gotów do kontaktu twarzą w twarz z terapeutą”.

Zdaję sobie sprawę, że anonimowość kontaktu e-mailowego może na pierwszy rzut oka ułatwić „rozmowę”, jednak pozostaje się wtedy na poziomie bardzo płytkim i naprawdę trudno sprawę rozwiązać. Tym bardziej że często problem, choć uzewnętrznia się w zachowaniu jednej osoby, wynika z zaburzeń relacji z bliskimi, zatem dopiero osobisty kontakt, poznanie kontekstu sprawy, może pomóc.

Drugi rodzaj korespondencji pochodzi od osób, które w ogóle odrzucają psychologię. Psychoterapię uważają za rodzaj szamaństwa, „bawienia się w Pana Boga”. Piszą w tonie: „Święty XY czyni cuda, tylko modlitwa może pomóc” lub też: „Dopiero gdy się przyznam, że sam jako człowiek nic nie mogę i powierzę się Bogu, on uzdrowi mój problem”. Takim osobom stawiam pytanie: „Czy kiedy masz gorączkę, zaciskasz zęby i modlisz się, by się obniżyła, czy idziesz do lekarza?”. Jak można się domyślić, w przypadku choroby fizycznej ludzie ci jednak korzystają z pomocy człowieka. Trzeba zdać sobie sprawę, że problemy emocjonalne są takimi samymi problemami jak fizyczne, czasem zresztą mają podłoże w zaburzeniach fizycznych. Obarczanie Pana Boga zadaniem uleczenia problemu emocjonalnego zamiast pójścia do psychoterapeuty jest jak modlenie się o zdrowe zęby zamiast ich mycia.

Oczywiście warto znaleźć terapeutę o podobnym systemie wartości, jednak już dawno skończyły się czasy psychoanalitycznej kozetki i grzebania się w kompleksie Edypa jako źródle problemów. Dostępna jest np. terapia krótkoterminowa, która po około dziesięciu spotkaniach pozwala na rozwiązanie najistotniejszych problemów i dostarcza metod samodzielnego radzenia sobie z nimi.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 21/2007