Jeszcze Francja nie zginęła!

Pod koniec XVIII wieku rewolucjoniści rządzący Francją zadziwili cały świat. Liberté, Egalité, Fraternité ou la Mort! (Wolność, Równość, Braterstwo albo Śmierć!) nawoływali, chcąc zbudować nowy lepszy świat. Podczas jego budowy... wymordowali kilkaset tysięcy ludzi!

Krwawi architekci nowego świata za główną przeszkodę w realizacji swoich planów uznali chrześcijaństwo...
Czyta się kilka minut

Pod koniec XVIII wieku rewolucjoniści rządzący Francją zadziwili cały świat. – Liberté, Egalité, Fraternité ou la Mort! (Wolność, Równość, Braterstwo albo Śmierć!) – nawoływali, chcąc zbudować nowy lepszy świat. Podczas jego budowy... wymordowali kilkaset tysięcy ludzi!

Krwawi architekci nowego świata za główną przeszkodę w realizacji swoich planów uznali chrześcijaństwo i wiarę w Boga. Na kamiennych tablicach zamiast Dekalogu umieścili Deklarację Praw Człowieka i Obywatela. Wprowadzili nowy kalendarz. Przykazali ludowi, aby nie liczył już lat, jakie minęły od narodzenia Jezusa Chrystusa, a rok 1792 uznał za pierwszy rok nowej ery. Rewolucjoniści ogłosili, że miesiąc ma 3 tygodnie, a tydzień – 10 dni. Na rozkaz nowych władców niszczono kościoły, mordowano księży, zakonnice i wszystkich, którzy stawali w obronie Kościoła.

Mimo że z czasem francuscy przywódcy zaczęli odchodzić od rewolucyjnych praktyk spod znaku gilotyny, Francja do dziś pozostała najbardziej laickim państwem Europy. To właśnie znad Sekwany od wielu lat dochodziły do nas najgłośniejsze protesty przeciwko umieszczeniu Invocatio Dei w preambule europejskiej konstytucji.

Prezydenturę Jacques’a Chiraca trudno było uznać za udaną. Zasłynął między innymi propozycjami wprowadzenia „ogólnoświatowego opodatkowania”, strofował inne kraje i doradzał im, aby „siedziały cicho”, „pomagał głodującej Afryce”, nie dopuszczając do otwarcia europejskiego rynku rolnego dla afrykańskich produktów.

Ostatnie wybory prezydenckie pokazały jednak, że Francji zagrażał wybór jeszcze gorszego przywódcy! Do drugiej tury wyborów, obok Nicolasa Sarkozy’ego, zakwalifikowała się „towarzyszka życiowa” François Hollande’a (szefa francuskiej Partii Socjalistycznej), Ségolène Royal. Poza pomysłami na zrujnowanie francuskiej gospodarki pani Royal nie ukrywała też swoich „rewolucyjnych” poglądów na temat państwa i „nowego modelu rodziny”. Przy okazji straszyła, że zwycięstwo jej rywala może spowodować wybuch niezadowolenia u rewolucyjnie nastawionego francuskiego ludu.

Przegrała. Francuski lud spalił jedynie kilkaset samochodów. Kościoły przetrwały. Kalendarz pozostał bez zmian. Tydzień ma ciągle 7 dni. Jeszcze Francja nie zginęła!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 20/2007