„Historia pewnej podróży” – to tytuł płyty Grzegorza Turnaua. Krakowski bard nie wyrusza jednak w podróż sam. Towarzyszy mu pamięć jego literackiego mistrza Marka Grechuty, któremu poświęca swój album. Muzyczna wędrówka składa się z czternastu piosenek, stanowiących poetycką wykładnię świata, opiewającą zapomniane przez wielu wartości, takie jak czysta miłość, szczerość czy przyjaźń. Nagranie powstało w dużej mierze dzięki tej ostatniej, która – jak się przekonujemy po wysłuchaniu utworów – między artystami przyjęła wymiar poetyckiego braterstwa.
Słowa
Na płycie w szczególny sposób wyróżnia się warstwa tekstowa, akcentująca postać człowieka doświadczającego codziennych fascynacji, ale również trosk. Takie przedstawienie ludzkiej osoby wywołuje przeświadczenie, że bohaterem danego utworu jest każdy z nas. Odbiorca, odkrywając ten swoisty rodzaj tożsamości, ma możliwość dostosowania słów do swojej wrażliwości, a przez to lepszego ich zrozumienia. Autorami wierszy zamieszczonych na płycie są m.in.: Julian Tuwim, Leszek Aleksander Moczulski, Józef Czechowicz.
W utworze „Wędrówka” stajemy się żeglarzami, którzy poszukują wartości jak ojczyzny, by zaraz potem odnaleźć ją w geście braterstwa. I choć nie wiemy „kto pierwszy w nas rozpoznał, kto wrogów, kto przyjaciół”, będziemy częścią korowodu życia, póki „wciąż będziemy pytać po kryjomu”.
W cieniu Stwórcy
Żyjąc w rzeczywistości pełnej lęków i wojen, podobnie jak Turnau tęsknimy za „światem w obłokach”, w którym moglibyśmy znaleźć ukojenie i namiastkę pewności. Pieśniarz pokazuje, że taki świat wcale nie zaginął, ale warunkiem jego odkrycia jest odnalezienie w sobie odwiecznej prawdy, czyli Boga. Poeta utożsamia Jego postać z podróżnikiem, który „tu z nami w słońcu wiele szczęścia dożył”. Wymiar duchowy obecny w utworach pokazuje, że najpiękniejsze wiersze i muzyka rodzą się w chwili odwołania do Stwórcy.
Ważnym wymiarem albumu jest warstwa dźwiękowa. Tworzą ją m.in. altówka, saksofon, gitary, a nawet akordeon. Jeśli dodamy do nich krystaliczne brzmienie fortepianu, przekonamy się, że mamy do czynienia z klasycznym turnauowskim brzmieniem.
Artysta zaprosił do nagrania swoich scenicznych przyjaciół, do których należą: Anna Maria Jopek, Jan Kanty Pawluśkiewicz oraz Wojciech Mann. Całość dopełnia zespół smyczkowy, a także chór. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych albumów Turnaua, muzyka stanowi pretekst do przekazania zamierzonych treści. Nie należy jednak wiązać tego z monotonią, bo bez ukazywanych przez nią nastrojów teksty zawarte na płycie mogłyby się wydać mniej wyraziste.
Iść dalej
„Historia pewnej podróży” to historia odkrywania siebie w drugim człowieku, a także dowód na to, że warto jest żyć, o ile w tytułową podróż nie udamy się sami. A jeśli przyjdzie nam, podobnie jak w przypadku Grzegorza Turnaua, pożegnać bliską osobę, to mając wspomnienia, będziemy wstanie iść dalej „szukać swego dnia, by kiedyś jeszcze raz usiąść przy wspólnym stole”.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









