Wielu z nich oburzyło oświadczenie władz SDP, a...
Powróciłem z grzybobrania, aby nie upodobnić się do owego partyzanta, który tak przyzwyczaił się do leśnego życia, że ujawnił się dopiero trzydzieści lat po wojnie. Czas spędzony w lesie pozwolił mi jednak nabrać dystansu do ostatnich wydarzeń i do opinii rozmaitych moralistów, których namnożyło się nam w polityce i mediach.
Wielu z nich oburzyło oświadczenie władz SDP, a zwłaszcza apel o niełączenie pracy dziennikarskiej z walką polityczną oraz sugestia, że przygotowywanie materiałów propagandowych jest nie do pogodzenia z rzetelnością warsztatową. Udali oni, że nie słyszeli wypowiedzi kardynała Stanisława Dziwisza, który uznał podkładanie kamer i wykorzystywanie taśm w środkach publicznych za upokarzające.
„Kupiłem lornetkę, by podglądać Bernadetkę” – przebój braci Golców nie pozwala nam zapomnieć o istnieniu „Wielkiego Brata”. Zwiastunem jego reaktywacji była afera Rywin-Michnik, a teraz dał on o sobie znać w połowie września. Wtedy stacja TVN pokazała w programie „Uwaga” taśmę z rzeszowskiego supermarketu, na której zarejestrowano, jak pewna pani prokurator kradnie bieliznę. Tydzień później „Wiadomości” TVP przypomniały, że na ulicach, dworcach, w sklepach i przymierzalniach jesteśmy podglądani – oczywiście w trosce o nasze bezpieczeństwo –przez coraz większą liczbę kamer. Tego samego dnia przeniesiono z portalu internetowaego „Gazety Wyborczej” na szklany ekran zapis podsłuchanej rozmowy telefonicznej senatora PiS Jarosława Chmielewskiego z posłanką Samoobrony Sandrą Lewandowską. Aż wreszcie TVN pokazała taśmę z p. Renatą Beger i dwoma posłami PiS w rolach głównych. Podsłuchiwano jednak tylko ich, bo przecież p. Renia wiedziała, że rozmowa jest rejestrowana przez kamery. Jak tu więc nie mieć wątpliwości, czy są to „taśmy prawdy”, skoro odegrała ona – razem z dziennikarzami TVN – swoisty spektakl?
PiS powiada, że przeżywamy powtórkę „lewego czerwcowego” 1992 r. Chyba nie bez racji, skoro tydzień wcześniej Donald Tusk w programie „Co z tą Polską?”, zapytany przez Tomasza Lisa, czy chodzi o to, aby – jak w czerwcu 1992 r. – natychmiast odsunąć od władzy Kaczyńskich, a potem rozmawiać „na naszych warunkach”, odrzekł: – Tak, dokładnie jest tak.
Tylko, że dla Samoobrony cała ta zabawa w podsłuchiwanie może okazać się politycznym „sepuku”. Bo kto jeszcze będzie chciał z nimi negocjować?
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













