Big Brother, czyli za ścianą ZOMO

Spróbujmy zastosować stosunkowo prosty tzw. eksperyment myślowy, czyli po prostu wyobraźmy sobie taką oto sprawę: ktoś, wykładowca jakiegoś przedmiotu na uniwersytecie, filmuje ukrytą kamerą swoją studentkę (nazwijmy ją umownie Renata B.), w czasie jej zajęć, pobytów w dziekanacie, a przede wszystkim w czasie zaliczeń i egzaminów. Jakaś telewizja robi z tego serial, który cieszy...
Czyta się kilka minut

Spróbujmy zastosować stosunkowo prosty tzw. eksperyment myślowy, czyli po prostu wyobraźmy sobie taką oto sprawę: ktoś, wykładowca jakiegoś przedmiotu na uniwersytecie, filmuje ukrytą kamerą swoją studentkę (nazwijmy ją umownie Renata B.), w czasie jej zajęć, pobytów w dziekanacie, a przede wszystkim w czasie zaliczeń i egzaminów. Jakaś telewizja robi z tego serial, który cieszy się dużą oglądalnością, zwłaszcza że owa studentka nie zalicza stosownego egzaminu, choćby z zakresu stosunków międzynarodowych. Oczywiście, jestem przekonany, że taki zabieg – pomimo całej atrakcyjności i szans komercjalizacji – wzbudza pewien opór. Wyrasta on z poczucia elementarnej przyzwoitości, która każe szanować godność człowieka, prawo do intymności, prywatność itp.

To, co w tym miejscu wydaje się oczywiste, nie jest tak oczywiste dla autorów (przynajmniej tych znanych autorów) „taśm prawdy”, czyli taśm prawdy o manipulacji. Niezależnie od aspektów etyki politycznej rodzi się tutaj szereg pytań z zakresu etyki dziennikarskiej. Jakie są granice prowokacji dziennikarskiej? Czy dziennikarz ma uprawnienia podobne do tych, które z trudem przyznaje się policjantowi w jego czynnościach operacyjno-rozpoznawczych, takich jak „zakup kontrolowany” czy podsłuch? Czy formułą życia politycznego i społecznego, na którą jesteśmy skazani, jest formuła Big Brothera?

Jeśli ta ostatnia formuła istotnie dla wielu jest akceptowalna, a zgodne chóry sojuszu Samoobrony z Platformą pokazują, że jest, to taka formuła ma swoje konsekwencje. Big Brother łamie ze swej istoty zasady demokracji – część uczestników programu jest osadzona we wnętrzu czegoś, co może być mylone z domem, a część steruje i manipuluje tymi ludźmi. Manipulatorzy mają w tym układzie realną władzę i decydują o losie uczestników programu. Sprawiają wrażenie miłych, ale ich rola nie różni się zbytnio ani od roli służb bezpieczeństwa, ani ich zbrojnego ramienia, czyli ZOMO. Poziom akceptowalności ostatnich zdarzeń jest dla mnie poziomem tęsknoty i sentymentu za tym, co wydawało się, że już minęło.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 42/2006