Logo Przewdonik Katolicki

Wybudować Boży dom

Błażej Tobolski
Fot.

Wiele mówi się o opuszczonych i zamkniętych kościołach w zachodniej Europie. W Polsce jednak wciąż jeszcze znacznie większym problemem jest potrzeba budowy nowych świątyń dla rozrastających się osiedli mieszkaniowych. Bliskość kościoła i opieki duszpasterskiej powinna także ułatwić ludziom zbliżenie się do Boga. Nie zawsze jednak w najnowszej historii naszego kraju przestrzegano...

Wiele mówi się o opuszczonych i zamkniętych kościołach w zachodniej Europie. W Polsce jednak wciąż jeszcze znacznie większym problemem jest potrzeba budowy nowych świątyń dla rozrastających się osiedli mieszkaniowych. Bliskość kościoła i opieki duszpasterskiej powinna także ułatwić ludziom zbliżenie się do Boga.

Nie zawsze jednak w najnowszej historii naszego kraju przestrzegano prawa do wolności wyznawania wiary i sprawowania kultu religijnego. Podczas II wojny światowej, podobnie jak na całym okupowanym terytorium Polski, większość kościołów w archidiecezji zamknięto dla wiernych i zamieniono na magazyny. Tylko w nielicznych świątyniach można było odprawiać nabożeństwa, na które zjeżdżali ludzie z całej okolicy, pokonując często bardzo długą drogę. Po wojnie zaczęto odbudowywać zniszczone kościoły katolickie, przejmując także z czasem większość świątyń opuszczonych przez Niemców, przeważnie ewangelików. W wielu wypadkach takie działanie uchroniło te zabytkowe obiekty przed zniszczeniem, jakiego doznał chociażby dawny zbór w Połajewie, dziś zrujnowany i wystawiony na sprzedaż.

Ogromne potrzeby i niewielkie możliwości
W czasach rządów komunistycznych Kościół także spotykał się z przeszkodami, chcąc rozwijać duszpasterstwo na nowo zasiedlanych terenach. Dopiero w latach 70. zaczęto wydawać pierwsze pozwolenia na remonty i rozbudowę już istniejących obiektów sakralnych. Wtedy na świątynie, w których mogli modlić się mieszkańcy powstających osiedli, adaptowano niejednokrotnie domy katechetyczne, baraki czy nawet budynki mieszkalne (m.in. os. Tysiąclecia czy Luboń-Lasek).

Przełom w budownictwie kościelnym nastąpił z początkiem lat 80. w wyniku przemian społeczno-politycznych w Polsce. Również archidiecezja poznańska podjęła ogromny wysiłek budowlany, adekwatny do potrzeb duszpasterskich, jakie narosły w ciągu kilkudziesięciu lat, gdy w zasadzie nie wznoszono nowych świątyń. Te wszystkie inwestycje były możliwe dzięki ofiarności i wysiłkom wiernych, gdyż nie otrzymywano żadnych dotacji ze strony państwa. Podobne zaangażowanie parafian w powstawanie nowych kościołów widoczne jest również dziś. Są jeszcze także osiedla, zwłaszcza w Poznaniu (m.in. na os. Pod Lipami czy os. Dębina) i na jego obrzeżach (m.in. os. Grzybowe w Suchym Lesie, Dąbrówka-Palędzie, Swarzędz), które wciąż oczekują na swoje świątynie, stanowiące centrum życia duchowego parafii. Osobne zagadnienie stanowi sprawa kościoła akademickiego w nowym kampusie uniwersyteckim Poznań Morasko.

Kościół dla Papieża i parafian
– Najpiękniejszym pomnikiem pamięci poświęconym Janowi Pawłowi II, przekazanym od miasta Poznania i całej archidiecezji, byłby nowy kościół oraz parafia pw. św. Karola Boromeusza – powiedział bp Zdzisław Fortuniak podczas Mszy św. odprawionej na pl. Mickiewicza 8 kwietnia 2005 r., na której zgromadzili się poznaniacy po śmierci Ojca Świętego. Do tej postaci świętego pasterza, swojego patrona z chrztu św., odwoływał się Papież w licznych wypowiedziach. Stanowił on niewątpliwie wzór życia dla młodego Karola, potem kapłana, biskupa i papieża.

Realizując tę ideę, archidiecezja zwróciła się do Urzędu Miasta Poznania o pomoc w znalezieniu odpowiedniego terenu pod budowę świątyni na os. Pod Lipami. Tam bowiem już od 30 lat planowane było utworzenie odrębnej parafii. Kiedy abp Antoni Baraniak zwrócił się do ówczesnego Wydziału ds. Wyznań z prośbą o wydanie zezwolenia na budowę kościołów ma ul. Warzywnej i na os. Pod Lipami (wówczas os. Wielkiego Października), otrzymał zgodę na wzniesienie tylko tej pierwszej świątyni. Nie zakwestionowano jednak potrzeby budowy i drugiego kościoła, lecz decyzję odmowną uzasadniono brakiem materiałów budowlanych w kraju. Później bardziej paląca stała się sprawa budowy nowych świątyń na rozrastających się w szybkim tempie Ratajach i Piątkowie. Teraz nadszedł w końcu sposobny czas na podjęcie wysiłku utworzenia zaplanowanej przed 30 laty parafii. Starania te spotkały się z ogromną życzliwością ze strony władz miasta.

– Budowa kościoła na os. Pod Lipami w Poznaniu stanowi jedną z największych, najpilniejszych potrzeb archidiecezji w tej dziedzinie – mówi bp Zdzisław Fortuniak. – Wynika ona m.in. z tego, że w stosunku do sytuacji z lat 30. nastąpił jeszcze dalszy rozwój budownictwa mieszkaniowego w tym rejonie. Przybyło więc ludzi, którzy potrzebują stałej opieki duszpasterskiej.

W oczekiwaniu na decyzję

Ks. Grzegorz Szafraniak, przyszły proboszcz parafii pw. św. Karola Boromeusza na os. Pod Lipami w Poznaniu:

– Początkowo kościół miał stanąć na gruncie należącym do Miasta, w miejscu, gdzie obecnie stoją kioski handlowo-usługowe. Jednak na spotkaniu Rady Osiedla zwrócono się do przyszłego proboszcza z propozycją zmiany tej lokalizacji. Zaproponowano dotychczasowy park Kosynierów. Przed rozpoczęciem budowy zamierzano uregulować kwestię własności terenu, na którym miał stanąć kościół. Obecnie posiada go bowiem Spółdzielnia Mieszkaniowa na zasadzie wieczystej dzierżawy. Dlatego Miasto zaoferowało Spółdzielni pełną własność innego terenu, położonego na os. Pod Lipami, w zamian za zrzeczenie się przez nią prawa tej wieczystej dzierżawy na rzecz Miasta. Następnie, uzyskane w ten sposób grunty zostałyby przekazane archidiecezji pod budowę. Zgodę na taki plan zagospodarowania tego miejsca wyraziła też gmina ewangelicka w Poznaniu, do której należał znajdujący się tu dawniej cmentarz, m.in. ze względu na osobę zmarłego Papieża, którego pomnikiem miałaby być przyszła świątynia. Jego współwłaścicielem było Miasto. Podczas głosowania na posiedzeniu Rady Osiedla, które odbyło się na początku września, wniosek dotyczący zamiany gruntów przez Spółdzielnię Mieszkaniową z Miastem tak, aby umożliwić zatwierdzenie nowej lokalizacji planowanej świątyni, został rozpatrzony negatywnie.

W tej sytuacji pozostało nam szukanie kompromisu. Dlatego teren, na jakim miałby powstać kościół parafialny wraz z budynkami towarzyszącymi, został zmniejszony i ta propozycja będzie w najbliższych tygodniach rozpatrywana na kolejnym posiedzeniu Rady Osiedla. Mamy wielką nadzieję, że radni pozytywnie ustosunkują się do niej. Pozwoli to rozpocząć działania duszpasterskie i budowę kościoła – wotum wdzięczności za pontyfikat Jana Pawła II.

Parafia pw. św. Karola Boromeusza ma objąć opieką duszpasterską kilka tysięcy ludzi z os. Pod Lipami i Wilczak, gdzie obecnie powstaje ok. 1000 nowych mieszkań.

Tereny te wchodziły dotychczas w skład największej w archidiecezji, bo liczącej ok. 25 tys. wiernych, parafii pw. św. Jana Bosko (ul. Warzywna). Kościół ten wybudowano w latach 70., kiedy trudno było uzyskać od władz komunistycznych zgodę na tworzenie nowych parafii, miał więc służyć wszystkim okolicznym mieszkańcom. Jednak teraz sytuacja się zmieniła i poszczególne osiedla mają już własne świątynie, gdyż trudno jest prowadzić duszpasterstwo dla tak ogromnej liczby ludzi. Mniejsze parafie sprzyjają natomiast większemu zaangażowaniu się wiernych w życie wspólnoty i utożsamianiu się z nią. Umożliwiają też lepszy kontakt z kapłanem i między parafianami, dzięki czemu zmniejsza się poczucie anonimowości na osiedlach. Bliskość kościoła sprawia również, że łatwiej jest do niego dotrzeć, co jest szczególnie ważne zwłaszcza dla osób starszych, których nie brakuje wśród tutejszych mieszkańców.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki