Kiedy patrzę na to, co ostatnio dzieje się w polskiej polityce, nieodparcie przypomina mi się wierszyk, który czytuję córce. Zaczyna się on słowami: „Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy…”. I nie chodzi mi tylko o nasuwające się porównania do targów o potrzebne do rządzenia głosy. W wierszyku nie tyle bowiem mamy o transakcjach kupna-sprzedaży, co o waśniach pomiędzy stłoczonymi na jednej ladzie warzywami. Tam, traktowana z kpiną przez innych, kapusta puentuje trzeźwo, że „po co wasze swary głupie, wnet i tak zginiemy w zupie”. I tu paralela mi się urywa – bo cóż miałoby być ową „zupą” dla rozgorączkowanych polityków i skłóconych partii?
Teoretycznie ci, których wybraliśmy, a którzy się nie sprawdzili, powinni zostać przez nas „ugotowani” podczas kolejnych wyborów. Na to jednak, przynajmniej gdyby przedterminowe głosowanie zarządzono wkrótce, się nie zanosi. Z sondaży – nawet biorąc poprawkę na to, że ostatnimi czasy nierzadko potrafiły one rozmijać się z rzeczywistością przy urnach – wynika, że polityczny skład wybranego dziś Sejmu byłby, z pewnymi korektami na prawym i lewym skrzydle, bardzo podobny do tego, który wyłonił się jesienią ubiegłego roku.
Nie tylko „zupy” nie widać na horyzoncie, ale w stworzonym przez siebie klimacie właściwie wszystkie nasze „polityczne warzywa” więdną. Swoim postępowaniem dają argumenty tym, którzy są skłonni przypinać wszelakie łatki: liderom PiS – że nie potrafią współpracować z innymi, więc nie będzie nigdy gwarancji zrobienia tego, co zapowiadają; Lepperowi – że jest genetycznie zaprogramowanym rozrabiaką, a na próbach „cywilizowania” go można się wyłącznie sparzyć; PSL – że z każdym się dogada, kwestia tylko, za ile; PO – że nie mając wizji bycia sensowną opozycją, nie znajduje sposobu na zrealizowanie swoich pomysłów. I tak dalej, i tak dalej… Wszyscy tracą. Także, a właściwie – przede wszystkim, tracą Polacy, bo parlamentarzyści zbyt często zamiast tworzeniem sensownego prawa zajmują się gorączkowym konstruowaniem nowych politycznych układanek.
Na koniec – żeby była jasność – zastrzeżenie. Nie potępiam polityków za to, że ze sobą, czasem w sposób przesadnie barwny, kłócą się. Spór jest wpisany w istotę demokracji, jednomyślność już przerabialiśmy… Chodzi mi o to, że efektem tego sporu powinno być coś, co służy dobru kraju. A możliwość osiągnięcia takiego efektu przy obecnym politycznym układzie sił coraz trudniej dostrzec.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













