Logo Przewdonik Katolicki

Żal nasz narodowy

Artur Boiński
Fot.

To chyba jedna z naszych głównych cech narodowych, jeżeli o takowych w przypadku poszczególnych nacji w ogóle można mówić. Chodzi o nasze malkontenctwo, skłonność do wiecznego narzekania. W przeciwieństwie do innych narodów Polacy paradoksalnie czują się lepiej, gdy... jest źle, gdy można popsioczyć, poużalać się nad swoim losem, przyjąć postawę cierpiętnika, któremu wszyscy...

To chyba jedna z naszych głównych cech narodowych, jeżeli o takowych w przypadku poszczególnych nacji w ogóle można mówić. Chodzi o nasze malkontenctwo, skłonność do wiecznego narzekania. W przeciwieństwie do innych narodów Polacy paradoksalnie czują się lepiej, gdy... jest źle, gdy można popsioczyć, poużalać się nad swoim losem, przyjąć postawę cierpiętnika, któremu wszyscy wokół powinni współczuć. Nawet jak coś idzie dobrze, potrafimy sobie życie obrzydzić. I nie ma możliwości, byśmy powodu do narzekania nie znaleźli.

W samym środku tak zwanego sezonu ogórkowego (co u nas oznacza najczęściej czas, w którym politycy udają się na wakacje), gdy – wydawać by się mogło – od naszej władzy ukochanej i „ciężkich” tematów nieco odetchniemy, szybko znajdujemy inne sprawy do publicznego roztrząsania. Teraz na tapetę trafił niejaki „Delegat”, czyli Bardzo Ważny Donosiciel, który esbekom opisywał sprawy związane z ludźmi „Solidarności”, księżmi, a nawet samym Papieżem. Trwa dyskusja, czy był to świecki, czy duchowny, a może „Delegata” stworzono z donosów kilku osób?

Jak sami sobie w sezonie ogórkowym tematów nie wykreujemy, robią to za nas inni. Unia Europejska straszy Polskę sankcjami za przywrócenie kary śmierci. Żeby była jasność – jestem za Unią, a przeciw karze śmierci. Tyle że absurdem są takie pogróżki jedynie po tym, gdy w jednym z wywiadów polski prezydent napomknął, że przydałaby się debata nad sensownością istnienia w naszym prawodawstwie tego typu sankcji.

Dumę i radość wielu kibiców z faktu, że Polak po raz pierwszy wystartował w wyścigu Formuły 1 (i nawet przyzwoicie się spisał, bo wśród najszybszych kierowców świata był siódmy), szybko popsuto nam zdyskwalifikowaniem go za to, że jego pojazd był za lekki. Ale nawet jak inni nam humoru nie psują, staramy się zrobić to sami. W minionym tygodniu bardzo dobrze wypadli nasi pływacy, przywożąc z mistrzostw Europy worek medali. Wspomniana narodowa cecha przypomniała mi się, gdy oglądałem transmisję z występu Otylii Jędrzejczak. Wygrała, ale gdy kamera pokazywała wykrzywioną grymasem zmęczenia twarz mistrzyni, komentator wyrokował, że to na pewno niezadowolenie z powodu tego, iż nie udało się przy okazji pobić rekordu świata...

Na deser pozostawiłem jakże wdzięczne pole do narodowych narzekań – pogodę. Gdy przez ponad miesiąc męczyły nas upały, wszyscy wokół psioczyli na ciepło, zaklinali niebo (przykład poszedł z góry – vide: parlamentarne modły o deszcz) i marzyli o ochłodzeniu. Po paru dniach opadów i niższych temperatur już słyszę wokół narzekania, że zimno, że mokro, że źle. Tak sobie jednak myślę, że jeśli w nadchodzącym tygodniu aura, choćby najgorsza, byłaby jedynym powodem do naszych polskich narzekań i zmartwień, to i tak naprawdę nie byłoby źle.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki