Polskie Pompeje

Trudno dać wiarę, ale Biskupin jeden z najbardziej znanych rezerwatów archeologicznych w Europie Środkowej został odkryty przez przypadek. W 1933 roku młody nauczyciel Walenty Szwajcer podczas wycieczki na półwysep Jeziora Biskupińskiego zwrócił uwagę na wystające ponad linię wody drewniane pale.



Osada bagienna kultury łużyckiej zgodnie oznajmili archeolodzy....
Czyta się kilka minut

Trudno dać wiarę, ale Biskupin – jeden z najbardziej znanych rezerwatów archeologicznych w Europie Środkowej – został odkryty przez przypadek. W 1933 roku młody nauczyciel Walenty Szwajcer podczas wycieczki na półwysep Jeziora Biskupińskiego zwrócił uwagę na wystające ponad linię wody drewniane pale.

Osada bagienna kultury łużyckiej – zgodnie oznajmili archeolodzy. Jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się w prasie krajowej i zagranicznej artykuły dotyczące sensacyjnego wykopaliska. Do niewielkiej miejscowości na Pałukach w krótkim czasie zawitały znamienite osobistości, m.in. kard. August Hlond, marszałek Edward Rydz-Śmigły oraz prezydent Ignacy Mościcki. Nie na darmo w okresie międzywojennym nazywano Biskupin „polskimi Pompejami”.

Stare jak nowe

Jako pierwszy – jesienią 1933 roku – dotarł do Biskupina prof. Józef Kostrzewski, który szybko zadecydował o rozpoczęciu prac wykopaliskowych. Podziwiano zarówno ich rozmach, jak i wysoki poziom stosowanych metod badawczych. Nowoczesne środki techniczne, do których z pewnością należały zdjęcia fotograficzne z balonu oraz badania podwodne, stawiały nas w światowej czołówce. Odkryto wówczas drewniane konstrukcje osiedla (domostwa, wały, ulice) sprzed ponad 2700 lat. Profesor Kostrzewski kierował wykopaliskami aż do wybuchu drugiej wojny światowej. Jego dzieło po 1945 roku kontynuował bliski współpracownik, późniejszy dyrektor Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, prof. Zdzisław Adam Rajewski. W latach 70. rozbudowano cały rezerwat, który liczy obecnie około 23 hektarów.

Wydaje się, że w Biskupinie wszystko już odkryto, ale pracy nie brakuje. W ostatnich latach powstało wiele obiektów związanych z archeologią doświadczalną – hodowlą zwierząt, uprawą pradziejowej pszenicy, prosa czy bobu celtyckiego, wytopem żelaza i brązu lub wyrobem ceramiki. Przebudowy doczekał się pawilon muzealny (zaopatrzony obecnie w nowoczesną pompę ciepła). Odnowiono też wszystkie rekonstrukcje – większość z nich w ciągu ostatniego półtora roku.

Atrakcji moc!

„Warszawski Dziennik Narodowy” z 1937 roku nie szczędził sił, by zachęcić rodzimych turystów do odwiedzenia „osady bagiennej” sprzed 25 wieków: „Nie zapomnij zarezerwować kilku godzin lub paru dni na zwiedzenie Biskupina... Gdy już opalisz się na czekoladowo, gdy obrzydnie ci dancing i bridge, wieża Eiffel uprzykrzy się jak komin fabryczny, a Adriatyk jak oleodruk z pokojów umeblowanych, ciśnij wszystko i jedź do pradawnego grodu naszych przodków. Tu z pewnością zawodu nie doznasz. Jest to poza tym twój obowiązek dobrego Polaka. Przyjemny obowiązek...”.

Z tym ostatnim stwierdzeniem nie sposób się nie zgodzić. Obowiązek przyjemny, bo w biskupińskim rezerwacie nudą bynajmniej nie wieje. W tym roku szykuje się już dwunasty festyn archeologiczny, który przeniesie uczestników w czasy rozkwitu Imperium Rzymskiego. – Za każdym razem staramy się zaproponować publiczności nieco inny temat. Teraz przyszło zmierzyć się nam z dosyć trudną materią – „Rzymianie i barbarzyńcy”. Chcemy pokazać, co się działo w Rzymie, w Panonii i na ziemiach polskich oraz udowodnić, że wcale nie byliśmy takimi barbarzyńcami, za jakich nas uważano – tłumaczy Wiesław Zajączkowski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie.

Dla wielbicieli scen batalistycznych przygotowano inscenizację wielkich bitew między legionistami a barbarzyńcami. Nie zabraknie gladiatorów, Gotów zaprawionych w łowach i Hunów słynących z mistrzowskiej jazdy konnej. Rzymski legion z początku naszej ery (Stowarzyszenie Pro Antiqua z UMCS w Lublinie) rozbije w Biskupinie obóz marszowy. Będzie można zgłębić tajniki układania kolorowej mozaiki czy produkcji lampek oliwnych. Jubilerzy wystawią najpiękniejsze ozdoby w stylu „sprzed lat”. Odbędą się pokazy ówczesnej mody i degustacje specjałów kuchni rzymskiej.

Zrób to sam!

W Biskupinie naprawdę można dotknąć historii, co więcej – urobić się w niej po same łokcie! – Formuła naszego festynu jest zaprzeczeniem tego, co zazwyczaj w muzeum obowiązuje – że trzeba być cicho i niczego nie ruszać. A tutaj jak zwiedzający chleba nie upiecze, nie dosiądzie konia lub nie wybije monety, to jakby w tym nie uczestniczył. Każdy ma szansę strzelić z łuku, a nawet uruchomić specjalną machinę – Scorpio, która była wykorzystywana podczas oblężeń, miotając bełtami na dużą odległość – zachęca Wiesław Zajączkowski.

Rokrocznie wielką popularnością cieszy się wypiek chleba – oczywiście, w specjalnie zrekonstruowanym, wczesnośredniowiecznym piecu. Do jego produkcji służy pszenica uprawiana w rezerwacie, a mielona na kamiennych żarnach. Do użytku zwiedzających oddano także trzy piece garncarskie. Starożytne receptury obowiązują m.in. podczas produkcji dziegciu, smoły drzewnej czy oleju. Pełną parą pracują miechy kowalskie i dymarki. Złote skry sypią się podczas obróbki bursztynu...

– Staramy się przekazywać historię w sposób lekki i atrakcyjny. Jeżeli ktoś odwiedza nas w młodym wieku, to potem wraca jeszcze raz w okresie szkolnym, no a później przyprowadza swoje dzieci. Zależy nam, żeby każdy w Polsce odwiedził Biskupin co najmniej trzy razy! – deklaruje dyrektor biskupińskiego muzeum.

W zeszłym roku festyn odwiedziło osiemdziesiąt tysięcy ludzi. Rekord padł dwa lata temu – Biskupin pękał w szwach podczas najazdu 92 tysięcy turystów. – Rzadko które muzeum może się poszczycić podobną widownią przez cały rok. Do nas takie rzesze trafiają podczas dziewięciu dni – kończy, nie bez dumy Wiesław Zajączkowski.

XII Festyn Archeologiczny w Biskupinie

RZYMIANIE I BARBARZYŃCY

16-24 września 2006 r., w godzinach 10-17

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 37/2006