Logo Przewdonik Katolicki

Od Sasa do Lasa

Michał Gryczyński
Fot.

Czas upływa, a sprawa Grassa nie znika z czołówek czasopism. Po odczytaniu listu nadesłanego do Gdańska sam Lech Wałęsa który w tym czasie uznał, że jego urazy osobiste wobec braci Kaczyńskich są większe od przywiązania do Solidarności udzielił niemieckiemu pisarzowi publicznie rozgrzeszenia. W czyim imieniu? Ale nie powracałbym do sprawy, gdyby rozmaici...

Czas upływa, a sprawa Grassa nie znika z czołówek czasopism. Po odczytaniu listu nadesłanego do Gdańska sam Lech Wałęsa – który w tym czasie uznał, że jego urazy osobiste wobec braci Kaczyńskich są większe od przywiązania do „Solidarności” – udzielił niemieckiemu pisarzowi publicznie rozgrzeszenia. W czyim imieniu?

Ale nie powracałbym do sprawy, gdyby rozmaici obrońcy autora „Blaszanego bębenka” nie powiadali: co tam Grass, taki „Ogień” to dopiero kontrowersyjna postać! A po cóż ich porównywać? Toż jeszcze mniej stosowne zestawienie niż przyrównywanie Sasa z Lasem, czyli Augusta II ze Stanisławem Leszczyńskim!

Nietrudno się domyślić, że pretekstem przywołania wizerunku legendarnego przywódcy Podhala stało się niedawne odsłonięcie w Zakopanem pomnika upamiętniającego jego waleczny oddział, który bił równie skutecznie tak hitlerowców, jak i komunistów. Nic nie poradzę, że słuchając wywodów o „Ogniu”, miałem wrażenie, że powraca retoryka z czasów propagandy komunistycznej. Wtedy sławiono „utrwalaczy władzy ludowej”, a partyzantów, którzy z karabinami w ręku bronili Rzeczypospolitej przed sowieckim najazdem, nazywano „bandytami”. Tymczasem ci dzielni ludzie musieli bić się w osamotnieniu, bo ludność była zastraszana, kolaboranci denuncjowali ich „bezpiece”, a tzw. wolny świat po Jałcie nawet nie chciał słyszeć o wolnej Polsce. Jak napisał Zbigniew Herbert w „Wilkach”: nie opłakała ich Elektra/ nie pogrzebała Antygona/ i będą tak przez całą wieczność/ w głębokim śniegu wiecznie konać...

Pamięć o żołnierzach „Łupaszki,” „Warszyca,” „Szarego,’’ „Zagończyka”, „Ognia” i tylu innych została na długie lata amputowana przez władców Peerelu, w czym gorliwie pomagała im zresztą grupa osobników upatrujących szansę na szybkie kariery w fasadowym państwie. Szkoda czasu na przypominanie nazwisk tych historyków, literatów, dziennikarzy i filmowców, którzy przez lata kreowali zafałszowany obraz oddziałów partyzanckich jako band rabunkowych. Czas jednak zastąpić kłamstwa upowszechnione przez kolaborantów sowieckich i tych, których określano skrótem POP – tzn. pełniący obowiązki Polaka – prawdą o tamtych ludziach i ich heroicznej walce.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki