Logo Przewdonik Katolicki

„Cierpienie będzie rzeczywiste”

Ks. Waldemar Karasiński
Fot.

Pierwszego września minęła 67. rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Z tej okazji odbyły się Msze św. w intencji ofiar agresji hitlerowskiej, apele poległych z udziałem kombatantów, wieczornice. Myśl nasza skierowała się ku tym, którzy przelali krew w obronie polskiej ziemi, ku zamordowanym w obozach koncentracyjnych i w innych miejscach kaźni. Zamyśliliśmy się nad bezsensownym,...

Pierwszego września minęła 67. rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Z tej okazji odbyły się Msze św. w intencji ofiar agresji hitlerowskiej, apele poległych z udziałem kombatantów, wieczornice. Myśl nasza skierowała się ku tym, którzy przelali krew w obronie polskiej ziemi, ku zamordowanym w obozach koncentracyjnych i w innych miejscach kaźni. Zamyśliliśmy się nad bezsensownym, grzesznym okrucieństwem, nad siłą nienawiści i pogardy. Ale też i nad potęgą Bożego Miłosierdzia.

W „Dzienniczku” św. Faustyny czytamy: „Będzie chwila, w której dzieło to, które tak Bóg zaleca, będzie jakoby w zupełnym zniszczeniu i wtem nastąpi działanie Boże z wielką siłą, która da świadectwo prawdziwości. Kiedy ten triumf nadejdzie, to my już będziemy w nowym życiu, w którym nie ma cierpień, ale wpierw dusza twoja będzie nasycona goryczą na widok zniszczenia twoich usiłowań. Jednak zniszczenie to jest tylko pozorne, ponieważ Bóg co raz postanowił, nie zmienia; ale chociaż zniszczenie będzie pozorne, jednak cierpienie będzie rzeczywiste. Kiedy to nastąpi – nie wiem; jak długo trwać będzie – nie wiem” (Dz. 378). Siostra Faustyna zmarła 5 października 1938 r. Nie doświadczyła więc rzeczywistości okupacyjnej, jednak na krótko przed śmiercią, w szpitalu, mówiła do jednej z sióstr o tym, że nadejdzie długa wojna, która spowoduje bardzo wiele nieszczęść i cierpień ludzkich.

Kult Bożego Miłosierdzia począł się szerzyć wkrótce po śmierci s. Faustyny, niezwykle przybierając na sile w latach wojny. Samorzutnie szerzyło się Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego; fotograficzne kopie obrazu z podpisem „Jezu, ufam Tobie” i modlitwą na odwrocie rozchodziły się w tysiącach egzemplarzy. Mieli je przy sobie w ZSRR żołnierze Armii gen. Władysława Andersa, którzy ponieśli kult Miłosierdzia Bożego na świat; najpierw do Iranu, Palestyny, Libanu, Egiptu, a następnie do Afryki, Włoch, coraz dalej i dalej... Wiara i ufność w Boże Miłosierdzie podtrzymywała przy życiu ludzi osadzonych w niemieckich więzieniach, w obozach koncentracyjnych, w sowieckich łagrach i miejscach zsyłki. Była siłą i nadzieją osieroconych rodzin i jeńców. Ludzie szukający w Bogu oparcia, ratunku przed zwątpieniem i rezygnacją odnaleźli je w Nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego.

Miną lata; podczas IV Pielgrzymki do Ojczyzny, w 1991 r. w Płocku Jan Paweł II powie: „Posłannictwo Miłosierdzia Bożego miało swój czas. Był to czas straszliwej II wojny światowej. Straszliwej pod wieloma względami. Jakaś ostateczna eskalacja zła na naszym kontynencie. Na ten czas Bóg przygotował posłannictwo Bożego Miłosierdzia, którego świadkiem i rzecznikiem stała się ta prosta córka polskiej ziemi”.

Jedenaście lat później, w Łagiewnikach, Ojciec Święty zawierzy cały świat Bożemu Miłosierdziu. Orędzie wyrażające się słowami: „Jezu, ufam Tobie” jest bowiem przesłaniem na dziś, gdy wielu ludzi żyje tak, jakby Boga nie było, gdy trwają konflikty zbrojne, a terroryzm zbiera krwawe żniwo. Człowiek nie zbawi się sam; niezmiennie jego jedyną nadzieją jest ufność w Miłosierdzie Boże.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki