Nie lubię drużyny piłkarskiej Francji, ale bronię Zidane’a. W komentarzach do incydentu w finale mistrzostw świata powiedziano niemal wszystko. Intrygowały mnie zwłaszcza różne wersje opinii osób czytających z warg – francuskich, brazylijskich, włoskich. Jednego nie doczytałem, w jakim języku rozmawiali ze sobą Włoch i Francuz. Ale mniejsza o to. Rozumiem, że Włoch obraził Francuza. Obraził, dokładniej mówiąc, jego najbliższych. Francuz twierdzi, że Włoch znieważył matkę i siostrę, piłkarz Italii wypiera się znieważenia świętości, jaką jest matka. Komentatorzy zgodnie twierdzą, że nic takiego czynu (brutalnego i chamskiego ataku) nie usprawiedliwia. Otóż, mam wątpliwości. Najpierw, czy był to chamski i brutalny atak. Zidane nie kopnął przeciwnika, nie dał mu w twarz, nie uderzył poniżej pasa. Jego cios głową w klatkę piersiową był chyba bardziej symboliczny niż chamski. Przede wszystkim, powtarzam, mam jednak wątpliwości, czy nic nie usprawiedliwia takiego zachowania. Otóż, gdyby tak było, trzeba wyrugować z naszej kultury i obyczajowości pojęcie honoru. (Właściwie, to ono jest chyba wyrugowane i dlatego tak dziwimy się, gdy ktoś je ocala od zapomnienia). Twierdzę, że gdy ktoś znieważa natarczywie to, co dla mnie jest święte i bardziej cenne niż kopanie w napełniony powietrzem pęcherz świński (a jest trochę takich wartości…), to mam prawo bronić cudzego czy własnego honoru.
Właśnie, najpierw cudzego. Zwłaszcza gdy jestem za drugiego odpowiedzialny. Mam prawo bronić honoru matki, żony, dzieci, ojczyzny, narodu, mojej wiary, symboli, które tworzą moją tożsamość.
Dlatego bronię Francuza z Algieru, choć Francuzom nie kibicowałem. Dlatego czuję żenadę, gdy czytam komentarze dziennikarzy i polityków, którzy dziwią się, że panowie Kaczyńscy stanęli w obronie honoru swojej matki i swojego, znieważeni przez lotne jak pancerfaust umysły pismaków niemieckich. Tępotą, dyskwalifikującą bardziej niż niezdana matura jest nieumiejętność postrzegania tego, czym jest honor.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













