Logo Przewdonik Katolicki

Terapia złudzeń

Renata Krzyszkowska
Fot.

O tej porze roku katar, ból gardła, podwyższona temperatura to nic niezwykłego. Chorują zwłaszcza dzieci. W obiegowej opinii jedyną gwarancją wyleczenia jest podanie antybiotyku. Rodzice często sami proszą lekarza o jego przepisanie. Tymczasem w większości jesiennych infekcji antybiotyk jest zupełnie niepotrzebny. Najczęściej domowe sposoby leczenia oraz leki, które można nabyć...

O tej porze roku katar, ból gardła, podwyższona temperatura to nic niezwykłego. Chorują zwłaszcza dzieci. W obiegowej opinii jedyną gwarancją wyleczenia jest podanie antybiotyku. Rodzice często sami proszą lekarza o jego przepisanie. Tymczasem w większości jesiennych infekcji antybiotyk jest zupełnie niepotrzebny.



Najczęściej domowe sposoby leczenia oraz leki, które można nabyć bez recepty, wystarczą. Specjaliści twierdzą, że lekarze, chcąc uniknąć powikłań, zbyt często stosują antybiotykoterapię. Leki te u małych dzieci mogą osłabiać układ odpornościowy, zwiększać ryzyko alergii, podrażniać układ pokarmowy. Dentyści ostrzegają, że niektóre antybiotyki podawane małym dzieciom mogą uszkadzać zęby, powodować niedorozwój szkliwa.
Polska od lat znajduje się w czołówce krajów europejskich, jeśli chodzi o spożycie antybiotyków. Tymczasem podanie tych leków powinno być zawsze bardzo starannie rozważone. Najlepiej, aby lekarz zlecił wykonanie antybiogramu, by dociec, jaka bakteria spowodowała zakażenie i przepisać antybiotyk "celowany na nią", w odpowiedniej dawce i na określony czas. Medycy jednak twierdzą, że przy obecnym niedofinansowaniu polskiej służby zdrowia rutynowe wykonywanie takich testów jest po prostu niemożliwe. Sytuację pogarsza fakt, że pacjenci bardzo często biorą antybiotyki za krótko. Przerywają kurację, gdy tylko poczują się lepiej. Bakterie "stykając się" ze źle dobranym lub zbyt krótko zażywanym lekiem, "mają czas" na wytworzenie mechanizmów obronnych. Nadużywanie i nieracjonalne stosowanie antybiotyków grozi pojawianiem się bakterii opornych na ich działanie. Zgodnie z szacunkami, z powodu lekoopornych bakterii w Polsce umiera rocznie nawet około 20-30 tysięcy osób.

Uwaga na pneumokoki


Na zakażenia bakteryjne najbardziej narażone są małe dzieci, ponieważ ich układ odpornościowy nie jest jeszcze w pełni rozwinięty. Szczególnie niebezpieczne są dla nich pneumokoki. Te chorobotwórcze bakterie zwykle występują w jamie nosowej i gardle nawet zdrowych dzieci. Każde osłabienie organizmu może doprowadzić do rozwoju choroby, np. zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, bakteryjnego zakażenia krwi, zapalenia płuc, sepsy. Najbardziej zagrożone są dzieci przebywające w żłobkach, przedszkolach i domach dziecka, gdzie bakterie łatwo roznoszą się drogą kropelkową. Leczenie jest tym trudniejsze, że wiele szczepów bakterii uodporniło się już na antybiotyki. Co roku na świecie na skutek zakażeń pneumokokami umiera ponad milion dzieci w wieku poniżej 5 lat. Zgodnie z szacunkami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w niektórych krajach oporność bakterii na antybiotyki już przybrała rozmiary epidemii. Antybiotyki są nadużywane nie tylko w medycynie, ale też w weterynarii, hodowli, rolnictwie, nawet kosmetyce. Jeśli to się nie zmieni, już wkrótce może się okazać, że ludzie będą umierać na zwykłe zapalenie płuc, bo nie będzie ich czym leczyć.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki