Logo Przewdonik Katolicki

Wielowiekowy kult

Adam Suwart, PK
Fot.

Trudno jest bardzo precyzyjnie stwierdzić, od jak dawna istnieje Wieleń i jak długo czczona jest na wieleńskiej ziemi Matka Boża. Według prastarego przekazu ustnego, Matka Boża ukazała się pobożnej i ubogiej pasterce gęsi na pniu lipowym w Wieleniu, w pobliżu jeziora zwanego odtąd, na pamiątkę objawienia, Jeziorem Mariackim. Wkrótce wieść o cudownym objawieniu obiegła całą okolicę....

Trudno jest bardzo precyzyjnie stwierdzić, od jak dawna istnieje Wieleń i jak długo czczona jest na wieleńskiej ziemi Matka Boża. Według prastarego przekazu ustnego, Matka Boża ukazała się pobożnej i ubogiej pasterce gęsi na pniu lipowym w Wieleniu, w pobliżu jeziora zwanego odtąd, na pamiątkę objawienia, Jeziorem Mariackim. Wkrótce wieść o cudownym objawieniu obiegła całą okolicę. Z części lipowego pnia wyrzeźbiono figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem i umieszczono ją na miejscu objawienia.



Ukazując się pasterce, Maryja wyraziła życzenie, aby w Wieleniu wzniesiono ołtarz i świątynię dla Jej Syna. Prośba Matki Bożej została wysłuchana przez wiernych w końcu XIII wieku, kiedy to wojewoda poznański Beniamin Zaremba wybudował kościół i opiekę nad nim powierzył cystersom.

Pod opieką cystersów


Stare podania głoszą, że cystersi przenieśli pierwotną, nieistniejącą już dzisiaj figurę Matki Bożej (obecna pochodzi z XV wieku) z Wielenia do sąsiedniego Kaszczoru, skąd w tajemniczy sposób wróciła ona w pierwotne miejsce. Cystersi jeszcze raz przenosili figurę, tym razem do Przemętu, ale historia z cudownym powrotem znów się powtórzyła. Tym razem postanowiono więc pozostawić figurę Matki Bożej na pierwotnym miejscu objawienia w Wieleniu.
Siedziba cystersów w Wieleniu otoczona była opieką zakonników, a figura Matki Bożej niegasnącym kultem wiernych z całej okolicy. Miejscowy lud miał wielkie nabożeństwo do Bogurodzicy i przed Jej wieleńskim wizerunkiem wypraszał liczne łaski. Taki stan rzeczy trwał przez długie stulecia. W 1731 r. opat przemęcki, ks. Bułakowski, poświęcił kamień węgielny pod nowy, czwarty już budynek kościoła w Wieleniu. Tym razem wzniesiono gmach murowany; wcześniejsze świątynie były drewniane. W 1742 r. kolejny opat, ks. Hieronim Turno, poświęcił nowy murowany kościół w Wieleniu, do którego procesjonalnie wprowadzono słynną figurę Matki Bożej.

Pruskie szykany


Konwent cysterski w Przemęcie, obejmujący swą jurysdykcją także Wieleń, istniał do początków XIX wieku. Wtedy pruskie władze zaborcze, na fali walki z Kościołem rzymskokatolickim, w ramach kasat zakonów i zgromadzeń, zamknęły także klasztory cysterskie w Paradyżu, Obrze i Przemęcie. Wówczas też ograniczyły uroczystości odpustowe w Wieleniu do jednego dnia. Dla polskich wiernych decyzje te były niezwykle bolesne i paradoksalnie, choć miały prowadzić do ograniczenia kultu, jeszcze bardziej wzmocniły gorliwość i zapał ludu Bożego. Coraz liczniejsze pielgrzymki zaczęły ponownie przybywać do cudami słynącego sanktuarium, szczególnie po 1862 r., kiedy to znów począł budzić się duch religijny i wielu przypominało sobie o tym świętym miejscu na skraju Wielkopolski, które ulubiła sobie Maryja. W latach 60. XIX wieku z inicjatywy proboszcza kaszczorskiego, ks. Michała Klucka, odnowiona została podupadająca świątynia, a 2 lipca 1862 roku zorganizowano uroczystości odpustowe, jakich Wieleń od początku zaborów nie widział. Nieprzebrane tłumy wypełniły świątynię i jej otoczenie. Do sanktuarium przybył sufragan poznański, ks. bp Stefanowicz, który odprawił uroczystą Sumę pontyfikalną. Ksiądz Michał Kluck nazwał ów dzień "prawdziwym triumfem Matki Bożej Wieleńskiej".
Jednodniowy odpust przetrwał do 1950 roku. W czasie II wojny światowej sanktuarium było zamknięte. Sam zaś kościół okupant przeznaczył do rozbiórki. Polacy mogli wówczas chodzić jedynie do kościoła w Kaszczorze i to tylko do 1941 r., kiedy to świątynię tę zamknięto. Wielu wiernych przybywało jednak do Wielenia, gdzie ukradkiem, potajemnie modliło się pod murem sanktuarium. W czasach okupacyjnej nocy był to prawdziwy "mur płaczu".

W czasach powojennych


W 1948 roku metropolita poznański arcybiskup Walenty Dymek zwrócił się do duchowieństwa swojej archidiecezji z apelem o ożywienie i pogłębienie kultu Matki Bożej w sanktuariach. W ramach realizacji arcybiskupiego apelu uroczystości odpustowe jeszcze tego samego roku udało się rozciągnąć na cztery dni. Mimo utrudnień ze strony władz komunistycznych, które zarządziły konieczność uzyskiwania specjalnych zezwoleń na tradycyjne pielgrzymki, do Wielenia na powojenne odpusty przybywało nawet kilkanaście tysięcy pątników. W związku z ożywieniem kultu ówczesny proboszcz kaszczorski, ksiądz Mieczysław Ratajski, zwrócił się do władz archidiecezji z prośbą o wydłużenie uroczystości odpustowych. Tak też się stało i wkrótce w Wieleniu zaczęły odbywać się tygodniowe odpusty. Szczególne zasługi dla rozwoju kultu Matki Bożej Ucieczki Grzeszników położyli w tym okresie księża Gerard Mizgalski i Władysław Kawski. Obaj przeżyli uwięzienie w obozie koncentracyjnym w Dachau i ocaleli z topieli w pobliskim Jeziorze Mariackim; teraz Matce Bożej Wieleńskiej chcieli spłacić dług wdzięczności.

Troska arcybiskupów


Wiosną 1959 roku swoje przybycie do Wielenia zapowiedział nowy arcybiskup metropolita poznański Antoni Baraniak. Piątego lipca arcypasterz pojawił się w wieleńskim sanktuarium i odprawił uroczystą Sumę odpustową. Kilka dni później wystosował z Poznania list pasterski do parafian kaszczorskich i pielgrzymów wieleńskich. Napisał w nim m.in.: "Przeżyłem naprawdę wielki dzień i wzniosłą uroczystość, która długo pozostanie w mojej pamięci. Po raz pierwszy spojrzałem w cudowne oblicze Matki Bożej Wieleńskiej i przyznam, że urzeczony jestem słodyczą i pięknem Jej twarzy. Wieleń zaś i wspaniałe otoczenie prastarej świątyni zrobiły na mnie niezatarte wrażenie". W latach 60. władze komunistyczne nasiliły szykany wobec pielgrzymów, domagając się m.in. dostarczania imiennego wykazu osób uczestniczących w pielgrzymkach wraz z ich miejscem pracy i zamieszkania. Różne represje i utrudnienia nie zniechęciły jednak wiernych do licznego pielgrzymowania do stóp Wieleńskiej Pani. Arcybiskup Baraniak zwrócił się na początku lat 70. do Stolicy Apostolskiej z wnioskiem o potwierdzenie uzyskiwania odpustu zupełnego w sanktuarium Matki Bożej Ucieczki Grzeszników. Penitencjaria Apostolska wydała dekret, w którym napisano m.in.: "Odpust zupełny w samo święto Matki Bożej Wieleńskiej zyskują ci, którzy po odprawieniu zwykłych warunków odpustu, to jest spowiedzi, Komunii św. i modlitwy w intencji Ojca Świętego ("Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario"), nawiedzą sanktuarium wieleńskie i odmówią "Ojcze nasz" i "Wierzę w Boga". W inne dni mogą uzyskać odpust zupełny, jeżeli po spełnieniu zwykłych warunków odpustu odmówią w kościele wieleńskim cząstkę Różańca lub odprawią adorację Najświętszego Sakramentu przez pół godziny".

Pierwsza koronacja


W 1977 roku, krótko przed śmiercią, arcybiskup Antoni Baraniak napisał do ówczesnego i obecnego proboszcza, ks. Władysława Płóciennika. W liście tym, datowanym na 15 lipca 1977 r., czytamy: "Cieszę się, że uroczystości w Wieleniu miały tak pomyślny przebieg. Niech Ksiądz Proboszcz zabiega, by Sanktuarium Maryjne z pomocą przybywających tu regularnie kapłanów jak najbardziej ożywić, abyśmy mogli w przyszłości wystąpić do Stolicy Świętej z prośbą o zezwolenie na koronację łaskami słynącej figury Matki Bożej Wieleńskiej". Arcybiskup Baraniak zmarł niespełna miesiąc po napisaniu cytowanego listu, 13 sierpnia 1977 roku. W następnych latach Wieleń obok wiernych świeckich nawiedzili także poznańscy biskupi pomocniczy - Stanisław Napierała (dziś biskup kaliski) i Zdzisław Fortuniak. W 1990 roku do sanktuarium przybył metropolita poznański abp Jerzy Stroba i wyraził również ustną zgodę na wszczęcie starań o koronację figury Matki Bożej. Promotorami starań o koronację byli obaj wcześniej wymienieni księża biskupi pomocniczy. Cudami słynąca figura Matki Bożej Ucieczki Grzeszników została ozdobiona koronami 5 września 1993 roku, mocą władzy biskupiej, w obecności duchowieństwa i tysięcy wiernych świeckich.

Zgoda Jana Pawła II


Niestety, dziesięć lat później w nocy z 17 na 18 czerwca 2003 r. barbarzyńcy włamali się do świątyni i skradli korony z figury. Natychmiast podjęto starania o nową koronację, tym razem już koronami papieskim. Arcybiskup metropolita poznański Stanisław Gądecki zwrócił się do Ojca Świętego ze stosowną prośbą. Jesienią 2004 roku Jan Paweł II wyraził zgodę na akt koronacji, a w dniu 27 października 2004 r. na Placu św. Piotra pobłogosławił nowe korony.

Na podstawie książki "Sanktuarium Maryjne - Wieleń Zaobrzański" autorstwa ks. kan. Władysława Płóciennika oprac.:

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki