Zakurzona radość (1)

Któregoś dnia wertowałem podręczniki do teologii dogmatycznej, aby znaleźć pewien ważny przymiot Boga - radość. Szukałem objaśnienia, czym ona jest i jak jest przedstawiany radosny Bóg. Niestety, nie znalazłem. Byłem nieco zdziwiony, gdyż wylano morze atramentu, by objaśnić, że Bóg jest jeden, święty, transcendentny, niezmienny... ale nie było ani słowa o radości. Czyżby Bóg...
Czyta się kilka minut

Któregoś dnia wertowałem podręczniki do teologii dogmatycznej, aby znaleźć pewien ważny przymiot Boga - radość. Szukałem objaśnienia, czym ona jest i jak jest przedstawiany radosny Bóg. Niestety, nie znalazłem. Byłem nieco zdziwiony, gdyż wylano morze atramentu, by objaśnić, że Bóg jest jeden, święty, transcendentny, niezmienny... ale nie było ani słowa o radości. Czyżby Bóg nie miał powodów do radości?

Radosny Bóg... Brzmi to, wręcz nieprawdopodobnie, mało się o tym mówi, a przecież skoro Bóg jest Miłością, to jest i w największym stopniu Radością. Wieki historii przyzwyczaiły nas do poważnego wizerunku Boga. Na obrazach widzimy Chrystusa bez uśmiechu, nawet wtedy, gdy przemawia do tłumów. Ale wydaje mi się, że Chrystus musiał uśmiechać się choćby do dzieci, skoro one garnęły się do Niego. Do człowieka o surowym obliczu raczej by nie podeszły. Dzieci w swej prostolinijności najpiękniej potrafią odkryć radość, mają niezwykły zmysł dostrzeżenia uśmiechu nie tylko na ustach, ale nade wszystko w ludzkich oczach i sercu.

Tymczasem uśmiech rozradowanego Boga widzimy każdego dnia, niemalże w każdej chwili. Dziwne? Nie, skoro człowiek jest ikoną Boga, to musi istnieć radość i mądrość na obliczu ludzi, którzy stali się Jego obrazem w świecie. Setki świętych postaci Kościoła jest tego najlepszym dowodem.

Zadziwia mnie obraz smutnego chrześcijaństwa, w którym wydaje się być tak niewiele radości. Spotykamy się z kultem przesadnej racjonalności, nieufności, braku wrażliwości na przejawy boskiego piękna w człowieku. Co więcej, niektórzy są skłonni nawet nazywać Boga matematyką! Stąd już niedaleka droga do zwątpienia, przygnębienia, rozpaczy, do ogłaszania śmierci Boga. Kiedy takie postawy znajduje się wśród chrześcijan, pozostaje tylko pytanie: co się stało? Potrzebna jest wytrwała modlitwa, aby Mistrz przemienił ich oblicze. Bo przecież Bóg stale zaprasza człowieka do szczęścia, do dzielenia z Nim radości i pokoju. Jakże zaskakujące są słowa Chrystusa mówiącego podczas Ostatniej Wieczerzy do apostołów: "To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna" (J 15, 11). Są to przecież zdania wypowiadane na kilka godzin przed męką i śmiercią na krzyżu. Jezus z radością przyjmuje wolę Ojca, zgadza się na nią całkowicie, nie ma w Nim defetyzmu, narzekania, kontestacji. Tak się raduje Bóg!(cdn.)

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 2/2005