"Wyobraźnia jest piękna… Wyprowadza ze ścian dni na bezkresne fale Posejdona… W morze myślenia…", napisał w jednym ze swoich tomików ks. Jan Pomin. Ale trzeba do tej wyobraźni jeszcze talentu - owej "iskry Bożej". Trzeba też ciężkiej pracy - wielu szkiców, potem gipsowych odlewów, by wreszcie zdjąć ze ściany w pracowni ponad 150-kilogramowego Chrystusa… Dorobek Michała Kubiaka to, między innymi, rzeźba Ukrzyżowanego w prezbiterium inowrocławskiego kościoła, chrzcielnica roku 2000 u Świętych Polskich Braci Męczenników, rzeźba Chrystusa w Kalwarii Wągrowieckiej, Drzwi Błogosławieństw w bydgoskiej bazylice i Drzwi Jubileuszowe w farze. A wszystko zaczęło się tak…
W rodzinie Kubiaków tradycji artystycznych nie było - wyłączając dziadka Michała, który był "wziętym" sztukatorem - rzeźbił aniołki. Pomysł na życie jego wnuk (też) Michał miał - i to nie jeden! Kierowca, prawnik, nauczyciel, muzyk rockowy… O wszystkim zadecydował przypadek. - Trochę gliny pozostawionej przez zduna w ogródku babki, kilkanaście rysunków rozpadającej się drewutni i już wszystko wiedziałem - przyznaje po latach.
Najpierw był bydgoski ogólniak, potem 2-letnie studium nauczycielskie - kierunek plastyczny, jednak… - Praca w szkole niezbyt mnie pociągała, postanowiłem zdawać na rzeźbę. Wybrałem najbardziej optymalną wersję - złożyłem papiery do Torunia na UMK i do Poznania na PWSSP - wspomina. Poznańską uczelnię ukończył w 1972 roku - dyplom z wyróżnieniem obronił w pracowni rzeźby Olgierda Truszyńskiego.
Artysta na wyżynach, czyli XI piętrze…
Michał Kubiak przyznaje, że od zawsze miał szczęście do ludzi twórczych. To właśnie jego koledzy (piszący i malujący) rozbudzili w nim "właściwy" stosunek do sztuki. W szkole podstawowej należał do filharmonicznego chóru chłopięcego. - Na jednym z konkursów dostaliśmy takie małe znaczki z Chopinem. Później z tego małego znaczka zrobiłem dużą płaskorzeźbę. To była moja pierwsza praca - wspomina. Po studiach przez rok pracował w Poznaniu w PWSSP (stypendium artystyczne) i mimo tego, że kontraktu mu nie przedłużono, "postawił na rzeźbę".
Na początku przeważały prace komercyjne. - Musiałem zarabiać na życie - tłumaczy. Nurt sakralny pojawił się, kiedy Kubiak zaczął realizować płaskorzeźbę Maksymiliana Kolbego do prezbiterium w kościele na Osowej Górze - było to przed 1980 rokiem. - Chociaż płaskorzeźba miała siedem metrów wysokości, rzeźbiłem ją w pracowni, która mieściła się w wieżowcu na jedenastym piętrze. Najpierw model płaskorzeźby w skali 1:10 podzieliłem na kilkanaście mniejszych części, a później każdą z tych części rzeźbiłem w naturalnej wielkości. Dopiero po odlaniu w brązie wszystkich fragmentów, płaskorzeźba została złożona w 7-metrową całość - tłumaczy artysta.
Spotkanie z Miłoszem
Na pytanie, które realizacje są dla niego najważniejsze, Michał Kubiak odpowiada: - Najważniejsze są zawsze te ostatnie…
Sięgnijmy pamięcią wstecz… Rok 2003 i Drzwi Jubileuszowe do bydgoskiej fary. Po nich krucyfiks do kościoła pw. św. Jadwigi Królowej w Inowrocławiu. Z ponad 150 kilogramów gliny trzeba było wydobyć męczeńską śmierć Pana Jezusa. To wymagało nie tylko artystycznych umiejętności, ale także wysiłku fizycznego. Czasami ciężko jest być artystą…
Trzeba też wspomnieć o innej ważnej realizacji. "Pan Czesław zamieszkiwał przy ulicy Bogusławskiego w pobliżu Wawelu, w obszernym (…) mieszkaniu w XIX-wiecznej kamienicy. Dziś w salonie (…) znajduje się popiersie Carol, które na zamówienie Miłosza wykonał polecony mu rzeźbiarz, Michał Kubiak", tyle z zapisków Marka Skwarnickiego, z książki "Mój Miłosz".
Noblista zwrócił się do Kubiaka z tym zamówieniem w rok po śmierci swojej żony Carol. - Szkice do portretu powstawały na podstawie przesłanych przez Miłosza fotografii, rozmów z osobami, które znały żonę Miłosza, listów, które wymienialiśmy, a w których pisał o Carol - tłumaczy rzeźbiarz. - Gotowy portret zawiozłem do Krakowa 7 lipca 2003 roku. Miłosz był przejęty. Długo wodził palcami po rzeźbie... "Tak, to moja Eurydyka", powiedział. Rzeźba stoi w salonie na niskim, zaledwie sześćdziesięciocentymetrowym podeście, tak jak życzył sobie Czesław Miłosz. Sprawia wrażenie, jakby Carol siedziała razem z nim przy stole… Jakby razem, jak to mieli w zwyczaju, pili herbatę - wspomina artysta.
Michał Kubiak z jednakową pasją oddaje w brązie lub marmurze i sacrum, i profanum. W jednym z wywiadów na pytanie, czy z materiałem walczy, czy raczej go słucha, odpowiedział: "To ogromnie ważne, żeby materiału słuchać. Nie można z kamieniem walczyć, trzeba tylko wydobyć z niego to, co tam w środku siedzi. (…) Istnieje jednak niebezpieczeństwo - nie dać się złapać w pułapkę tej urodziwej materii i nie iść na jej pasku"…
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













