Wieczność i przemijanie

Jezuicka świątynia na warszawskiej Starówce otrzymała nowe drzwi autorstwa światowej sławy polskiego rzeźbiarza Igora Mitoraja. Rzeźby Mitoraja można także obejrzeć w samym centrum Warszawy.
Czyta się kilka minut

 

W ten sposób jezuici zapraszają do świętowania jubileuszu 400-lecia istnienia sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, patronki Warszawy. „Przez uroczystości jubileuszowe pragniemy przypomnieć, że miejsce to związane jest z działalnością wybitnych jezuitów na polu kultury, nauki, oświaty i szeroko rozumianego dobra wspólnego”. Dzięki pomysłowi jezuity o. Andrzeja Kiełbowskiego sztuka Mitoraja zagościła w Warszawie: na zawsze w formie drzwi do sanktuarium oraz do 7 października w formie po raz pierwszy prezentowanej w Polsce wystawy „Lux in tenebris”.

 

Ranny anioł

Jezuita o. Andrzej Kiełbowski jest znany między innymi z tego, że projektuje w świątyni na Starówce groby Pańskie. Podczas jednego z pobytów w Rzymie zwrócił uwagę na drzwi kościoła Santa Maria degli Angeli. Okazało się, że zaprojektował je Igor Mitoraj, światowej sławy polski rzeźbiarz na stałe mieszkający we Włoszech. Ojciec Kiełbowski skorzystał z tego, że był akurat na miejscu i po prostu zaproponował artyście podobną pracę dla kościoła w Warszawie. Przebudowę wejścia do świątyni jezuici zaplanowali w związku z jubileuszem, który w tym roku obchodzą: to rocznice 400-lecia kościoła na Starym Mieście i 90-lecia ich opieki nad cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, patronki Warszawy. 12 września nowe drzwi poświęcił biskup Tadeusz Pikus, a w uroczystości uczestniczył także sam rzeźbiarz Igor Mitoraj.

Podobnie jak w Rzymie, także drzwi w Warszawie są artystycznym wyobrażeniem Zwiastowania. Spiżowe elementy wrót zostały przywiezione z odlewni w Pietrasanta w Toskanii, gdzie mieszka i pracuje artysta. Mają ponad cztery metry i składają się z trzech części. Na wchodzących do świątyni spogląda z góry Madonna. Skrzydła wrót zdobią anioły. Igor Mitoraj powiedział „Życiu Warszawy”, że „niektórych może szokować zupełnie inny niż tradycyjny wizerunek Madonny, która spogląda z góry na dwa uchwycone w ruchu anioły. Ale ja nie jestem zwolennikiem oczywistych symboli. Dla każdego przesłanie będzie inne. Ważne, by skłaniało do refleksji i stanowiło zaproszenie do wejścia do kościoła”. Anioły są ranne – przypominają tragiczne losy Warszawy, która jednak się odrodziła.

– Przechodząc przez nie, spotykamy Boga – mówił bp Pikus. Mitoraj, który zarzekał się, że nie chodzi do kościoła, stwierdził, że fakt współpracy z jezuitami to nie przypadek.  – Coraz częściej patrzę w stronę wieczności – przyznał artysta, choć komuś, kto zna jego sztukę, wydaje się to oczywiste.

 

W kręgu kultury śródziemnomorskiej

Mit i raj – czy to przypadek, że zbitka tych słów tworzy nazwisko Igora Mitoraja? Szukając materiałów o nim, byłam niemal pewna, że zaraz natknę się na jego inne, prawdziwe nazwisko, tymczasem nigdzie nie ma o tym mowy. A jednak te właśnie słowa oddają charakter jego sztuki. Zamiłowanie do greckich mitów i pragnienie oddania wiecznego rajskiego piękna pełnego harmonii.

Igor Mitoraj urodził się w 1944 roku w Niemczech jako syn Polki przywiezionej na przymusowe roboty i francuskiego jeńca. Studiował malarstwo u Tadeusza Kantora w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, ale zaraz potem wyjechał z kraju. Przez wiele lat mieszkał i pracował w Paryżu, tam też miał swoje pierwsze wystawy. Wyjeżdżał do Meksyku, by zapoznać się ze sztuką Azteków i do Nowego Jorku, gdzie utwierdził się w przekonaniu, że jest artystą europejskim. Podróżował po Grecji i studiował rzeźby antyczne. Początkowo jako rzeźbiarz pracował w brązie i terakocie. W 1983 roku przeniósł się do Toskanii, do miejscowości Pietrasanta, w pobliżu której znajdują się słynne kamieniołomy marmuru: Lucca i Carrara. Mitoraj nie rysuje swoich projektów, modele powstają z gliny lub gipsu, a potem są odlewane w pracowniach kamieniarskich Pietrasanty, które liczą sobie wiele setek lat i w których pracuje się od wieków tymi samymi metodami. Jego prace mają największe muzea świata, monumentalne rzeźby Mitoraja zdobią przestrzeń publiczną wielu europejskich miast.  

 

Fragmenty piękna

W 2003 roku prace Igora Mitoraja zawitały w Polsce. Postawiono je na głównych placach, dzieci zaglądały przez puste oczodoły olbrzymich rzeźb. Rok później widziałam wystawę w Rzymie, rzeźby ustawiono wśród ruin Fori Imperiali. Okaleczone posągi i głowy z ubytkami idealnie wpasowały się w zrujnowany starożytny krajobraz. Trzy fragmenty twarzy, oskalpowane i ślepe, na stałe znalazły swoje miejsce w nowoczesnej dzielnicy Paryża,
La Defense. Antycznej formie wcale nie przeszkadza szklany pejzaż. Inna głowa patrzy niewidzącymi oczami na nasz pęd do wszelakiej konsumpcji w poznańskim Starym Browarze, centrum handlu, świątyni pieniądza. Wszędzie sztuka Mitoraja zaprasza do medytacji nad wiecznością i nieuchronnością przemijania. Wszędzie uderza swoim niedopasowanym pięknem, popękaną fakturą, wybrakowaną harmonią.

Olbrzymie dzieła Mitoraja są jednocześnie lekkie. Odwołują się do zamierzchłych antycznych czasówm ale trudno o nich powiedzieć, że przestawiają sztukę skostniałą. Mitoraj tworzy sztukę, która odwołuje się do przeszłości i z przeszłości czerpie, a przy tym mówi o współczesnym człowieku: zagubionym, pełnym bólu i… pięknym. Sztuka współczesna ucieka przed pięknem i drwi z harmonii, Mitoraj starożytnym pojęciom nadaje współczesny rys. Tworzy swój świat i swoje mitologie, jest ponad mody i trendy.  - Najbardziej poruszające rzeczy, które stworzył Michał Anioł, to te nigdy niedokończone. Harmonię widzę we fragmencie – mówi Mitoraj i tworzy kolejne torsy, kończyny, posągi bez rąk, fragmenty głów, obandażowane, spękane. Wyglądają, jakby zostały odkopane - archeologiczne znaleziska, kiedyś piękne w swojej całości, dziś żyją tylko w części. I nadal nie tracą swej doskonałości. Przetrwały bitwy i chowają w sobie dziwny szlachetny spokój.

 

Światło w ciemnościach

Zakon Księży Jezuitów razem z galerią „Fabryka Trzciny” przygotowali wystawę rzeźb Mitoraja. Na Skwerze Hoovera przy Krakowskim Przedmieściu ustawiono 22 rzeźby, które składają się na wystawę nazwaną przez artystę „Lux in Tenebris” – Światło w ciemnościach. Trzy z nich przedstawiają dwa najważniejsze wydarzenia w historii chrześcijaństwa: Zwiastowanie Maryi i Chrystusa Zmartwychwstałego. Pochodzą one z drzwi rzymskiej Bazyliki Santa Maria degli Angeli. Artysta przyznaje, że tworząc rzeźby przedstawione na wystawie, inspiracje czerpał z malarstwa renesansowego i wczesnochrześcijańskich ikon greckich. Również w Warszawie można po raz pierwszy zobaczyć ikony namalowane przez Mitoraja dawnymi tradycyjnymi technikami. 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2009