Logo Przewdonik Katolicki

Minuta dziennie na poprawę życia

Bogna Białecka
Fot.

Abigail Calkin - pisarka i nauczycielka - przechodziła kiedyś potężny kryzys. Miała problemy małżeńskie, chodziła z mężem na terapię, prowadziła dziennik, w którym zaznaczała liczbę pozytywnych (średnio 11 dziennie) i negatywnych (od 12 do 260 dziennie) myśli na swój temat itp. Podejmowała wiele działań, by wyjść z kryzysu i uratować swe małżeństwo, ale nic nie skutkowało....

Abigail Calkin - pisarka i nauczycielka - przechodziła kiedyś potężny kryzys. Miała problemy małżeńskie, chodziła z mężem na terapię, prowadziła dziennik, w którym zaznaczała liczbę pozytywnych (średnio 11 dziennie) i negatywnych (od 12 do 260 dziennie) myśli na swój temat itp. Podejmowała wiele działań, by wyjść z kryzysu i uratować swe małżeństwo, ale nic nie skutkowało. W końcu wpadła na pomysł, który, choć dziwny, wydawał jej się wart wypróbowania.


Od wielu lat przeprowadzała z uczniami na początku lekcji matematyki i czytania jednominutowe powtórki, z bardzo dobrymi rezultatami. Doszła do wniosku, że "jeśli to pomaga dzieciom, może pomoże i mnie?". Przez dwa tygodnie codziennie rano w ciągu jednej minuty zapisywała w dzienniku wszystkie pozytywne rzeczy na swój temat, jakie mogła sobie przypomnieć: to, co sama myślała na swój temat albo co inni jej powiedzieli - niezależnie od tego, czy w danej chwili czuła się w ten sposób, czy nie. Dziennik nosiła ze sobą i za każdym razem, gdy dopadały ją negatywne myśli, wyjmowała go i czytała "pozytywności". Pani Calkin pisze, że do dziś pamięta, jak depresyjny nastrój dopadł ją w samochodzie i jak zaczęła czytać listę, opierając zeszyt o kierownicę w czasie oczekiwania na zmianę świateł na skrzyżowaniu. Eksperyment powiódł się bardzo dobrze. Powoli zaczęło znikać prześladujące ją wcześniej poczucie, że jest do niczego i prowokowanie spięć z mężem. Rezultatem było ocalenie małżeństwa. Tę prostą metodę zaczęła stosować w latach 70., a do dziś zyskała ona na popularności i jest polecana przez wielu terapeutów jako szybka i wygodna forma samopomocy.

Jednominutowa lista dobrych rzeczy


Codziennie rano przez jedną minutę wpisuj do zeszytu wszystkie swoje dobre cechy. Cokolwiek możesz napisać o sobie pozytywnego czy miłego. Przychodzą ci do głowy tylko dwie rzeczy? Wiele osób tak zaczyna, to dobry start. Następnie do listy dodaj wszystko, co dobrego o sobie usłyszałeś od innych - nawet jeśli w to nie za bardzo wierzysz. U podłoża nawet najbardziej przesadzonego komplementu tkwi ziarno prawdy! Zapisz, co dobrego mówili twoi nauczyciele w szkole, babcia, rodzice, przyjaciele, współpracownicy itp. Listę można robić na dwa sposoby - każdego dnia pisać ją od nowa na kolejnych kartkach zeszytu lub zaczynać od czytania listy już istniejącej i dopisywać. Gdy dopadnie cię zły nastrój w ciągu dnia, wyciągnij listę i ją przeczytaj.

Na co zwrócić uwagę?


Pamiętaj, by nie wpisywać negatywów. Niby rzecz jest oczywista, ale znam ludzi, którzy jako pozytywne wpisywali np.: "nie wszyscy uważają, że jestem kompletnie beznadziejnym nudziarzem". To nie jest pozytywne. Jak już ci się zdarzy taka "wpadka", przeformułuj ją. Powyżej zacytowane zdanie można zmienić na: "są osoby, które lubią przebywać w moim towarzystwie". Jeżeli jakaś negatywna myśl wciąż cię prześladuje - skoncentruj się na jej pozytywnej stronie. Możesz to pozytywne sformułowanie nawet przypiąć na lodówce lub lustrze. I myśl o nim. Większość negatywnych przekonań o samym sobie wzięła się z tego, że ktoś kiedyś ci to powiedział i mu uwierzyłeś, a potem zacząłeś to sobie zbyt często powtarzać. Zrób teraz coś przeciwnego.
Pozytywy mogą być zarówno ogólne ("jestem inteligentna"), jak i konkretne ("robię świetną pizzę z owocami morza"). Tych ostatnich można łatwiej znaleźć większą ilość. I każdego dnia pojawiają się nowe.
Bądź systematyczny i pisz listę każdego dnia. To tylko jedna minuta każdego poranka! Gdy sportowiec przygotowuje się do olimpiady, nie ćwiczy raz na tydzień, tylko codziennie. Jeśli stosujesz naturalne metody planowania rodziny - robisz to codziennie. Dobry muzyk ćwiczy każdego dnia. Sporadyczne - od czasu do czasu - ćwiczenia nie dają dobrych rezultatów.
Nie przejmuj się pisownią, stylem, gramatyką ("kochająca mama", "wierna żona", "dbam o męża", "dobre sałatki", "dużo pomysłów", "lubię pracę", "ładne zdjęcia " itp.) To nie rozprawka do szkoły, to lista dla ciebie i tylko ty musisz ją rozumieć (np. hasło "ładne zdjęcia" może oznaczać: jestem fotogeniczna, albo - robię dobre zdjęcia, ale to tylko ty musisz wiedzieć, o co chodzi). Pisząc skrótami, można w ciągu jednej minuty zapisać nawet 30-40 dobrych rzeczy.

Jakie rezultaty mogę osiągnąć?


Pisanie idzie coraz łatwiej. Jeśli pierwszego dnia napisałeś cztery dobre rzeczy, już po tygodniu codziennej "jednominutówki" będziesz w stanie zapisać ich osiem. Już po dwóch tygodniach stosowania metody zaczniesz myśleć o sobie bardziej pozytywnie. A rezultatem jest poprawa relacji z innymi ludźmi. Gdy lubisz siebie, jest ci łatwiej lubić innych i być dla nich dobrym. Są ludzie, którzy prowadzą takie listy od lat bez przerwy, są tacy, którym wystarcza, gdy robią to przez kilka tygodni w trudnych emocjonalnie sytuacjach - sam stwierdzisz, czego potrzebujesz. Wiele osób stwierdza, że "jednominutówka" jest niezłym "alarmem chorobowym" - tzn. dni, w których trudno cokolwiek pozytywnego znaleźć, są zwykle dniami, gdy rozpoczyna się choroba - przeziębienie, grypa itp. Ogromną zaletą metody jest to, że wymaga niewiele czasu - minutę dziennie, tak że każdego zachęcam do małego, choćby dwutygodniowego eksperymentu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki