Świadek pośród zła

"Dane mi było doświadczyć osobiście rzeczywistości "ideologii zła". To jest coś, czego nie da się zatrzeć w pamięci"- napisał Ojciec Święty w swojej ostatniej książce "Pamięć i tożsamość". Rzeczywiście, przyglądając się pontyfikatowi Papieża Polaka nie sposób jednocześnie nie zwracać się ku okresowi okupacji hitlerowskiej i ku późniejszym czasom komunizmu. I dopiero w...
Czyta się kilka minut

"Dane mi było doświadczyć osobiście rzeczywistości "ideologii zła". To jest coś, czego nie da się zatrzeć w pamięci"- napisał Ojciec Święty w swojej ostatniej książce "Pamięć i tożsamość". Rzeczywiście, przyglądając się pontyfikatowi Papieża Polaka nie sposób jednocześnie nie zwracać się ku okresowi okupacji hitlerowskiej i ku późniejszym czasom komunizmu. I dopiero w tej perspektywie nauczanie papieskie nabiera właściwej głębi i swojego pełnego znaczenia.

Wiek XX stał się areną wielkiego wybuchu zła, wyzwolonego za sprawą dwóch zbrodniczych ideologii totalitarnych. Ojciec Święty był przekonany, że owych ideologii zła nie można rozpatrywać w oderwaniu od wcześniejszych epok, i że to rozwój cywilizacji zaprowadził ludzkość na ślepe ścieżki z przystankami końcowymi: kominami Oświęcimia i bezmiarem archipelagu Gułag.

W książce "Pamięć i tożsamość" Papież wskazywał, że owe ideologie zła są głęboko zakorzenione w dziejach europejskiej myśli filozoficznej. Jego zdaniem, niedobra przemiana nastąpiła już w okresie Kartezjusza, którego określenie Cogito, ergo sum - myślę więc jestem - oznaczała stwierdzenie porządku w dziedzinie filozofowania. Odtąd esse (być) stało się wtórne wobec cogito (myślę). To radykalne odejście od filozofii św. Tomasza z Akwinu znalazło swoich kontynuatorów w epoce Oświecenia, kiedy chrześcijaństwo zostało przekreślone jako źródło filozofowania. Nazizm i komunizm wzięły się właśnie z owego oświeceniowego odrzucenia Boga jako Stwórcy.

Najpierw był nazizm

"Skoro człowiek sam, bez Boga, może stanowić o tym, co jest dobre, a co złe, może też zdecydować, że pewna grupa ludzi powinna być unicestwiona. Takie decyzje, na przykład, były podejmowane w Trzeciej Rzeszy. (...) Podobne decyzje podejmowała też partia komunistyczna w Związku Radzieckim i w krajach poddanych ideologii marksistowskiej. W tym kontekście dokonała się eksterminacja Żydów, a także innych grup, jak na przykład Romów, chłopów na Ukrainie, duchowieństwa prawosławnego i katolickiego w Rosji, na Białorusi i za Uralem" - pisał Jan Paweł II w książce "Pamięć i tożsamość".

Sam Papież wielokrotnie wyznawał, że ofiary ludzi zamordowanych podczas II wojny światowej głęboko wyżłobiły Jego kapłaństwo.

"Otóż w tym wielkim i straszliwym theatrum drugiej wojny światowej wiele zostało mi oszczędzone. Przecież każdego dnia mogłem zostać wzięty z ulicy, z kamieniołomu czy z fabryki i wywieziony do obozu. Nieraz nawet zapytywałem samego siebie: tylu moich rówieśników ginęło, a dlaczego nie ja? Dziś wiem, że nie był to przypadek. W kontekście tego wielkiego zła, jakim była wojna, w moim życiu osobistym jakoś wszystko działało w kierunku dobra, jakim było powołanie. Wszystko poniekąd dopomagało ku dobremu. Nie mogę zapomnieć dobra doznanego w tamtym trudnym okresie od ludzi, których Bóg postawił na mojej drodze: zarówno z mojej rodziny, jak też wśród moich znajomych i kolegów" - pisał Ojciec Święty w książce "Dar i tajemnica. W 50. rocznicę moich święceń kapłańskich".

A Opatrzność rzeczywiście czuwała nad młodym Karolem Wojtyłą przez cały okres straszliwej hitlerowskiej okupacji. Tak było choćby w lutym 1944 roku, kiedy został potrącony przez niemiecką ciężarówkę. Wówczas nieprzytomnego, leżącego na ulicy Wojtyłę opatrzył i zawiózł do szpitala... niemiecki oficer. Tak też było podczas całego okresu pracy w fabryce Solvay, w czasie prób podziemnego Teatru Rapsodycznego i w trakcie studiów teologicznych w tajnym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Krakowie. Za to wszystko groziła podczas okupacji kara śmierci lub w najlepszym wypadku wywóz do obozu koncentracyjnego.

Obywatel Imperium Zła

"Później, już po zakończeniu wojny, myślałem sobie: Pan Bóg dał hitleryzmowi dwanaście lat egzystencji i po dwunastu latach system ten się zawalił. Widocznie taka była miara, jaką Opatrzność Boża wyznaczyła temu szaleństwu. Prawdę mówiąc, to było nie tylko szaleństwo - to było jakieś "bestialstwo"(...). A więc Opatrzność Boża wymierzyła temu bestialstwu tylko dwanaście lat. Jeżeli komunizm przeżył dłużej - myślałem - i jeśli ma przed sobą jakąś perspektywę dalszego rozwoju, to musi być w tym jakiś sens (...). Można było pomyśleć, że i to zło było w jakimś sensie potrzebne światu i człowiekowi. Zdarza się bowiem, że w konkretnym realistycznym układzie ludzkiego bytowania zło w jakimś sensie jawi się jako potrzebne - jest potrzebne o tyle, o ile daje okazję do dobra" - pisał Ojciec Święty w książce "Pamięć i tożsamość".

Przyszłemu Papieżowi dane było od środka dogłębnie poznać ucisk i terror ustroju komunistycznego. Tak jak każdy inny obywatel tego zbrodniczego systemu poddany był represjom i zakazom ze strony komunistycznej władzy. Dodatkowo jako kapłan - wikariusz, później biskup, wreszcie jako metropolita krakowski i kardynał - doświadczał nieustannych potyczek z komunistycznymi władzami o rząd dusz: nową kaplicę, seminarium, działalność stowarzyszenia młodzieży katolickiej czy organizację pielgrzymki.

Szczególnie ciężki dla kardynała Wojtyły okazał się rok 1977 roku, gdy po wielu latach trudności udało mu się wybudować i poświęcić kościół w Nowej Hucie - na pokazowym osiedlu klasy robotniczej. Wtedy też stał się najbardziej znienawidzonym przez komunistyczne władze hierarchą katolickim. Uznano Go za zajadłego przeciwnika ustroju - odebrano paszport dyplomatyczny, śledzono, stosowano prowokacje, podsłuchiwano, a "nieznani sprawcy" kilkukrotnie bili Jego współpracowników. Taka jednak była cena, jaką płacił za bezkompromisową obronę wolności sumienia oraz godności człowieka i jego niezbywalnych praw.

Zło pokonane

Wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową wywołał prawdziwą panikę w całym sowieckim bloku. I nie zagłuszyła jej hałaśliwa komunistyczna propaganda, usiłująca przestawiać wyniki konklawe jako kolejny sukces PRL.

Szybko bowiem okazało się, że wybór Papieża "zza żelaznej kurtyny" oznacza problemy przerastające możliwości działania komunistycznych dygnitarzy.

Partyjni przywódcy nie byli już w stanie przeciwstawić się woli całego Narodu, który chciał zaproszenia do kraju swojego Wielkiego Rodaka. Sam Papież też nie zamierzał z dnia na dzień rezygnować z "bycia Polakiem".

Planowana papieska pielgrzymka wywoływała zatem prawdziwy niepokój w Warszawie i innych komunistycznych stolicach.

"Radzę wam, nie przyjmujcie go, bo będziecie z tego mieli wielkie kłopoty" - osobiście przestrzegał polskich "towarzyszy" radziecki przywódca Leonid Breżniew. Wyjątkowo w tym przypadku miał słuszność...

W 1979 roku podczas pamiętnej Mszy św. na placu Zwycięstwa w Warszawie padły owe słynne prorocze słowa: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi". Te zdania wypowiedziane na oczach całego komunistycznego reżimu zapoczątkowały lawinę, której nie było już w stanie nic powstrzymać.

Tak jak jedno zaklęcie potrafiło odczarować baśniowy Sezam, tak i w tym przypadku w jednej chwili runęła cała misterna gierkowska propaganda sukcesu z jej "bananowym komunizmem" i wmawianym ludziom programowym konformizmem.

Polacy i cały świat budzili się z pojałtańskiego odrętwienia.

A Papież kuł żelazo dalej. Każda kolejna pielgrzymka, każda audiencja, każde przemówienie stawało się okazją do upomnienia się o wszystkich zniewolonych i prześladowanych w całej Europie Środkowej i Wschodniej.

Tego donośnego papieskiego wezwania nie było już w stanie nic zagłuszyć. Nawet kule tureckiego zamachowca.

Na oczach całego świata Papież wygrywał swój bezkrwawy pojedynek z Imperium Zła. Bez użycia czołgów i rakiet balistycznych, jedynie przy pomocy hasła "zło dobrem zwyciężaj". Aż nadszedł rok 1989…

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 0/2005