Pokarzmy się

Kiedy przed paroma miesiącami po tzw. blackoucie w całych Włoszech nie było prądu, moi sąsiedzi bali się najbardziej, że wraz z prądem wkrótce zabraknie też wody. "Na szczęście - włączył się ktoś do rozmowy - mamy jeszcze akwedukty. Dobrzy imperatorzy. Co by z nami było, gdyby nie oni?" Rzeczywiście, niektóre akwedukty funkcjonują do dziś, świadcząc, jak solidne i dalekowzroczne...
Czyta się kilka minut

Kiedy przed paroma miesiącami po tzw. blackoucie w całych Włoszech nie było prądu, moi sąsiedzi bali się najbardziej, że wraz z prądem wkrótce zabraknie też wody. "Na szczęście - włączył się ktoś do rozmowy - mamy jeszcze akwedukty. Dobrzy imperatorzy. Co by z nami było, gdyby nie oni?" Rzeczywiście, niektóre akwedukty funkcjonują do dziś, świadcząc, jak solidne i dalekowzroczne było rzymskie myślenie o przyszłości.

Jak wiele różni nas pod tym względem od starożytnych, najlepiej pokazuje demografia. Niedawno dowiedziałem się, że jeśli doczekam w Rzymie starości, to nas, ludzi po sześćdziesiątce, będzie już wtedy we włoskim społeczeństwie ponad 40 procent. Przyszłym pokoleniom, jak twierdzą futurolodzy, wróży to ucieczkę z Europy. Nie można bowiem oczekiwać, że nasze dzieci i wnuki zechcą się opiekować tak wielką ilością bezdzietnych starców.

W tym starzejącym się beztrostko świecie Papież coraz wyraźniej przerywa wygodną zmowę milczenia. "Bez dzieci nie ma przyszłości" - mówił w niedzielę przed modlitwą "Anioł Pański". Przypomniał, że kryzys demograficzny ma podłoże kulturowe, społeczne i ekonomiczne. Nie można go przezwyciężyć bez prorodzinnej polityki państwa.

Niedzielny apel Papieża w obronie przyszłości był na pewno najbardziej donośny, lecz nie odosobniony. Aby przekonać się, jak często Jan Paweł II powraca do tego tematu, wystarczy przyjrzeć się ubiegłemu tygodniowi.

I tak, o kulturze życia pisał w piątkowym przesłaniu do uczestników kongresu zorganizowanego przez cztery rzymskie uniwersytety, a poświęconego naturalnym metodom regulacji poczęć.

Również w piątek Papież spotkał się z francuskimi biskupami. Mówił z nimi o duszpasterstwie rodziny. Rodzina - stwierdził - nie jest jedynie jedną z wielu międzyludzkich relacji, lecz jest relacją, od której zależy przyszłość ludzkości.

W czwartek bronił małżeńskiej miłości podczas spotkania z Rotą Rzymską, przypominając, że każdy człowiek ze swej natury zdolny jest do miłości definitywnej. Liczne rozwody nie podważają tej metafizycznej zdolności, lecz świadczą o złym korzystaniu z wolności.

Sytuacji dziecka w rodzinie, społeczeństwie i Kościele w całości poświęcił Orędzie na Wielki Post, opublikowane w ubiegły czwartek. Przyjąć dziecko czy odrzucić? W tym wyborze - stwierdził Papież - decydują się losy Chrystusa i naszej przyszłości.

Dużo, jak na jeden tydzień. Za dużo, aby nie usłyszeć i nie zrozumieć.

Gwoli sprawiedliwości trzeba jeszcze dodać, że pod pewnymi względami Papież jest bardzo nieprzyszłościowy i w ogóle nie liczy się z liczbami. Podczas gdy prezydent Chirac, biorąc na serio futurologiczne kalkulacje, gani agresywną politykę Tajwanu, Papież w tym samym tygodniu spotyka się z ambasadorem tego małego kraju i drażni wielkiego Goliata przemówieniem o wolności i prawach człowieka.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2004